czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Zamość

Coraz dziksze rzeki

Dodano: 2 września 2001, 17:43

Jeszcze 10 lat temu znaczącą liczbę rzek i innych akwenów wodnych na Zamojszczyźnie poddawano systematycznej konserwacji. W tej chwili większość z nich znajduje się
w opłakanym stanie. Raz jeszcze sprawdza się powiedzenie, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to - przeważnie - chodzi o pieniądze.

- W tej chwili z budżetu państwa wpływa do nas zdecydowanie mniej środków finansowych niż 10 lat temu - mówi Leszek Boguta, dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Lublinie. - Powiem tylko, że w tym roku otrzymaliśmy ich o 30 proc. mniej w stosunku do roku ubiegłego.

Lubelski WZMiUW otrzymał na inwestycje 3 mln zł. To przysłowiowa kropla w morzu potrzeb. Dobrze, że istnieje możliwość pozyskania środków pomocniczych z Narodowego czy Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Dzięki takiemu wsparciu realizowana jest teraz m.in. inwestycja w Nawozie pod Nieliszem, gdzie na Rakówce trwają prace mające na celu odtworzenie koryta rzeki na długości ok. 900 metrów. Wcześniej przeprowadzono prace konserwacyjne na zalewie w Majdanie Sopockim. W tej chwili trwają jeszcze prace na zbiorniku wodnym w Krynicach. Stan techniczny zapory czołowej był tak zły, że groził katastrofą. Wymieniono m.in. umocnienia. W dalszym ciągu nie wiadomo kiedy zostanie oddana do eksploatacji największa inwestycja wodna na Lubelszczyźnie, jaką jest zalew w Nieliszu. W tej chwili tylko samo utrzymanie zapory czołowej pochłania rocznie około 200 tys. zł. Do tej pory nie rozstrzygnięto przetargu na wykonanie osłony hydrologicznej i przeciwpowodziowej na tym akwenie.

Przed kilkoma laty zamarły niemal prace melioracyjne na terenach wiejskich. Obecnie na Zamojszczyźnie prowadzone są tylko w jednym miejscu - w okolicach Luchowa Dolnego pod Tarnogrodem. - Żeby rolnicy nie zapomnieli jak wygląda meliorowanie - śmieje się dyrektor Boguta. - Wniosków o meliorację wpływa dużo, ale na ich realizację nie mamy funduszy. Oprócz tego przy tego typu pracach nie można korzystać ze środków dodatkowych (NFOŚ i WFOŚ - przyp. red.).

Tajemnicą poliszynela jest, że gdyby środki finansowe na konserwację i utrzymanie rzek oraz urządzeń wodnych były wystarczające, mieszkańcy nadwiślańskich wiosek uniknęliby niedawnej powodzi.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!