środa, 26 lipca 2017 r.

Zamość

Dzisiaj w Zamościu odbędą się uroczyste obchody 60. rocznicy wysiedleń Zamojszczyzny

Dodano: 26 listopada 2002, 18:02
Autor: Zofia Sawecka

Dzieci Zamojszczyzny na schodach noszącego ich imię Gimnazjum w Skierbieszowie. W tym miejscu, w lis
Dzieci Zamojszczyzny na schodach noszącego ich imię Gimnazjum w Skierbieszowie. W tym miejscu, w lis

Najgorsze było to odrywanie dzieci od rodziców i rozdzielanie ich. Gdy któraś matka nie chciała wypuścić z rąk swojego dziecka, była bita - Józef Węcławik ze Skierbieszowa zawiesza głos. Pamięcią wraca do obozu w Zamościu, w którym hitlerowcy oddzielili go od matki i wraz z innymi dziećmi wysłali bydlęcym wagonem w głąb kraju. Trafił do Żelechowa. W grudniu minie 60 lat.

Tragedia dzieci Zamojszczyzny zaczęła się 27 listopada 1942 r. o świcie. - Wcześniej, wiosną, Niemcy robili spis ludności - wspomina Jadwiga Kropornicka z Sadów. Miała wtedy 10 lat. Nie wiedziała, że już wtedy Niemcy segregowali mieszkańców, decydując jaki dalszy los ich spotka: kogo do obozu zagłady, kogo do Berlina, a kogo na służbę u niemieckich osadników. Listopadową nocą Niemcy otoczyli wieś Sady, Skierbieszów i Zawodę.

Kolbami w drzwi

- Było jeszcze ciemno. Ojciec wyszedł na dwór, wraca i mówi, że coś niedobrego się dzieje, bo jesteśmy otoczeni przez Niemców. Matka zaczęła nas ubierać. Posłyszeliśmy, jak podjeżdżają furmanki. Niemcy stukali kolbami w drzwi i kazali wychodzić. Matka chwyciła obraz Matki Boskiej i pierzynę. To wszystko, co zdążyliśmy zabrać. Padał śnieg z deszczem. Upychali nas na furmanki i polnymi drogami, przez Huszczkę, powieźli do Zamościa. Tą drogą wieźli w tym czasie swoich osadników na nasze gospodarstwa - wspomina Aniela Petz ze Skierbieszowa. Kiedy furmanki z Sadów jechały przez Skierbieszów, na placu szkolnym tłoczyli się kolejni wysiedleńcy.

Furmanką do obozu

Nazajutrz wieczorem wszyscy dotarli do obozu w Zamościu. - Obóz był w miejscu dzisiejszej "budowlanki” - opowiada Jadwiga Kropornicka z Sadów. - Wcześniej był to obóz jeńców sowieckich. Została po nich starta słoma i wszy. Nas tam wyładowali. Na drugi dzień zrobili apel i podzielili wszystkich według przeznaczenia. Moich rodziców zabrali do "czternastki”. Byli przeznaczeni do Niemiec. Ja sama zostałam... (pani Jadwiga nie może powstrzymać łez, kiedy wspomina tamten dzień).

Rozpacz i śmierć

Potem była rozpacz i śmierć. Dzieci, zwożone z całej Zamojszczyzny, umierały. - Furman obozowy, Czarnecki zbierał zmarłych jak śmieci i wywoził na cmentarz w Zamościu - opowiada kobieta. Wkrótce, wraz z innymi dziećmi, trafiła do wagonu na stacji wojskowej w Zamościu. Dostali tam chleb ze słodką marmoladą, ale nic do picia. - Padaliśmy z pragnienia - opowiada Kropornicka. - W ubikacji wagonu szyby były zamarznięte, więc lizałyśmy z koleżanką ten lód, żeby ugasić pragnienie. Nasz wagon trafił po kilku dniach do Pilawy. Umieścili nas w szkole. Ludzie przynieśli nam kawy do picia i jedzenie. Następnego dnia rozwieźli nas furmankami do gospodarzy.

Trudne powroty

Część dzieci wróciła na Zamojszczyznę już w 1943 r. Ze świerzbem, czyrakami, dyzenterią i wszami. Część odnaleźli krewni. Zofia Kubina została w Pilawie do końca wojny. - Chodziliśmy tam żebrać. Ludzie dali czasem kartofla. Sami byli biedni. Ja zachorowałam na nerki. Byłam cała spuchnięta. Zaopiekowała się mną miejscowa położna. Woskowa się nazywała. Ona uratowała mnie od śmierci - wspomina kobieta. - Pod Warszawą ludzie nas wykupili z wagonu i pozabierali do domów - opowiada swoją historię Adela Mazurkiewicz z Zawody.Zebrali się wczoraj w domu Anieli Petzowej w Skierbieszowie, by opowiedzieć nam swoje losy: tułaczkę dzieci przeznaczonych na zagładę. Większość ich bliskich zginęła w obozach koncentracyjnych. Oni przeżyli, by zapisać karty historii. W sobotę ich imieniem nazwano Gimnazjum w Skierbieszowie. Szkołę zbudowano na placu, na którym 27 listopada 1942 r. spędzono wysiedlaną ludność.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!