poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Do rozmów o przyszłości PKS Zamość nie dopuszczono załogi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 września 2010, 11:50
Autor: Bogdan Nowak

Szefowie związków zawodowych z PKS Zamość wybrali się dzisiaj rano na negocjacje w sprawie przyszłości przedsiębiorstwa. Mieli spotkać się z prezydentem miasta i prezesem spółki. I co? Ponad godzinę czekali przed gabinetem, w którym toczyły się rozmowy. Zapowiadają protesty.

– Prezes PKS obiecał nam, że będziemy w tych rozmowach uczestniczyć – dziwił się rano w Ratuszu Marek Walewander, szef zamojskiej "Solidarności”. – Mamy to nagrane na taśmie. Nie wiem, co będzie dalej. Czekamy. Może zostaniemy wszyscy wpuszczeni do gabinetu prezydenta. Potrzebne jest wspólne stanowisko w sprawie przyszłości PKS. Chcieliśmy je wypracować.

Przedstawiciele wszystkich zakładowych związków przybyli do zamojskiego Ratusza o godz. 9.

Wraz z nimi pojawił się Krzysztof Choina, przewodniczący regionu środkowo-wschodniego "S” (reprezentuje 26 tys. związkowców). Czekali ponad godzinę. Niektórzy czuli się, jakby im wymierzono policzek.

– Wypadałoby chociaż zaproponować inny termin spotkania – mówił Choina. – Nie obrażamy się na prezydenta, bo chodzi o dobro tego zakładu. To jest najważniejsze.

W zamojskim PKS wrze. Pisaliśmy o tym już wczoraj.

Związkowcy twierdzą, że prezes spółki Wiesław Fik jest arogancki, obwiniają go też o zadłużenie firmy, wytykają niejasne zasady zakupu autobusów.

Poza tym zastanawiają się, gdzie podziały się pieniądze ze sprzedaży część tzw. bazy oraz środki z kasy zapomogowej. Najbardziej oburza ich jednak pomysł sprzedaży dworca.

Prezes zapewnia, że chce ratować spółkę. Będzie starać się o pomoc finansową ze skarbu państwa. Zapowiedział też restrukturyzację.

W poniedziałek związkowcom puściły nerwy. Przez kilka godzin okupowali gabinet prezesa. Sytuację rozładowała zapowiedź negocjacji, które miały się odbyć dzisiaj w magistracie (miasto wraz ze starostwem chce przejąć spółkę).

Rozmowy się odbyły, ale… bez związkowców. – Zastanowimy się w jaki sposób teraz postąpić – martwił się jeden z nich. – To jest przykre. Jeśli będzie trzeba, będziemy znów okupować gabinet prezesa. Bo domagamy się jego odwołania.

Co ustalono podczas spotkania? Jutro w papierowym wydaniu Dziennika Wschodniego


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
asia
gość
Gość
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

asia
asia (2 grudnia 2010 o 14:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PKS jest juz na dnie. kierowcy z czasów PRLu odpychają potencjalnych klientów. a polityka PKSu powinna się opierać na tym, że klient płaci i wymaga. Takie czasy. nie wiem co gorsze stary PKS czy busiarze?
Rozwiń
gość
gość (11 września 2010 o 15:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Głupoty plotą w tej TVK.
Teraz PKS wychodzi z długów zostawionych przez poprzedniego prezesa - Kniazia, który tańczył jak mu związki zagrały i odwołali go gdzieś pod koniec 2009. Nowy chciał sprzedać dworzec, ale potem chyba ktoś przyblokował, bo ucichło. A ci wszyscy związkowcy tylko dla siebie chcą podwyżek i wolności jak za prl-u a PKS musi się zreformować, bo inaczej polecą na dno.
Aż mi sie krew burzy, ze u nas jeszcze taka komuna siedzi.
Rozwiń
Gość
Gość (8 września 2010 o 20:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='xyz' date='08 wrzesień 2010 - 16:37 ' timestamp='1283956649' post='343527']
Zgadzam się, że nie chodzi o busiarzy, związki zawodowe chciały sprowadziły do spółki niby prywatnego inwestora, aby sprywatyzować spółką. Jednak z uwagi, że cena spółki jest dość duża, niektórzy związkowcy postanowili ją obniżyć poprzez awantury i doprowadzenie spółki do upadłości. W takiej sytuacji cena spółki spadnie prawie do zera i osoby, które się temu przysłużą będa miały pracę u nowego własciciela. A jeżeli chodzi o dworzec to patrząc jak on teraz wygląda nie jest głupim pomysłem sprzedać go, a pozyskane środki przeznaczyć na utworzenie przystanków na terenie bazy, która jest w centrum Zamościa.
[/quote]
O cenie spółki nie decydują stare autosany ale głównie dworzec w centrum, to jest to co spółka ma najcenniejszego. Praca u tego przewoźnika który miał kupić dworzec nie jest wcale tak atrakcyjna aby rzucać dla niej PKS gdzie wszystko jest na legalu. I na pewno tenże przewoźnik nie zrobi tam bazy dla cięzarówek tylko z czasem przekształci na tereny budowlane i sprzeda dużo drożej niż kupił, być może nawet miastu. To samo mógłby zrobić PKS. A czemu Zarząd PKS-u tego nie zrobi? To taka zagadka
Rozwiń
xyz
xyz (8 września 2010 o 16:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zgadzam się, że nie chodzi o busiarzy, związki zawodowe chciały sprowadziły do spółki niby prywatnego inwestora, aby sprywatyzować spółką. Jednak z uwagi, że cena spółki jest dość duża, niektórzy związkowcy postanowili ją obniżyć poprzez awantury i doprowadzenie spółki do upadłości. W takiej sytuacji cena spółki spadnie prawie do zera i osoby, które się temu przysłużą będa miały pracę u nowego własciciela. A jeżeli chodzi o dworzec to patrząc jak on teraz wygląda nie jest głupim pomysłem sprzedać go, a pozyskane środki przeznaczyć na utworzenie przystanków na terenie bazy, która jest w centrum Zamościa.
Rozwiń
xyz
xyz (8 września 2010 o 16:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' date='08 wrzesień 2010 - 13:41 ' timestamp='1283946081' post='343413']
Nie busiarze ale przewoźnik (ciężarowy) z jednej z podzamojskich miejscowości miał to kupić pod bazę dla ciężarówek Trzeba być niespełna rozumu, aby uwierzyć że na działce o takiej wartości ktoś będzie trzymał ciężarówki Pytanie dlaczego komuś opłaca się udawać idiotę
[/quote]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!