czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Zamość

Krwawy Felek był OK

Dodano: 9 kwietnia 2007, 17:28
Autor: Bogdan Nowak

Postać Feliksa Dzierżyńskiego jest symbolem prześladowań, masowych egzekucji i eksterminacji setek tysięcy ludzi.

Dobrze sobie zasłużył na przydomek "Krwawego Feliksa”. Prezes zamojskich kombatantów Ludowego Wojska Polskiego stanął właśnie w jego obronie.

Czesław Pakulniewicz przyniósł do nas w tej sprawie specjalne pismo.
- Ten działacz nie był taki zły, jak się o nim powszechnie myśli - zapewnia prezes i pułkownik LWP w jednej osobie. - Robienie z niego potwora jest nieuzasadnione. On przecież bronił i chronił Polaków! Mam na to dowody.
W przedświąteczny czwartek pisaliśmy o zamieszaniu, jakie wywołało planowane usunięcie tablicy poświęconej Róży Luksemburg, urodzonej w Zamościu, znanej działaczki socjalistycznej. Zdaniem Macieja Korkucia z krakowskiego IPN, nie powinna mieć ona upamiętnień, bo konsekwentnie opowiadała się przeciw niepodległości Polski. W obronie tablicy stanęli m.in. kombatanci LWP. - To przyszłe pokolenia ocenią, komu należą się pomniki - denerwował się Pakulniewicz.
Teraz złości go także... burzenie pomników Dzierżyńskiego. Dlaczego? Właśnie przypomniał sobie historię, którą opowiadał mu w Zahornikach, jego rodzinnej wsi, niejaki Józef Puchalski. Pakulniewicz opisuje ją w kierowanym do naszej redakcji piśmie.
Otóż w 1918 r. bolszewicy podobno aresztowali i zamknęli w wiezięniu Puchalskiego. Skatowano go i w efekcie okulał. Jego zrozpaczona rodzina wysłała list do samego Dzierżyńskiego. Ten "interweniował” i Puchalski wrócił do domu.
- Z tego można wysnuć oczywisty wniosek, że Dzierżyński chronił i wspierał Polaków - tłumaczy Pakulniewicz. - Wielu go wtedy szanowało.
- Pana Pakulniewicza i wielu byłych partyjniaków wychowano w duchu sowieckim i nic już ich nie zmieni - mówi Jerzy Zacharow z Zamościa, więziony w PRL, opozycjonista z lat 80. - Jestem pewien, że oni nadal nie wierzą w to, iż w Katyniu do Polaków strzelali Sowieci. To oburzające. Wolna Polska, w której żyją, im wyraźnie uwiera.
Historia o cudownie uratowanym mieszkańcu Zahornik nie przekonała także innych zamościan.
- Pewnie cały ten Puchalski był kolegą Felka - mówi Marek, 19-letni licealista. - Teraz też wiele cudów się zdarza. Po znajomości.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!