środa, 18 października 2017 r.

Zamość

Kiedyś to były święta... O dawnych zwyczajach i wróżbach wigilijnych

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 grudnia 2009, 08:08

Kasza jaglana powinna pojawić się na stole, bo wtedy będzie w domu pieniędzy pod dostatkiem. Łyżek i widelców lepiej z ręki nie wypuszczać, bo to wróży biedę, a nawet głód. Wigilijnych przesądów przestrzegano w wielu domach.

– Ludzie wierzyli w większość tych wróżb niemal bez zastrzeżeń – mówi 73-letnia Stefania Fiut z Turobina. – Trzeba przyznać, że wiele z nich się sprawdzało.

Pani Stefania mieszkała w latach 50 w maleńkim Żabnie, niedaleko Żółkiewki. Pamięta niezwykłą, tajemniczą atmosferę przedświątecznych przygotowań.

– Obowiązywał ścisły post i wszyscy go przestrzegali – opowiada. – Nikt w Wigilię nie zjadł nawet odrobiny masła, nie wypił mleka. Bo co dobre dla ciała, złe jest dla duszy.

Unikali kobiet

Dzień wigilijny był pełen magii. Gospodynie od rana przygotowywały posiłki, mężczyźni paszę dla zwierząt, a dzieci dekorowały izby słomianymi pająkami i firankami.

Wszyscy starali się być pogodni. Wierzono, że złość mogła "rozciągnąć” się na cały rok. Młodzież zwracała uwagę na szczekanie psów. Dlaczego? Zapewniano, że z tamtej strony wsi, z której ono dobiega, pojawi się niebawem przyszły mąż lub żona.

Jeśli rankiem jako pierwszego zobaczyło się mężczyznę wróżyło to pomyślność i zdrowie. Kobiet trzeba było unikać. To była zła wróżba. Nie wolno było też pożyczać gospodarskich i kuchennych przedmiotów, bo razem z nimi z domu mogło odejść szczęście.

Płonące drzewka

Kobiety przygotowywały na wigilię 12 potraw, a w biedniejszych domach 8. U pani Stefanii na stole nie mogło zabraknąć kapusty z grochem, klusek z makiem i wonnej polewki z suszu. No i oczywiście kaszy jaglanej.

– Tłumaczono dzieciom, że jak jej zabraknie w domy nie będzie pieniędzy – mówi pani Stefania.
Na choince wieszano ciastka, jabłka i orzechy. Były też świece. Mocowano je na choinkach ostrożnie.

– Służyły do tego bardzo niestabilne uchwyty – wspomina 64-letnia Alicja Gwiazdowska, której rodzina mieszkała w podzamojskim Jarosławcu. – Wystarczyło, że ktoś choinkę trącił już drzewko się paliło! Strażacy mieli pełne ręce roboty, bo ilość pożarów na wsi była zawsze największa właśnie w wigilię!

Wieczerza na stojąco

Posiłek zaczynano, gdy na niebie zabłysła pierwsza gwiazdka. Wtedy gospodyni wnosiła do izby snop zboża zwany królem lub Żydem. W regionie hrubieszowskim była to cała ceremonia. Kobieta składała zebranym życzenia, a potem gospodarz obsypywał "na szczęście” domowników jęczmiennym ziarnem. Wtedy dzielono się opłatkiem, ludzie składali sobie życzenia i zaczynał się posiłek zwany wilją lub pośnikiem.

W niektórych domach jadano na stojąco. W ten sposób wyrażano gotowość pójścia do nowonarodzonego Jezusa, aby mu służyć. Były też ścisłe zasady. Nie wolno było odejść od stołu wigilijnego do końca wieczerzy, bo to zapowiadało chorobę, a nawet śmierć. Łyżek też nie można było z wypuszczać z rąk. To wróżyło głód i biedę.

Zamiast prezentu jabłko

Przy wigilijnym stole było jedno wolne miejsce. W regionie hrubieszowskim zostawiano także dodatkowy talerz dla zmarłych, bo wierzono, że dusze najbliższych posilają się w nocy. Po wieczerzy wyciągano spod obrusa źdźbło siana. Dzięki jego długości można było oszacować ilość lat, które zostały człowiekowi do końca życia.

– Po posiłku śpiewano kolędy – mówi pani Alicja. – Dzieci mogły bawić się na słomie. Ale prezentów dla nich nie było. Musiały zadowolić się tylko cukierkami, ciastkami i pieczonymi jabłkami. Gospodarze dzielili się opłatkiem zwierzętami domowymi zwierzętami. Potem szło się na pasterkę.

Pani Stefania uważa, że takich świąt jak przed laty już nie ma. Z rozrzewnieniem wspomina radość z Bożego Narodzenia, rozśpiewanych kolędników ze śmiercią, królem Herodem, Aniołem i Diabłem a nawet smak dawnych potraw. Nawet śnieg dawniej był inny niż dzisiaj.

– Były takie święta, że między chałupami powstawały prawdziwe białe ściany – wspomina pani Stefania. – Trzeba było kopać tunele w śniegu, żeby dojść do kościoła. Teraz wszystko się jakoś zmieniło.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Anna
giehen
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Anna
Anna (20 grudnia 2009 o 14:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I ja pamiętam ten czas, kiedy słoma w domu leżała na podłodze, a Król stał w rogu pokoju, dużo siana pod stołem i ta pachnąca choinka. Zawsze białe święta i kolęd czar..... to się już chyba nigdy nie powtórzy.
Rozwiń
giehen
giehen (20 grudnia 2009 o 12:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak było. To wszystko prawda.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!