wtorek, 21 listopada 2017 r.

Zamość

Draka w berlińskiej dzielnicy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 listopada 2001, 14:56
Autor: Anna Szewc

Zaczęło się od ogłoszenia w prasie lokalnej. Do wzięcia była posada grabarza w Berlinie. Właściciel firmy "Spokój” z Gorzowa Wielkopolskiego nie ukrywał, że robota będzie ciężka, ale za to legalna i nieźle płatna. Kandydat miał jedynie dotrzeć na miejsce z gotówką potrzebną na opłacenie mieszkania i ubezpieczenia. Bezrobotny Henryk P. z Zamościa uwierzył, że po wielu miesiącach poszukiwania pracy, wreszcie uśmiechnął się do niego los. Kiedy przed dwoma tygodniami dotarł do Berlina, nadzieje prysły.

- Wysiadłem na dworcu Ostbanhof w Berlinie i natychmiast zatelefonowałem pod wskazany w ogłoszeniu numer. Jan Nowaczek, z którym jeszcze w Polsce uzgadniałem warunki zatrudnienia powiedział, że przyśle po mnie swojego syna - opowiada Henryk P. - Zanim przyjechali po mnie minęło kilka godzin. Wsiedliśmy do forda escorta. Młody mężczyzna natychmiast zażądał pieniędzy. Po drodze mieliśmy jeszcze odbić na xero mój paszport. Kiedy wysiedliśmy z samochodu, ten człowiek przypomniał sobie, że nie ma drobnych i wrócił po nie do auta. Wskoczył do środka, kłapnął drzwiami i tyle go widziałem.
Zrozpaczony zamościanin z ośmioma markami w kieszeni był zmuszony nocą szukać posterunku policji w Berlinie. Niemieccy policjanci nie byli specjalnie zdziwieni tym, co się zdarzyło. Twierdzili, że Henryk P. padł ofiarą tej samej polsko-niemieckiej szajki, która latem w identyczny sposób oszukała kilkanaście innych osób. Wtedy jednak werbowali ludzi z innych rejonów Polski i oferowali pracę w cukierni.
- W naszym mieście nie mieszka żaden Jan Nowaczek. Firma "Spokój” też jest lipna - rozwiewa wszelkie wątpliwości podinspektor Wiesław Ciepiela, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gorzowie Wielkopolskim. - Co więcej, w całym Gorzowie nie ma nawet adresu, który ta firma podała jako własny. Namawiałbym tego człowieka, a także wszystkich innych, którzy podobnie, jak on zostali oszukani, aby jak najszybciej skontaktował się z policją. Tylko dzięki temu będzie można próbować unikać takich zdarzeń w przyszłości.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!