środa, 22 listopada 2017 r.

Zamość

Dziki przewoźnik

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 marca 2005, 20:12

Przez kilka miesięcy z Tyszowiec do Tomaszowa Lubelskiego kursował autobus widmo. Pojazd mógł zabrać
ponad 50 pasażerów. Jego właściciel woził ludzi bez licencji, rozkładu jazdy i kasy fiskalnej.

Dziki przewoźnik działałby pewnie do dziś, gdyby nie wszedł w paradę hrubieszowskiemu Przedsiębiorstwu Państwowej Komunikacji Samochodowej, które ma kursy na tej samej trasie. We wrześniu ub.r. ukrócono proceder. - Wsiedliśmy jako pasażerowie w Tyszowcach, zapłaciliśmy za kurs. Wysiedliśmy po drodze razem z pasażerami, których poprosiliśmy o złożenie zeznań. W międzyczasie zadzwoniliśmy na policję - opowiada właściciel firmy świadczącej usługi rewizorskie dla PPKS w Hrubieszowie.
Policja wraz z pracownikami tomaszowskiego Urzędu Skarbowego przeprowadziła kontrolę na dworcu w Tomaszowie Lub. Niebawem zakończy się postępowanie w sprawie nieuczciwego przewoźnika. - Zbieramy jeszcze zeznania od pasażerów. Co dalej, zależy od wysokości zatajonych dochodów. Jeżeli kwota okaże się wysoka, skierujemy sprawę do sądu. Jeżeli nie, nałożymy karę finansową - mówi Zbigniew Czubek, naczelnik Urzędu Skarbowego w Tomaszowie Lub.
To do tej pory najbardziej jaskrawy przypadek łamania przepisów przez prywatnych przewoźników na Lubelszczyźnie. Jednak wykroczenia w prywatnych przewozach samochodowych są na porządku dziennym. Uchybienia wykazuje co trzecia kontrola przeprowadzona przez Wojewódzką Inspekcję Transportu Drogowego. Najbardziej powszechne są odstępstwa od rozkładu jazdy i zmiany trasy przejazdów, ale nie tylko. - Notorycznie przekraczają czas pracy, jeżdżą zbyt szybko. Nie spełniają też wymagań technicznych. Nie dawno np. dzwonił do nas pan, którego córka jechała w zupełnie nieogrzewanym autobusie - mówi Zbigniew Kubik, naczelnik Wydziału Inspekcyjnego WITD w Lublinie.
Kara za odstępstwo od rozkładu jazdy wynosi 500 zł, za zmianę trasy 3 tys. zł, a za brak licencji 8 tys. zł. Jednak WITD może sobie pozwolić na wykonanie najwyżej kilkunastu kontroli miesięcznie. Nie dziwią więc narzekania państwowych przewoźników na nieuczciwą konkurencję. - Musimy płacić za utylizację odpadów, odnowienie licencji przy każdej zmianie rozkładu, obsługę techniczną. Nie wiem czy prywatni przewoźnicy ponoszą te koszty. Jak tylko zjawia się u nas kontrola, prywaciarze od razu odjeżdżają ze swojego przystanku i nikt ich nie jest w stanie sprawdzić - mówi Zbigniew Jurczak, wicedyrektor PPKS w Zamościu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!