piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Zamość

Grzegorz zginął w Londynie

Dodano: 18 grudnia 2007, 20:18
Autor: ANNA SZEWC

Ciało Grzegorza M. z Zamościa znaleziono w sobotę na jednym z londyńskich dworców.

Wczoraj informację o tragedii przekazano jego rodzinie w Zamościu.

Dramat wydarzył się na jednej z najbardziej ruchliwych stacji kolejowych w Londynie: East Croydon. Z tego dworca odjeżdża wiele pociągów do lotniska Gatwick, gdzie lądują samoloty tanich linii z Polski.

Jak udało się nam dowiedzieć w londyńskiej policji, Grzegorz M. został "uderzony przez pociąg” w sobotę po południu. Brytyjscy policjanci nie byli nam jednak w stanie podać dokładnych okoliczności wypadku. - Cały czas to wyjaśniamy - usłyszeliśmy w angielskiej policji transportowej.

O śmierci dziewiętnastolatka Konsulat Generalny RP w Londynie dowiedział się dopiero następnego dnia. - Policja musiała najpierw mieć pewność co do tożsamości ofiary - wyjaśnia Dariusz Adler, polski konsul w Londynie.
Przeprowadzona została już sekcja zwłok Grzegorza. Wyniki nie są jeszcze znane. Konsulat czeka na wieści od eksperta medycyny sądowej. - To od niego zależy, kiedy ciało zostanie przewiezione do Polski - dodaje Adler.

Wczoraj wiadomość o tragedii dotarła do Urzędu Miasta w Zamościu z poleceniem przekazania jej rodzinie zmarłego. Zajęła się tym Straż Miejska. - Ale kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, rodzice Grzegorza już wiedzieli o śmierci syna. Prawdopodobnie od kogoś ze znajomych - przypuszcza Wiesław Gramatyka, komendant SM.

Młody mężczyzna był niedawno w rodzinnym mieście.

- Parę dni temu wpadł do szkoły. Przyszedł po prostu się przywitać, mówił, że wyjeżdża. Niestety, nie mieliśmy okazji, żeby porozmawiać, bo śpieszyłam się na zajęcia - opowiada Ewa Łyp, wychowawczyni klasy III b w Społecznym Liceum Ogólnokształcącym, gdzie w maju tego roku Grzegorz zdał maturę.

Mieszkał i uczył się w Zamościu, ale wyjazd do Londynu planował od dawna.

- Chciał tam studiować medycynę. To było jego marzenie - mówi Katarzyna Garbacik, nauczycielka technik informatycznych. - I robił wszystko, by je zrealizować. Zresztą, sam zarobił na te studia. Wcześniej wyjeżdżał do pracy w Norwegii.
Rodzice Grzegorza nie chcieli wczoraj rozmawiać o tragedii, która ich spotkała. Ale mieszkańcy tego samego bloku dobrze go zapamiętali. - Fajny chłopak. Artysta - opisuje Grzegorza jego rówieśnik Krzysztof Sobstyl.
(jaś, mb, drs)
Czytaj więcej o:
Gość
M.
jan
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 czerwca 2008 o 22:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
rozumie rodzicow grzegorza poniewaz jestem w tej samej sytuacji i tez nie moge sie dowiedziec o smierci syna mnie nawet nikt nie raczyl powiadomic droga sluzbowa mimo naszego kontaktu z konsulem taz nic sie nie dowiedzielismy moj syn zginal rok temu ja nadal nie mam aktualnego aktu zgonu ani wynikow z sekcji szkoda talko ze nasza wladza nie umie nam pomoc w takiej sytuacji nawet nie wiadomo gdzie szukac pomocy sprawe mam w prokuraturze i tez nic sie nie moge dowiedziec skladam szczere wspolczucia
Rozwiń
M.
M. (4 czerwca 2008 o 12:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"śpieszmy się kochać ludzi... tak szybko odchodzą."
na zawsze w pamięci, w sercu
...
Rozwiń
jan
jan (15 marca 2008 o 19:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Większośc z na s była za granicą i wicie jak potrafą byc traktowani ludzie z obcych krajów szczególnie biednych
Rozwiń
micado
micado (26 lutego 2008 o 09:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ann napisał:
czy ktoś wie może jak to się stało? 19 lat... [*] chodziłam z nim do przedszkola... to straszne... ciężko w to uwierzyć...
nie wiecie moze co on robił w Londynie? dlugo tam był? życie jest takie kruche... (



studiował...
Rozwiń
Ann
Ann (24 lutego 2008 o 22:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
czy ktoś wie może jak to się stało? 19 lat... [*] chodziłam z nim do przedszkola... to straszne... ciężko w to uwierzyć...
nie wiecie moze co on robił w Londynie? dlugo tam był? życie jest takie kruche... (
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!