piątek, 17 listopada 2017 r.

Zamość

Diabeł tkwi w szczegółach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 listopada 2005, 19:52

Działka miała zostać sprzedana i tak się stało. Ale klient zamojskiej Agencji Obrotu Nieruchomościami nie jest zadowolony. Uważa, że pośrednik nie miał w realizacji transakcji żadnego udziału, a mimo to domaga się prowizji.

– Zawarłem z nimi umowę, bo liczyłem, że szybko znajdą mi kontrahenta, a teraz żałuję – mówi mężczyzna (imię i nazwisko do wiadomości redakcji), który miał do sprzedania działkę budowlaną w Zamościu. – W biurze nikt mnie nie poinformował, że zawierając z nimi umowę nie mogę szukać nabywcy na własną rękę, ponieważ i tak oni zgarną prowizję. Za to jeszcze tego samego dnia otrzymałem fakturę. Zapłaciłem 250 zł zaliczki. Całość prowizji wyceniono na 1830 zł.
Henryk Wypych, właściciel biura nieruchomości nie ma sobie nic do zarzucenia. Zapewnia, że nikt niczego przed nikim nie ukrywał, a wszystko jest w umowie, którą klient podpisał. – W tym właśnie problem. Umowa jest tak skonstruowana, że najważniejsze informacje są ukryte i trudno zwrócić na nie uwagę – przekonuje nasz Czytelnik. Agencji zarzuca także nieudolność. – Umowę podpisałem w marcu. Przez następne kilka miesięcy biuro nie kontaktowało się ze mną ani razu.
Dlaczego? – Bo robimy to dopiero, kiedy ktoś z potencjalnych nabywców wypełni deklarację woli nabycia. Było sporo osób zainteresowanych tą ofertą, ale nikt deklaracji nie wypełnił – tłumaczy Henryk Wypych i zapewnia, że agencja robiła wszystko, by znaleźć nowego właściciela dla działki.
Wypych ma żal do klienta, że nie poinformował go o dokonaniu transakcji na własną rękę. – Nie zdążyłem – tłumaczy mężczyzna. – W lipcu zgłosił się do mnie znajomy, spotkaliśmy się, ustaliliśmy cenę, dobiliśmy targu. A kilka dni później biuro zażądało prowizji. Odmówiłem, bo osoba, która kupiła moją działkę nie była jego klientem, a nawet się z nim
nie kontaktowała.
Szef agencji zapewnia, że bardziej niż na pieniądzach, zależy mu na dobrej opinii, ale z prowizji nie zrezygnuje. Dlatego ostatnio znowu upomniał się o pieniądze, tym razem poprzez swojego prawnika. – Jestem gotowy spotkać się z tym panem w sądzie – zapowiada Wypych. Nie będzie musiał. – Zapłacę, ale to nie znaczy, że się poddaję. Kontaktując się z waszą redakcją, chcę ostrzec innych przed takimi sytuacjami – mówi rozżalony klient. (ak)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!