poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Czcimy oprawców. Bohaterzy w cieniu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 listopada 2007, 16:08

Pomnik Poległej Załodze Więzienia znajdujący się na cmentarzu parafialnym przy ul. Peowiaków w Zamościu od 60 lat budzi emocje byłych żołnierzy

podziemia niepodległościowego. Bez skutku walczą o jego zmianę.

Zamojskie więzienie w 1946 r. było pod zupełną kontrolą Urzędu Bezpieczeństwa. W budynku przebywało ok. 330 osób, chociaż miejsc nie było więcej niż dla 200 więźniów. Byli to głównie członkowie WiN, NSZ, UPA i dezerterzy z Wojska Polskiego. Więzienie miało złą sławę. W maju 1946 r oddział WiN pod dowództwem por. Romana Szczura, ps. "Urszula” przeprowadził brawurową akcję, podczas której uwolniono ok. 300 więźniów. Zginęło kilku wartowników. Poległych z wielką pompą pochowano na zamojskim cmentarzu.
- W tym więzieniu, w latach stalinowskich wykonywano wyroki śmierci na byłych żołnierzach podziemia - mówi Stanisław Mazur, prezes biłgorajskiego oddziału światowego związku żołnierzy AK. - To nie jest powód do chwały.
Na grobach poległych wartowników wystawiono pomnik z dwoma kamiennymi figurami w mundurach. Znalazła się tam także tablica z napisem: "S.P Bohaterskiej załodze więzienia w Zamościu (7 nazwisk), poległej z rąk faszystowskich i reakcyjnych najemników, w walce o wolność, najwyższe ideały ludności i sprawiedliwość społeczną”.
Napis pozostał do dziś. Ktoś jedynie wydrapał słowo "faszystowskich”. - To jest zgroza i skandal! - denerwuje się por. Jan Sitek, były żołnierz AK, WiN oraz więzień polityczny. - Pomnik postawiono oprawcom, a prawdziwych bohaterów usunięto w cień. Wielokrotnie nasz związek zwracał się do zamojskiego magistratu, starostwa i urzędu do spraw kombatantów z apelem o usunięcie tego napisu. Bez skutku. Nikogo to nie obchodzi. Ten pomnik i napis jest policzkiem wymierzonym nam w twarz!
Podczas ostatnich Zaduszek pomnik - jak co roku - tonął w morzu zniczy i świeczek. Czy mieszkańcy Zamościa wiedzą kogo czczą? - W treść napisu nie wnikaliśmy, ale... żołnierzy szanujemy - tłumaczył 30-latek, który przyszedł pod pomnik wraz z dwójką swoich dzieci. - Nie wiedziałem, że to byli ubecy. Jeśli tak jest w rzeczywistości, dlaczego ten pomnik nadal tutaj stoi?
Michał Durakiewicz z lubelskiego Biura Edukacji Publicznej IPN o treści napisu dowiedział się od nas. - Nie jestem zwolennikiem likwidowania reliktów PRL, ale należy je uzupełnić rzetelną informacją historyczną. Kto ma to zrobić? Kombatanci powinni złożyć do nas wniosek. Wydamy w tej sprawie opinię. Następny krok będzie należał do miejscowych władz - wskazuje.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jerzy
mak
zam
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jerzy
jerzy (14 listopada 2007 o 10:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niszcząc groby na cmentarzu stajemy sie hienami często gorszymi od tych esbeków ,którzy tam leżą. Należy uhonorować tych , którym się to nalezy a tych pozostawic na naturalne zapomnienie, na przestrogę dla młodych. Nalezy polemizować z żywymi a nie z grobami. Nie bądźmy szlachetni z barbarzyńskimi zapędami.
Rozwiń
mak
mak (9 listopada 2007 o 08:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jaka ta Polska zabawna, stawiamy pomniki bez zastanowienia, "Ogniowi", UB-kom, "Żelaznemu". Kto bohater a kto oprawca? Na Podhalu 50/50, zdania na temat "Ognia" podzielone, "zamojscy" trzymali w wiezieniu, wg autora, m.in. dezerterów, członków UPA, a mnie opowiadali mieszkancy nadwieprzańskich wsi o tym jak to w latach powojennych rzeką płynęły zwłoki ludzi pomordowanych własnie przez tych, uznawanych za ofiary, upowców. Załozyciela UMCS zabił nie kto inny, tylko "bohater" "Żelazny"... Moniaki spalił inny "bohater" "Zapora". Straszno i śmieszno zarazem...
Rozwiń
zam
zam (9 listopada 2007 o 07:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i szybko trzeba to zrobić , kombatanci złóżcie ten wniosek-trzeba znać prawdę-sama tam zapalałam znicze-wieczorem nikt nie czyta napisów.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!