czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Zamość

Kamienica dla Włocha

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 czerwca 2008, 18:33
Autor: Bogdan Nowak

Ligi Tondelli wygrał proces z Urzędem Miasta. Sądził się o 200 mkw. piwnicy w kamienicy przy ul. Staszica.

- Jestem uczciwym przedsiębiorcą i nie lubię krętactwa - zapewnia Luigi Tondelli, właściciel zamojskiej "Piwnicy u Włocha”. - Urzędnicy z ratusza złamali przepisy i to im właśnie udowodniłem. A jeśli będzie trzeba, dalej będę się bronił.

Tondelli jest właścicielem restauracji. Pełni też funkcję prezesa spółki "Lubet”, która w kwietniu stanęła do przetargu na dzierżawę tzw. Morandówki przy ul. Staszica. Restaurator chciał tam założyć Dom Pracy Twórczej.

Zamierzał zatrudnić 35 osób. Z projektu adaptacji budynku, który otrzymał z Wydziału Planowania Przestrzennego, Budownictwa i Ochrony Zabytków, wynikało, że do zagospodarowania ma ponad 1100 mkw powierzchni.

Gdy wygrał przetarg, zaczął się starać się o kredyty. Zamówił już nawet nową kuchnię za 250 tys. zł. Jednak kiedy zszedłem do piwnicy, stwierdził, że brakuje tam ponad 200 mkw. powierzchni! Okazało się, że brakujące metry są w sąsiednim budynku, za grubą ścianą. Dlaczego? Bo urzędnicy zamienili projekt.

Włoch był zdruzgotany. Nie podpisał odbioru lokalu, dlatego umowa z nim została rozwiązana. Na "Morandówkę” ogłoszono kolejny przetarg. Wygrała go sieć restauracji "Hawełka”.

- Wkurzyłem się i podałem urzędników do sądu - mówi Tondelli. - Odbyło się kilka rozpraw. Zeznawał na nich prezydent Zamościa i m.in. kilku magistrackich dyrektorów. Przekonywali, że wszystko jest świetnie! Kilka dni temu zapadł wyrok. Miasto ma mi oddać kamienicę ze sporną piwnicą!

O sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Jan Radzik, szef magistrackiego WPPBiOZ zapewniał, że restaurator nie powinien czuć się skrzywdzony, bo tzw. projekt zamienny był dla niego korzystny. Karol Garbula, rzecznik prezydenta Zamościa twierdził, że zarzuty Tondellego są bezpodstawne. Sąd uznał, że jest inaczej.

Co dalej? - Czekamy na pisemne uzasadnienie tego wyroku (nie jest on jeszcze prawomocny - red.) - tłumaczy Karol Garbula. - Niebawem powinno nadejść. Wtedy zostanie złożone odwołanie do sądu wyższej instancji.

Co na to "Hawełka”? Chcieliśmy porozmawiać wczoraj z Renatą Magdziak, prezesem tej spółki, ale nie udało się. - Pani prezes jest dzisiaj nieuchwytna, bo jest w pracy - usłyszeliśmy w warszawskim sekretariacie "Hawełki”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jaga
krys
obserwatorka
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jaga
jaga (10 czerwca 2008 o 21:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Koszty procesowe na pewno są ogromne. Jeśli miasto przegra w drugiej instancji zapłacą za to oczywiście obywatele. Bo kto? A pewnie ta "Hawełka" też tego tak nie zostawi. A propos. Kto tu jest nieudacznikiem?
Rozwiń
krys
krys (10 czerwca 2008 o 10:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ręce i nogi się uginają . Kiedy skończy się arogancja władzy w naszym mieście.
Samorzad jest dla mieszkańców ,a nie mieszkańcy dla samorzadu!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co niektórzy o tym coraz częściej zapominają.
Czyżby czas na zmiany.??????????????????????????????????/
Rozwiń
obserwatorka
obserwatorka (10 czerwca 2008 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
1) Pacta sunt servanda
2) "Jan Radzik (...) zapewniał, że restaurator nie powinien czuć się skrzywdzony"
- to się nazywa arogancja władzy, gdy urzędnik wie lepiej, co jest lepsze dla obywatela
3) miasto ponosi koszty dawnej pomyłki (inne plany) jakiegoś urzędnika. Czy ten urzędnik chociaż stracił wtedy jakąś premię?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!