czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Zamość

Gnojowica z fermy świń w Biszczy w powiecie biłgorajskim zatruwa życie mieszkańcom

Dodano: 4 maja 2004, 16:58
Autor: Zofia Sawecka

Śmierdzi na cała okolicę – skarżą się mieszkańcy Biszczy w powiecie biłgorajskim. Wszystko przez gnojowicę, wylewaną na pola przez pracowników fermy świń.

Od 1970 r. w Biszczy funkcjonuje gospodarstwo hodowlane. Kiedyś należało do PGR w Tarnogrodzie, a od trzech lat jego właścicielem jest Lubelska Korporacja Finansowa. W planie zagospodarowania przestrzennego województwa lubelskiego Biszcza jest jedną z czterech miejscowości sanatoryjnych, posiadających udokumentowane złoża wód mineralnych. – W Wólce Biskiej jest lokalizacja sanatorium na 500 łóżek. Tworzony jest tu obszar chronionego krajobrazu. Cała dolina Tanwi znajdzie się w strefach ochronnych – wyjaśnia Genowefa Tokarska, wójt gminy Biszcza.
Tymczasem okolica cuchnie, bo pracownicy fermy wylewają gnojowicę na swoje pola (530 ha – red.). Pani wójt dodaje, że śmierdząca gnojowica płynie czasami rowem do Tanwi. We wrześniu ubiegłego roku LKF złożyła wniosek o rozszerzenie produkcji docelowo o 650 macior w cyklu zamkniętym i dodatkowo 2 tys. macior z produkcją prosiąt. Takie pozwolenia wydaje wojewoda. Urząd Gminy w Biszczy nie wyraża na to zgody. – Produkcja powyżej 1500 sztuk jest już uciążliwa. Nadmierna koncentracja gnojowicy grozi tym, że przedostanie się ona do wód gruntowych – argumentuje Tokarska.
W nowym planie zagospodarowania przestrzennego gminy wprowadzono ograniczenie produkcji do 2 tys. tuczników. Do gminy wpłynął już m.in. pisemny protest Zarządu Powiatowego Związku Zawodowego Rolników „Ojczyzna”. Związkowcy domagają się ograniczenia produkcji świń w tym rejonie i szczegółowego zbadania, czy obiekty fermy są przystosowane do utylizacji odpadów. Na alarm biją nawet Polacy z USA. Elżbieta Woś z Toronto ostrzega gminę przed skutkami tworzenia wielkiej fermy. Protesty można zgłaszać do 28 maja.
Co na to zarząd korporacji? Od ponad tygodnia usiłowaliśmy skontaktować się w tej sprawie z Grażyną Łojko, prezesem zarządu LKF, ale była zbyt zajęta. Ostatnio urlopuje. – Oprócz pani prezes nikt nie ma uprawnień do rozmowy o fermie – powiedział nam wczoraj Włodzimierz Pouszejko, wiceprezes LKF.

Wiesław Orzeł

Do końca tego roku zakład jest zobligowany do uzyskania tzw. pozwolenia zintegrowanego. Określa ono warunki korzystania z wody, powietrza, ziemi itd. We wniosku o wydanie takiego pozwolenia powinna być informacja o dostosowaniu zakładu do dotrzymywania wszelkich norm z wykorzystaniem najlepszej dostępnej techniki. Na zakład z Biszczy nigdy nie mieliśmy skarg, a podczas kontroli nie dopatrujemy się tam większych nieprawidłowości.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!