poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Drogowcy już teraz z niepokojem wsłuchują się w prognozy pogody

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 listopada 2003, 09:12

 (Fot. Ernest Makowski/Archiwum)
(Fot. Ernest Makowski/Archiwum)

Ostatnia zima ciężko doświadczyła drogowców. Obfite opady śniegu sprawiły, że większość tegorocznych pieniędzy na zimowe utrzymanie dróg zostało już wykorzystanych. Tymczasem za pierwsze kursy pługów w tym sezonie trzeba było zapłacić już w październiku.

- W nocy z niedzieli na poniedziałek wysyłaliśmy solarki na odcinek drogi krajowej Izbica - Zamość. Rano sprzęt pracował też koło Skierbieszowa. Chociaż na razie to jeszcze tylko przedbiegi - mówi Kazimierz Patro, kierownik bazy sprzętowo transportowej Przedsiębiorstwa Robót Drogowych w Zamościu.
Jednak po styczniowych zadymkach zarządy dróg nie ukrywają, że w prognozy pogody wsłuchują się z niepokojem. Zamojski Zarząd Dróg Grodzkich już w tym roku wydał na zimowe odśnieżanie około 180 tys. do grudnia w puli została mniej niż trzecia część tej sumy.
- Poradzimy sobie, jeżeli nie będzie wielkiego śniegu. Te pieniądze powinny wystarczyć na przepisowe utrzymanie dróg przy przeciętnych opadach o tej porze roku - mówi Anna Muszyńska, pełniąca obowiązki dyrektora ZDG.
Standardy utrzymania dróg na głównych ulicach Zamościa zobowiązują służby drogowe do uprzątania śniegu w ciągu dwóch godzin po ustaniu opadów. Takiego komfortu nie mają użytkownicy dróg powiatowych, których jest najwięcej. Tam pługi rozpoczynają pracę nawet po 48 godzinach po ustaniu opadów, jednak i to nie jest regułą.
- Na początku sezonu odśnieżamy więcej, bo wiadomo, że pierwszy śnieg to dla kierowców pewien szok. Później jednak trzeba się ograniczyć do ważnych skrzyżowań i podjazdów, każdy kurs sprzętu kosztuje, a pieniędzy jest mało - wyjaśnia Roman Nowak, kierownik działu technicznego Zarządu Dróg Powiatowych w Zamościu.
Na odśnieżanie 680 kilometrów bieżących nawierzchni ZDP ma do końca roku niewiele ponad 100 tys. zł. Dla porównania, zamojski ZDG ma pod opieką tylko 86 kilometrów i 55 tys. zł.
Nie najlepiej zapowiada się też koniec roku na drogach wojewódzkich. Rejon Dróg Wojewódzkich w Zamościu na walkę z zimą wydał już około 80 proc. tegorocznych środków, nie wykluczone są więc opóźnienia w pracy pługów.
- Prognozy pogody są zawodne a utrzymywanie sprzętu w ciągłej gotowości też kosztuje. Więc jeżeli zima zaskoczy, to właśnie dlatego, że jest mało pieniędzy a nie z jakichś innych powodów - mówi Janusz Seń, zastępca kierownika ds. technicznych zamojskiego RDW.
Jaką radę mają wobec tego drogowcy do użytkowników dróg? - Opony zimowe. Bardzo mało osób się na nie decyduje a to pomaga. Ja jeżdżę cinquecento 700 i mam zimówki na dwóch osiach. Dzięki temu, nigdy nie mam problemów z jazdą pod górkę po śniegu czy z ruszaniem po śliskiej nawierzchni - mówi J. Seń.
Od ubiegłego roku w przy niebezpiecznych podjazdach na drogach Zamojszczyzny pojawiły się także kopce piasku i żwiru. Miały one pomóc kierowcom w razie problemów z jazdą po śliskim śniegu, jednak pomysł się nie przyjął.
- Ludzie zrobili się leniwi. Jedzie sobie taki w podkoszulce i nawet przez myśl mu nie przejdzie, żeby wysiąść. Jak jest jakiś problem, to bierze komórkę i dzwoni po drogowców. A w między czasieblokuje drogę i utrudnia akcję. Kiedyś był obowiązek wozić ze sobą łopatkę, łom i kilof. Może to by coś dało - zastanawia się Kazimierz Patro.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!