poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Dzielnicowy obronił mnie przed bestią

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 listopada 2009, 20:31

Zanim policjant zabił wielkiego psa, oddał kilka strzałów. Użył broni, bo zwierzę zaatakowało kobietę. Do podobnego zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu na Czubach w Lublinie.

– Dzielnicowy, który w niedzielę pojechał na interwencję do Bogucic, nie mógł wysiąść z radiowozu. Pies rzucał mu się do nóg – opowiada Jarosław Karkuszewski z hrubieszowskiej policji.

Wcześniej olbrzym – prawdopodobnie rasy moskiewski stróżujący – zaatakował gospodarza, który obronił się widłami i uciekł do domu. Potem zwierzę ruszyło w stronę przechodzącej drogą mieszkanki wsi. Ale nie zdążyło jej pogryźć, bo dzielnicowy użył broni. Wtedy rozjuszony, ranny pies ruszył w jego kierunku. Znowu padł strzał. A potem kolejne, bo mundurowy – chcąc skrócić cierpienia czworonoga – postanowił go dobić.

– Ten pies najprawdopodobniej został podrzucony na nasz teren – dowodzi Mirosław Kutera, wójt gminy Trzeszczany. – Tu nikt takiego nie miał.

– Pewnie ktoś sobie z nim nie radził, więc postanowił się go pozbyć – przypuszcza lubelski zoopsycholog Dariusz Ornal. – Pies tej rasy ma silnie rozwinięty instynkt terytorialny. Przyjazd radiowozu potraktował jako wtargnięcie na swój teren. Każdy kolejny atak na ludzi byłby silniejszy. Dlatego działanie policji było uzasadnione.

Ale innego zdania są miłośnicy zwierząt. – Należało go odłowić i oddać do schroniska. A gdyby okazało się, że ma wypaczoną psychikę, można by go było uśpić – podnosi Krystyna Pomarańska ze Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami "Animals” w Lublinie.

– Gdyby ten pies był właściwie prowadzony przez właściciela, nie stanowiłby zagrożenia – zaznacza Ornal.

To nie jedyny taki przypadek. W ubiegły czwartek policjant zastrzelił amstafa, który bez kagańca szalał na lubelskich Czubach. Strzelał, bo agresywny pies pogryzł wcześniej spacerującą kobietę. Amstaf wyskoczył z balkonu na parterze. Jego właścicielom za nienależytą opiekę nad zwierzęciem grozi nawet do 2 lat więzienia.

– Jeżeli właściciel groźnego czworonoga ma wyobraźnię i zachowuje zasady bezpieczeństwa, to nic złego stać się nie może – uważa Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej w Zamościu. Tylko w tym mieście zarejestrowanych jest ponad 50 psów ras uznanych za agresywne. Formalność kosztuje 82 zł.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
wrażliwy
wow
Bolek z Palikijów
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wrażliwy
wrażliwy (3 stycznia 2010 o 14:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten art. już był. Okres ogórkowy i wszystko w temacie. Moim zdaniem dzielnicowy nie miał rozpoznania co do właściciela. Kłaniają się odwiedziny posesyjne. Wystrzelać do psa cały magazynek to masakra. Gdzie jego przełożeni. Chyba śpią w swoich gabinetach. Brak szkolenia zawodowegona strzelnicy. Chyba się nie chce tym nikt zajmować. Kadrowy to emeryt. Chyba olewa.
Rozwiń
wow
wow (4 grudnia 2009 o 22:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta historia z amstaffem, miala zupelnie inny przebieg, jak oczywiscie opisuja.Wlascicielka drugiego psa to potwierdza i sa jeszcze swiadkowie.Amstaff glosno piernie, a policja juz z karabinem maszynowym.
Rozwiń
Bolek z Palikijów
Bolek z Palikijów (24 listopada 2009 o 11:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Każdy wałęsający się pies bez kagańca powinien być zastrzelony.
Watahy ujadających bestii są zmorą dla pieszych bądź rowerzystów w niektórych wsiach na Lubelszczyźnie.
Na podwórku grzeczny kundelek merdający ogonkiem, ale w stadzie ten sam Pikuś staje niebezpieczny.
Dobry pies bez kagańca poza posesją właściciela - to odstrzelony pies.
Rozwiń
fing
fing (24 listopada 2009 o 10:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wg.obrońców praw zwierząt policjant zamiast strzelać powinien zadzwonić po weterynarza ktory by psa schwytał i przebadał. A w międzyczasie policjant zamiast strzelać powinien własną piersią i rękoma bronić dzieci i mieszkańców wsi przed groźną bestią.
Rozwiń
Tomasz
Tomasz (24 listopada 2009 o 10:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ha Ha Ha, odłowić, najlepiej nie swoimi rękami. O ile jestem jeszcze w stanie zrozumieć "ekologów" wiszących na drzewach czy blokujących porty - ci przynajmniej angażują się w to co wierzą (często zresztą walczą za nas w słusznej sprawie - patrz Rospuda); to jakoś nie trafiają do mnie argumenty że szalejącego brytana należy odłowić i zbadać mu psychikę.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!