czwartek, 19 października 2017 r.

Zamość

Jedni nie pamiętają, inni naciągają

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 lipca 2008, 20:37

Stróże prawa przyjmują mniej lub bardziej wiarygodne zgłoszenia o przestępstwach. Wszystkie muszą weryfikować. Co z tego wynika?

- Okradli mnie na Ukrainie - wyznał łamiącym się głosem 49-latek, który zgłosił się o pomoc do hrubieszowskiej policji. - Straciłem 10 tysięcy dolarów, samochód, że o telefonie komórkowym nie wspomnę.

Ubrany w dresy mężczyzna, od którego czuć było alkohol, wyjawił stróżom prawa, że na stałe mieszka w województwie świętokrzyskim, gdzie prowadzi własny biznes. Na wyjazd do Kijowa w interesach namówił go 32-letni znajomy obiecując, że załatwi mu kontrahentów.

Panowie zamieszkali w najdroższym hotelu, a następnie znajomy umówił go na spotkanie z ukraińskimi partnerami. Przedsiębiorca wsiadł ze znajomym do peugeota, wziął ze sobą 10 tys. dolarów i razem udali się do umówionej restauracji.

- Na drugi dzień obudziłem się w hotelu w samych slipkach - opowiadał poszkodowany. - Nie było nie tylko garnituru, znikły pieniądze, dokumenty, komórka i samochód, że o znajomym nie wspomnę.

Dobrze, że jedną z kart kredytowych schował do poduszki. Wybrał gotówkę i zamówioną taksówką dotarł do granicy w Zosinie. Za kurs zapłacił 7 tys. zł, zaś o kupionym przez taryfiarza dresie przez grzeczność już nie wspominał.

Podejrzenie padło na 32-latka. Policjanci zadzwonili na numer telefonu komórkowego poszkodowanego. Odebrał podejrzewany. - Mężczyzna powiedział, że wszystko jest pod kontrolą - informuje Arkadiusz Arciszewski, rzecznik hrubieszowskiej policji. - Ma przy sobie dokumenty, pieniądze i ubrania biznesmena, samochód też na niego czeka.

Z jego opowieści wynikało, że po załatwieniu interesów 49-latek tak się rozochocił, że trzeba go było wyprowadzić z restauracji. Był pijany w sztok. 32-latek odprowadził go do hotelu. - Brudne ubrania wrzuciliśmy do zlewu, portfel zabezpieczyliśmy, żeby go nikt nie ukradł, a samochodem pojechaliśmy na panienki - wyznał szczerze 32-latek.

Te zeznania uspokoiły biznesmena, a policja nie miała już w tej sprawie nic więcej do roboty.

Ale wkrótce zgłosiła się do nich mieszkanka gminy Trzeszczany. - Napadło na mnie trzech zbirów, skradli mi telefon komórkowy warty 500 zł - zeznała. Do napadu miało dojść w centrum Hrubieszowa. Kobieta twierdziła, że napastników zwabił dźwięk dzwoniącej w płaszczu komórki. Złapali ją za ręce, zabrali telefon i uciekli. Funkcjonariusze spisali zeznania i zarejestrowali telefon w policyjnej bazie danych. Zguba znalazła się w Warszawie.

Nowy "właściciel” wyznał jak na spowiedzi, że nikomu nie ukradł telefonu, tylko go znalazł. Kilka dni temu 22-latek usłyszał zarzuty przywłaszczenia aparatu. Grozi za to do 3 lat więzienia. Na taka samą karę za składanie fałszywych zeznań może liczyć "pokrzywdzona”, która przyznała, że zgubiła telefon i na poczekaniu wymyśliła bajkę z rozbojem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!