środa, 18 października 2017 r.

Zamość

Gdzie się podziały tamte zabawy?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 marca 2007, 16:46

Dobry zespół gra, dziewczyny piszczą, chłopaki w dobrych humorach, bo bufet obficie zaopatrzony.

Takie obrazki to przeszłość. W większości remiz strażackich nie organizuje się już zabaw tanecznych. Dlaczego odeszły do lamusa?

Początek lat 90. Do Malic pod Werbkowicami zaczynają przyjeżdżać zespoły z Tomaszowa Lubelskiego: Profil, Fifty Fifty. A wreszcie Commando. - Mieli najlepszy sprzęt nagłośniający i najlepszy wokal - wspomina Marek Makolągwa, główny organizator zabaw. - Ludzie z ciekawości przyjeżdżali. Jak u nas grało Commando, w promieniu 30 kilometrów nie było lepszej imprezy.
Dobrą zabawę gwarantowały też Kombinacja, Meffis, Trans, Contrast, Baflo, Raport, Ex Raport oraz wiele innych zespołów. - W latach 90. nie było wolnego weekendu, a kalendarz mieliśmy zapełniony na rok - opowiada Roman Maziarczyk z tomaszowskiej Kombinacji, której w tym roku stuknie 25 lat.
O czym nie mógł zapomnieć organizator? - Potrzebne były zezwolenia z gminy i policji na zorganizowanie zabawy oraz prowadzenie bufetu - przypomina sobie Makolągwa.
Na tym ostatnim dobrze się wychodziło. Z pocałowaniem ręki schodziły gównie napoje wyskokowe - wina, piwa. - Rocznie było około 7-8 tys. zł zysku z zabaw - sumuje pan Marek. - Rada Sołecka kupiła za to sprzęt rolniczy, który służył wszystkim: sadzarkę do ziemniaków, agregat uprawowy, wielorak do buraków, na bieżąco remontowało się świetlicę.
Zabawy organizowane były niemal w każdy weekend, a w wakacje nawet w dni powszednie. - Dogadaliśmy się z Malicami. U nas w sobotę impreza, u nich w niedzielę. I tak na przemian - wspomina Henryk Staroń, były organizator imprez w sąsiednich Wronowicach. - Pamiętam, że na jednej zabawie sprzedaliśmy 640 biletów. To był rekord! Ale to nie wróci. Przeminęło z wiatrem.
Świetlice pozamykano, czasem ktoś przyjdzie co najwyżej pograć w ping-ponga. Dlaczego od kilku lat nie organizuje się zabaw? - Bo to wiocha - wzrusza ramionami młody chłopak. - Jak się człowiek chce zabawić, jedzie do Łabuń albo do Komarowa na dance i techno.
Marek Makolągwa ma inne zdanie. - Niż demograficzny dotarł na wieś - wskazuje. - Nie ma komu bawić się na zabawach, a na dodatek nie ma za co. Poza tym, organizator musi prowadzić działalność gospodarczą i zapewnić bezpieczeństwo, czyli wynająć firmę ochroniarską. Wszystko kosztuje, kogo na to stać?
A co z muzykami? - Gramy dalej, ale na weselach, studniówkach czy choinkach - opowiada Maziarczyk. - Na takich imprezach trzeba zagrać wszystko, nie tylko pop czy rock, ale i disco polo.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!