czwartek, 23 listopada 2017 r.

Zamość

Dziadek najechał przyczepą na wnuczka. Dziecko nie żyje

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 sierpnia 2011, 09:20
Autor: (ak)

Policja wyjaśnia okoliczności tragedii, do której doszło w niedziele ok. godz. 10 (Archiwum)
Policja wyjaśnia okoliczności tragedii, do której doszło w niedziele ok. godz. 10 (Archiwum)

Do tragedii doszło w niedzielę rano w Dołhobyczowie. 65-letni rolnik cofał ciągnikiem i tylnym kołem naczepy pełnej zboża przejechał po swoim 4-letnim wnuczku. Dziecko nie żyje.

A wszystko przez nieuwagę. Jak ustaliła policja, mężczyzna podjechał ciągnikiem pod kombajn i na naczepę wrzucił zboże. Później chciał cofnąć pojazd.

Nie wiadomo, dlaczego dziecko znalazło się za pojazdem. Tylne koło przyczepy przejechało po głowie 4-latka.

Chwilę po zdarzeniu na miejsce wypadku przyjechała karetka pogotowia.

– Podjęto próbę reanimacji chłopczyka, niestety nie przyniosła ona rezultatu – informuje Edyta Krystkowiak, rzeczniczka hrubieszowskiej policji. – Obrażenia, jakich doznało dziecko były na tyle poważne, że 4-latek zmarł.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Marta
horror
nosek
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Marta
Marta (16 września 2011 o 17:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Słuchajcie miał zaledwie 4 latka i miał na imie Kamilek Był moim wychowankiem nauczyłam go piosenki
Rozwiń
horror
horror (9 sierpnia 2011 o 14:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kamilek[*] Aniołku:(
Rozwiń
nosek
nosek (8 sierpnia 2011 o 20:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='ewa' timestamp='1312796757' post='512064']
Czarna rozpacz i najgorsze, że takie sytuacje powtarzają się co roku. Wieś nie jest wcale taka sielska-anielska, na małe dzieci czeka moc zagrożeń. Kiedyś mój syn leżał w DSK i napatrzyłam się na wiejskie dzieci przywożone z wypadków. Płakać się chciało. Dodatkowo mało kto te maluchy odwiedzał, bo rodzice mieli daleko i nie mieli też czasu i pieniędzy na dojazdy do Lublina.
[/quote]

Aleś Ty kobieto pusta! Syn moich kuzynów ze wsi spędził w DSK kilka miesięcy (walczył z białaczką). Przyjeżdżali do niego co dzień na zmianę. Na łóżku obok chłopczyk z Lublina: rodzice przychodzili w weekendy... I nigdy nie słyszałam od kuzynów takich prymitywnych komentarzy jak Twój.
Rozwiń
ewa
ewa (8 sierpnia 2011 o 14:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do Agi
Nie wiem skąd Twoje nerwy, przy tym jesteś trochę niegrzeczna. Czy ja piszę o tym, że ludzie na wsi nie mają samochodów czy nie kochają swoich dzieci? Nie wkładaj mi w usta niewypowiedzianych słów. Ja piszę o faktach, które zaobserwowałam w maszym lubelskim DSK. W sali z synem leżały dzieci spod wschodniej granicy, których nikt w tygodniu nie odwiedzał. Mamy przyjeżdżały w niedziele, bo najwyraźniej tylko tak mogły. One nie miały samochodów, a do pzrystanku PKS zasuwały kilka km przez las.
Rozwiń
ewa
ewa (8 sierpnia 2011 o 14:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Aga' timestamp='1312798137' post='512069']
do ~ewa~

No już bez przesady, to że ktoś mieszka na wsi nie znaczy, że nie odwiedza dziecka w szpitalu bo dojechać nie może i niby czasu nie ma.
Wyobraź sobie, że na wsi ludzie tez maja samochody - ŁAŁ!!!
I też kochają bardzo swoje dzieci (ŁAŁ), nic nie jest ważniejsze od dziecka - może trudno Ci uwierzyć, ale u nas na wsi tak jest!!!
Więc może tak nie pleć i nie wypisuj takich hipokryzji, bo płakać to się chce na Twój komentarz!!!

Wiadomo, że na wsi są wypadki w rolnictwie, ale nie wydaje mi się żeby ich było więcej niż w mieście, gdzie słyszy się o wypadkach samochodowych itp. Wszędzie zdarzają się nieszczęścia z udziałem dzieci tylko w innych sytuacjach i inny rodzaj wypadku.
[/quote]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!