niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Zamość

Hrebenne: zbudowali drogę, zostawili fuszerkę

Dodano: 5 maja 2008, 19:19
Autor: Piotr Stasiuk

Otwarta z wielką pompą obwodnica przygraniczej wioski cieszy jej mieszkańców. Zastrzeżenia mają do pracy drogowców

Czekali na tę drogę latami. Przez ostatnie dwa obserwowali z radością, jak powstaje. Teraz nie mogą się doczekać, kiedy po inwestycji ich życie wróci do normy.

- Dla nas ta obwodnica, to jak zbawienie. Przez te kolejki TIR-ów, które ciągnęły się do granicy problemem był nawet dojazd do Lubyczy Królewskiej, choć to raptem kilka kilometrów. Teraz będzie lepiej - mówi Helena Ryba z Hrebennego. Trochę jej tylko przykro, że na uroczystość otwarcia dwukilometrowego odcinka nikt miejscowych nie zaprosił. - Ja się dowiedziałam o tym z telegazety - opowiada kobieta.

Pan Andrzej, młody rolnik z Hrebennego żal do drogowców ma dużo większy. - Bo całkiem mi pole zniszczyli. Jeździł po mojej ziemi ciężki sprzęt. U mnie myli beczki po betonie. Swoje zrobili i pojechali, a bałagan został - opowiada mężczyzna i pokazuje góry śmieci i porozrzucane wszędzie korzenie. - Chciałem tu sobie modrzewie posadzić. Ale na tak zniszczonym polu się nie da.

Gospodarz, podobnie jak jego sąsiedzi miał podpisaną umowę z wykonawcą na udostępnienie gruntów na czas budowy. Gwarantowano mu, że już po zakończeniu prac, wszystko zostanie posprzątane. - Chodziłem, prosiłem, przypominałem. Za każdym razem obiecywali, że nawiozą mi nowej ziemi, ale jak dotąd nic w tej sprawie nie zrobili - twierdzi.

- Umowy z mieszkańcami na dzierżawy były zawierane poza kontraktem, dlatego rekultywacją tych terenów zajmiemy się w przyszłości, po zakończeniu budowy, a ta potrwa jeszcze do 30 czerwca - mówi Ewa Kordon, inżynier kontraktu.

Miejscowi narzekają jednak nie tylko na bałagan. Twierdzą, że obwodnica została wybudowana byle jak. Pokazują ziemię osuwającą się ze skarp od strony przejścia granicznego. - Ruch jest tutaj przecież ogromny, jak stanie tam kilkadziesiąt TIR-ów z ładunkiem , to nie wiadomo, czy to wytrzyma - wskazuje jeden z rolników. - To zupełnie naturalne zjawisko - uspokaja inż. Kordon. - To np. wynik opadów. Zmieni się to dopiero, gdy trawa się ukorzeni.

Okazuje się jednak, że usterek było więcej. - Uwzględniliśmy je przy odbiorze technicznym. Wykonawca jest zobowiązany usunąć je do końca czerwca - informuje Zbigniew Szepietowski z lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Obiecuje również reagować, jeśli okaże się, że będą problemy z wyegzekwowaniem naprawy szkód powstałych podczas realizacji inwestycji. Do tematu na pewno wrócimy.
Czytaj więcej o:
DD
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

DD
DD (6 maja 2008 o 13:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak, ziemia się osuwa, ale to normalne. Widział ktoś, żeby po deszczu ziemia się nie osuwała?
Ciekawe, co jeszcze odkryjemy za 2-3 lata. Budownictwo drogowe w Polsce jest na poziomie poniżej Bangladeszu. To tajemnica poliszynela, że aby wygrać przetarg, trzeba podać najniższą cenę, co oczywiście oznacza najgorszą jakość, a do tego jeszcze przecież trzeba sobie na boku dorobić, więc kruszywa pójdzie parę wywrotek mniej, o cemencie na podbudowę nie wspominają. Ot, takie nasze polskie realia. Im gorzej, tym lepiej. Za to otwarcie z pompą.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!