niedziela, 22 października 2017 r.

Zamość

Daliśmy szwabom łupnia!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 czerwca 2006, 20:09
Autor: Bogdan Nowak

Uzbrojeni po zęby żołnierze niemieccy otoczyli grupkę partyzantów. Wywiązała się strzelanina. Niemcy usiali leśną polanę poległymi, ale parli do przodu. Los partyzantów wisiał już na włosku...

Leśni walczyli jak lwy. Ranni ostrzeliwali się zza zabitych kolegów. Nagle na tyły Niemców wypadło kilkudziesięciu partyzantów. Zaskoczeni hitlerowcy uciekli. Bitwę pod Osuchami wygrali... partyzanci. - Dzisiaj nie damy się szwabom - zapowiadał przed bitwą Jerzy Waszkiewicz, dyrektor Muzeum Ziemi Biłgorajskiej w Biłgoraju, jeden z organizatorów inscenizacji. - Dostaną wreszcie łupnia.
Wczorajszą inscenizację bitwy pod Osuchami oglądało ok. czterech tysięcy osób. Widowisko przygotowały grupy rekonstrukcji historycznej z Rzeszowa i Biłgoraja. - Wszystko mi się przypomina - mówił Jan Cielica, były żołnierz AK z Rzeczycy w gm. Ulhówek, obserwując niemieckich żołnierzy. - Przed takimi szkopami ledwo uszedłem z życiem. Byli tak samo butni i straszni... Miny mieli jak ci przebierańcy.
W 1944 r. Jan Cielica miał 11 lat. Ukrywał się w leśniczówce we wsi Bukownica. Jego rodzinę Niemcy wymordowali w Sochach, niedaleko Zwierzyńca. Niedaleko tej leśniczówki stacjonowali partyzanci. Cielica znał dowódców AK, m.in. majora "Kalinę”. - Przyszedł do mnie na początku czerwca 1944 r. i powiedział: Jasiek uciekaj, idą Niemcy - wspomina Cielica. - Za wsią natknąłem się na nich. Jeden z nich krzyczał, żeby mnie zabić, bo jestem bandytą. Wycelowali we mnie... Nagle przyszedł ich dowódca, spojrzał na mnie i... kazał puścić. Cudem uniknąłem piekła, które się potem rozegrało w biłgorajskich lasach.
Pamięć o bitwach w lasach janowskich i pod Osuchami jest w regionie żywa. Zmagania były konsekwencją hitlerowskiej akcji pacyfikacyjnej. Wywołała ona opór miejscowej ludności, która zasilała oddziały partyzanckie. Aby partyzantów "zlikwidować”, Niemcy zaplanowali operację wojskową pod kryptonimem Sturmwind. Rozpoczęła się 10 czerwca 1944. Leśni musieli stawić opór ok. 30 tys. uzbrojonych po zęby Niemców. Otoczono ich w Lasach Janowskich. W nocy z 24 na 25 czerwca partyzanci dowodzeni przez Konrada Bartoszewskiego "Wira” postanowili przebić się w okolicach Osuch. Natknęli się na ogień karabinów maszynowych. Część z nich przedarła się, reszta cofnęła się na uroczysko Maziarze. Zginęło ok. 400 partyzantów AK i BCh, spalono 8 wsi, wymordowano ok. 500 cywilów, a ok. 8 tys. wywieziono do obozów. Kilkudziesięciu schwytanych Niemcy zamordowali w lesie Rapy. To im poświęcono głównie wczorajsze uroczystości. Oprócz inscenizacji odbyła się msza na cmentarzu w Osuchach oraz apel poległych. Można było także zwiedzać rekonstrukcję obozu partyzanckiego, muzeum oraz... spróbować wojskowej grochówki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!