środa, 16 sierpnia 2017 r.

Zamość

Do bycia kapieliskiem jak w kurorcie biłgorajski zalew ma jeszcze daleko

Dodano: 3 sierpnia 2009, 15:39
Autor: Piotr Stasiuk

Potencjał jest. Problem w tym, że dotąd nikt go dotąd nie wykorzystał. Biłgorajanie wypoczywają latem nad miejscowym zalewem, ale z oburzeniem patrzą, jak zaniedbywany teren z roku na rok popada w coraz większą ruinę.

– Zatytułujcie ten artykuł: "Bród, smród i ubóstwo” – podpowiada mieszkaniec miasta, poproszony o ocenę sytuacji nad biłgorajskim zalewem. Więcej komentować nie chce. Jego zdaniem, to wystarczy.

Inni są mniej radykalni w ocenach. – Na pewno można tu przyciągnąć turystów, ale na razie teren jest niezagospodarowany. Brakuje plaży, takiej jak dla przykładu w Krasnobrodzie. Do tego przydałaby się gastronomia. Dzieci lubią, gdy jest coś do zjedzenia – radzi zarządcy obiektu Radosław Szeptach, który nad zalewem bywa regularnie ze swoim 6-letnim synem Szymonem.

– Powinna tu być większa plaża, a nie takie zaśmiecone coś, gdzie tylko siedzą, piją i palą. Mogliby zacząć od jakichś zabawek dla dzieci. Będzie tego więcej, przyjdzie i gastronomia i inwestycje – uważa plażująca w Biłgoraju kobieta.

Pomysłów na zalew jest więcej. – Przydałoby się zacząć od wybudowania zjeżdżalni – zaproponował na ostatniej sesji Krzysztof Iwaniec, wiceprzewodniczący Rady Miasta.

On również za przykład daje Krasnobród. – Tam też wszystko zaczęło się od wielkiej zjeżdżalni na plaży. Później wybudowano jakiś jeden bar, po nim restaurację i tak posypały się inwestycje – zapewnia Iwaniec, ale i on uważa, że zacząć trzeba od generalnych porządków.

Sprawdziliśmy jak jest z tym w Biłgoraju. Nie najlepiej.

Przed sezonem wyremontowane zostało molo i pojawiło się kilka nowych huśtawek. Ale na tym koniec, bo zdezelowanymi zabawkami nikt się już nie zajął.

– Moje dziecko podczas zabawy o mały włos nie spadło do wody razem razem z huśtawką – skarży się pani Sylwia. Dodaje, że niebezpieczna jest także zjeżdżalnia z której sterczy wielki kawał ostrej blachy.

– Przecież gdyby po czymś takim zjechało dziecko, tragedia byłaby gotowa. Lepiej to zdemontować, jeżeli na solidny remont nas nie stać – dodaje matka.

Dyrektor biłgorajskiego OSiR, który zarządza zalewem twierdzi, że to wszystko sprawa wandali. A on nic na to poradzić nie może.

– Tę blachę ktoś cały czas odgina i dewastuje sprzęty. Nie raz zawiadamialiśmy już straż miejską i policję – rozkłada ręce Zbigniew Woźny.

Ale zaraz dodaje, że weźmie się za porządki. – Odetniemy i wyremontujemy zjeżdżalnie, jeśli to będzie możliwe wrócą na miejsce. Naprawimy też huśtawki – zapowiada dyrektor OSiR, ale uprzedza, że niczego więcej spodziewać się nie należy. Bo nie ma pieniędzy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!