czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Zamość

KWP sprawdza tomaszowską policję

Dodano: 16 września 2008, 20:52

Pożyczał pieniądze i nie oddawał. Gdy wykiwanym puściły nerwy, sprawą zajęła się prokuratura, a… funkcjonariusz odszedł na emeryturę.

Na "do widzenia” tomaszowski komendant podwyższył mu o tysiąc złotych dodatek służbowy.

- To była gratyfikacja za dobrze pełnioną służbę - informuje nadkom. Marek Czerenko, rzecznik tomaszowskiej policji. - Funkcjonariusz przepracował 32 lata, w tym 25 w policji.

Młodszy aspirant Kazimierz S. ostatnio pracował w Rewirze Dzielnicowych w Tyszowcach. Odszedł na emeryturę na początku czerwca. Otrzymał odprawę w wysokości sześciokrotnego miesięcznego uposażenia. Z tytułu podwyższonego dodatku służbowego wpadło mu do kieszeni dodatkowo 6 tys. zł.

Gdy Kazimierz S. żegnał się z mundurem, pod nogami palił mu się grunt. O zwrot pożyczek zaczęli dopominać się oszukani mieszkańcy gmin Tyszowce i Łaszczów.

- Policjant pożyczał pieniądze i nie oddawał - mówi Zbigniew Reszczyński, szef Prokuratury Rejonowej w Biłgoraju, która prowadzi śledztwo w sprawie dokonania szeregu oszustw przez byłego już policjanta. - Funkcjonariusz wzbudzał zaufanie.
Był w mundurze, a do pożyczek dochodziło także w miejscu jego pracy.

Czy dopieszczając finansowo podwładnego na zakończenie współpracy szef tomaszowskiej policji wiedział o jego nieczystych praktykach? Z inspektorem Stanisławem Żukowskim nie udało się nam wczoraj skontaktować. Jego rzecznik zapewnia, że do pryncypała nie dotarła żadna oficjalna informacja na ten temat.

- Funkcjonariusz przeszedł na emeryturę w normalnym trybie: złożył raport, a komendant nie robił mu przeszkód - wskazuje Czerenko.

Śledztwo w sprawie Kazimierza S. potrwa jeszcze około miesiąca. - Trzeba zaznaczyć, że część osób nie czuje się pokrzywdzona. Twierdzą, że policjant nie oddawał długu, bo miał kłopoty finansowe. Obiecał, że odda pieniądze po przejściu na emeryturę - dodaje prokurator Reszczyński.

Sprawę wyjaśnia też Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie. Dotarł tam anonim, a jego autor twierdzi, że Kazimierz S. rozstał się z mundurem trzy dni po skardze, jaką złożyli u jego szefa naciągnięci ludzie. Opisuje też przypadek innego byłego funkcjonariusza, który pijany spał z bronią służbową na przystanku autobusowym w Rachaniach. Wobec policjanta - jak zaznacza anonimowy informator - nie wyciągnięto żadnych konsekwencji. Podobnie jak Kazimierz S. miał przejść na emeryturę. - Trwa postępowanie wyjaśniające. Prowadzi je Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskich policjantów.
Czytaj więcej o:
Inspektor Ryba
Gość
STYX
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Inspektor Ryba
Inspektor Ryba (20 listopada 2008 o 19:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
..NIESŁAWNA TOMASZOWSKA POLICJA.... Funkcjonariusz, który pijany spał z bronią służbową na przystanku autobusowym w Rachaniach, teraz... wyłudzenia przez policjanta szeregu rzekomych pożyczek okolicach Tyszowiec, jak pisze dziś na swoich łamach Dziennik Wschodni, wcześniej karygodne przekroczenie uprawnień przez funcjonariuszy i bestialskie pobicie młodego człowieka na tomaszowskiej komendzie w dniou 12 paźdzaiernika.....i tak można jeszcze przytaczać.....a komendant milczy jak zaklęty.....a rzecznik nieudolni9e wciąz to wymyśla biedaczek nowe coraz to rozgrzeszenia ...ale bądźmy dobrej myśli , idą Święta ...może pójdą do spowiedzi i wszystko będzie OK! !
Rozwiń
Gość
Gość (17 września 2008 o 18:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[color="#FF0000"]SZCZECIN - APEL DO SPOŁECZEŃSTWA 26 dzień protestu przed Sądem Okręgowym - "afera togowa" w Szczecinie.

I Głównymi bohaterami afery w sprawie delegacji sędziowskich są: Prezes SO Henryk Sobociński, Wiceprezes SO Bogumiła Matecka, Przewodniczący Wydziałów, Sędziowie, Kierownik Działu Kadr, Prezesi Sądów Rejonowych, Wizytatorzy i Lustratorzy itd.

A było tak:
Na podstawie fikcyjnych delegacji dla sędziów sądów rejonowych kierowanych do pracy w Sądzie Okręgowym za wiedzą i przyzwoleniem w/w osób, Sędziowie Sądów Rejonowych : Elżbieta Woźniak, Agnieszka Skrzypiec, Mariola Wojtkiewicz oraz Teresa Buczek-Markowska i inni – orzekali w postępowaniach toczących się w Sądzie Okręgowym w Szczecinie. Delegacje te rzekomo pochodziły od Podsekretarzy Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości : Krzysztofa Józefowicza, Małgorzaty Manowskiej i Beaty Kempy, z tym tylko, że w/w Podsekretarze Stanu nigdy nie podpisywali rzekomych delegacji. Tworzone one były na potrzeby i użytek Sądu Okręgowego i stanowiły tzw. sztampę komputerową, gdzie zmienia się tylko daty i nazwiska. Podczas głodówki wyniesiono z gmachu Sądu 2 komputery na oczach protestujących osób. Konsekwencje karne dla winnych tego przestępstwa to nie wszystko, ale należy również zgodnie z obowiązującym prawem wznowić wszystkie postępowania toczące się przy udziale tych sędziów ze wszystkimi następstwami prawnymi i materialnymi.

II Druga sprawa dotyczy SSR Elżbiety Woźniak, która jako przedstawiciel Spółdzielni Mieszkaniowej „ Bryza” tworzyła akty notarialne w przedmiocie przeniesienia własności lokali. Do aktów nie były celowo wpisywane piwnice lub części przynależne mieszkania. To dopiero przypisywano dodatkowym aneksem do aktu notarialnego wraz z olbrzymim zadłużeniem, ale dopiero po podpisaniu aktu notarialnego. Należy zaznaczyć, że akty notarialne są podpisywane w kancelarii notarialnej Pana Osińskiego – męża SSO Violetty Osińskiej, która wspólnie z SSR Elżbietą Woźniak ( na lewej delegacji) orzekają przeciwko członkom SM „Bryza” w Szczecinie.

III Trzeci aspekt sprawy dotyczy radców prawnych i adwokatów, którzy świadomie z obrazą prawa spółdzielczego na podstawie nieprawidłowych pełnomocnictw procesowych udzielonych przez Zarządy Spółdzielni wytaczali pozwy przeciwko członkom poszczególnych Spółdzielni Mieszkaniowych. Prawo Spółdzielcze w Art. 42 pkt 5 mówi jasno, że pełnomocnictwa procesowego z powództwa zarządu udziela Rada Nadzorcza Spółdzielni lub Walne Zgromadzenie Członków. W innych przypadkach pełnomocnika wyznacza Sąd. Do tego musi być również stosowany zapis w KRS. Tymczasem na podstawie nieprawidłowych pełnomocnictw procesowych ( art. 379 pkt 4) sędziowie orzekają nakazy zapłaty , często fikcyjnych zadłużeń, lub co gorsza orzekają eksmisję. To znaczy, że służba najemna ( Prezes SM) za przyzwoleniem tzw. wymiaru sprawiedliwości wyrzucają Spółdzielcę – właściciela z jego mieszkania, które w następnej kolejności panowie Komornicy dzielą sprawiedliwie pomiędzy znajomych na ustawionych licytacjach. Tak w imieniu prawa (rzekomego) pozbawia się obywateli dorobku całego życia. W tym procederze bierze udział wielu Sędziów obu instancji. Należy stwierdzić, że wszystkie sprawy Spółdzielcze prowadzone były na tak wadliwych pełnomocnictwach, co skutkuje nieważnością postępowań. Konsekwencją stwierdzenia nieważności jest wznowienie postępowania z urzędu.

Reasumując, można śmiało stwierdzić, że w Szczecinie działa zorganizowana grupa przestępcza w czarnych togach.

W imieniu 11 głodujących
Julia Jarosz
Grażyna Bobak

Szczecin 15.07.2008r.

APEL DO SPOŁECZEŃSTWA

SZANOWNI PAŃSTWO

Głodujący od 23 czerwca 2008r. od godziny 12.00 pod Sądem Okręgowym w Szczecinie-podjęli walkę z korupcjogennym systemem, jakim jest wymiar sprawiedliwości w naszym kraju oparty na instrukcji Stalina dla Bieruta, w którym jest zawartych 46 wytycznych zniewolenia narodu. W tej instrukcji- K.A.A./OC 113 MOSKWA 2.VI.1947r. (N.K./003/47)pkt 42 stwierdza: „Nie wolno stawiać przed sądem ludzi na stanowiskach kierowniczych obsadzonych przez partię, którzy swą działalnością spowodowali lub wywołali niezadowolenie podwładnych. W sytuacjach drastycznych należy ich odwołać ze stanowiska i przenieść do innych miejscowości na stanowiska równorzędne lub wyższe. W skrajnych sytuacjach ulokować na stanowiskach nie kierowniczych i traktować jako rezerwę kadrową do późniejszej wymiany.”

Okazuje się, że w roku 1997 komuniści wraz z Kwaśniewskim ten zapis wprowadzili do Konstytucji oraz do Ustawy o ustroju sądów powszechnych. Od tego czasu utworzono kastę nietykalnych. W art. 32 Konstytucji jest wpisane, że wszyscy według prawa są równi. W przypadku sędziów, prokuratorów, komorników, radców prawnych, adwokatów, notariuszy- nie wolno oskarżyć i skazać (kasta nietykalnych).

Okazuje się, że właśnie w 1947r. „togowi” przejęli władzę. Z naszych spostrzeżeń wynika, że Rząd, Sejm, Senat- to jest fikcja. Dlatego zasadny jest społeczny sprzeciw, aby przywrócić ład prawny w naszym kraju. Wszelkie prawo warte jest tyle, ile sumienie prawnika, który je stosuje. Aby sądzić sprawiedliwie, trzeba być człowiekiem, mieć nieskazitelne sumienie. Dlatego trzeba działać w myśl art. 4, pkt 1 Konstytucji RP- „ władza należy do narodu”, więc tym samym winniśmy podjąć stosowane działania, bo mamy świadomość z czym mamy do czynienia i z kim walczymy.

Proponujemy bojkot wszystkich instytucji związanych z wymiarem sprawiedliwości przez- nie odpowiadanie na wezwania do usuwania braków formalnych poprzez przesyłanie pustych odpowiedzi.

-nie odbieranie korespondencji sądowej i komorniczej

-spisywanie majątku należącego do osób w czarnych togach- a następnie zawiadomienie Urzędu Skarbowego o przeprowadzenie kontroli pochodzenia majątku.

-wnoszenie o wznowienie postępowania z urzędu nie podpisanych pod sentencją wszystkich wyroków, postanowień i uzasadnień przez skład orzekający własnym imieniem i nazwiskiem sędziego w oparciu o art. 358 k.p.c.w związku z Uchwałą S.N. z 26 września 2000r.

-zaskarżenie do postępowania karnego sędziów, którzy obrażają art. 48 ust. 1-5 do prokuratury w oparciu o WTK z dnia 20 lipca 2004r. SK. 19/02 NA PODSTAWIE WŁASNYCH DOKUMENTÓW
Natomiast pobieranie z akt:

-delegacji sędziowskich

-pełnomocnictw procesowych w szczególności dotyczących radców prawnych Spółdzielni Mieszkaniowych oraz Wspólnoty

-fotografowanie: akt sądowych na podstawie Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z maja 2001r.

Posiadając takie dokumenty jesteście Państwo w stanie udowodnić i udokumentować każde przestępstwo togowe, które co dnia odbywa się w naszych sądach.

SZANOWNI PAŃSTWO instytucje wymiaru sprawiedliwości wymknęły się spod jakiejkolwiek kontroli, uzurpując sobie prawa przysługujące najwyższym organom państwowym, przejęły władzę w kraju. Czas pokazać tym panom ich rolę i miejsce w szeregu, wprowadzić prawo i sprawiedliwość do gmachów sądowych, które zostały dekretem Stalina wyeksmitowane. Tylko wspólnym działanie możemy przywrócić normalność i godność każdemu człowiekowi i upodlanej przez lata instytucji wymiaru sprawiedliwości.
[/color]
Rozwiń
STYX
STYX (17 września 2008 o 13:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedy ktoś zacznie ograniczać te dodatki dla odchodzących na emeryturę ??? Najwyższe dostają tzw.podpier***acze a policjant który nie podpier***ał a zapier***ał dostaje grosze !!!
Rozwiń
Gość
Gość (17 września 2008 o 12:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
KOMITET OBRONY POLICJANTÓW
STOWARZYSZENIE ZWYKŁE

l.dz. 2/2008/KOP/DT

Pan Donald Tusk
Prezes Rady Ministrów
Rzeczypospolitej Polskiej

Szanowny Panie Premierze,

Komitet Obrony Policjantów wzywa Pana do ukrócenia praktyk znęcania się nad policjantami, wykorzystywania przez kierownictwo Policji stanowisk służbowych w bezkarnym, bezprawnym usuwaniu policjantów z szeregów formacji i przekraczaniu swoich uprawnień. Nie wiemy czy jest Pan zorientowany jak naprawdę funkcjonuje polska Policja, jakie panują w niej układy interpersonalne, ale zwracamy się do Pana albowiem KGP i MSWiA pozostają głuche.

Kolejny już przypadek, z którym zwrócił się o pomoc policjant, ma jedynie zobrazować całą patologię, która się rozwija w tempie błyskawicy i to w całej Polsce. Taką korespondencję otrzymujemy od lat, codziennie. policjanci są coraz bardziej niezadowoleni z panujących układów, informują nas o tym tak szeregowi jak i wysocy rangą funkcjonariusze.

Przypadki łamania prawa przez kierownictwo policji i bezkarne akceptowanie takich działań min. przez Biuro Kontroli KGP, które zajmuje się tuszowaniem wszelakich niewygodnych spraw, nie może liczyć na przyzwolenie naszej organizacji, wszystkich uczciwych funkcjonariuszy ani obywateli.

Dziś jesteśmy gotowi w każdej chwili dostarczyć Panu dowodów na bezkarne łamanie prawa przez kierownictwo Policji. Począwszy od składania fałszywych zeznań po nierespektowanie wyroków sądów, celowe działanie KGP na szkodę funkcjonariuszy poprzez wprowadzanie sądów w błąd, gdzie pozwalano sobie na wnoszenie bezkarnie skargi po terminie. Wielu funkcjonariuszy zapewne nie ma świadomości, że ich wyroki powinny zostać unieważnione.

Cytujemy Panu Premierowi fragmenty niektórych tylko listów, jakie otrzymuje nasza organizacja, aby zobrazować patologię, którą dostrzegają policjanci.


„ ...Witam ! Czytałem Wasze wystąpienie do premiera. To jest odpowiedź dlaczego tak wewnętrznie jest kierowana policja - przecież to dalej ta sama grupa władzy. Jak więc mogą zrozumieć szarego policjanta. Liczy się układ. ...”

„ ... Postępowań dyscyplinarnych w KGP jest bardzo dużo i niestety w większości są one mocno naciągane i podczas ich prowadzenia łamanych jest wiele praw policjantów. Jeżeli na najwyższych szczeblach naszej instytucji tak ewidentnie łamie się prawo to co mówić o jednostkach niższego szczebla.”

„ ... mogę stwierdzić autorytatywnie, że na mobbing w Policji jest przyzwolenie przełożonych”

„ ... Czytam często informacje z waszej strony i opisywane przypadki są jak z mojego życia. Sposób działania jak widać wszystkich mobberów jest identyczny bez względu na półkę na jakiej zasiadają.”

„ ... znając życie i stan przyzwolenia na łamanie wszelkich przepisów przez przełożonych pomimo ewidentnych przewinień pewnie poumarzano im te sprawy. Na niektórych z nich wnioskowano nawet o awans w stopniu w tym roku w lipcu, a ja za nic nawet nie mogę otrzymać śmiesznej premii na jakiekolwiek święto ...”

„ ... Zaczęto przeciw niemu wszczynać postępowania dyscyplinarne z byle powodu (na czas ich trwania blokowane są wszystkie premie i dodatki do pensji), policjanci dostawali propozycje ekstra premii, za to że znajdą na niego kompromitującego haka, zmniejszano mu dodatki do pensji i wstrzymywano awanse ...”

„ ... Jeżeli sprawa nie nabierze takiego biegu, zmuszony będę osobiście wystąpić do Prokuratora Generalnego z żądaniem wdrożenia śledztwa osobiście przeciwko nadins. Andrzejowi Matejukowi za sprawstwo zwierzchnie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą- korupcyjną i kierowanie p-ko mojej osobie działań ...”

„ ... mogę powiedzieć że coraz więcej policjantów popiera to stowarzyszenie ponieważ związki zawodowe nie spełniają oczekiwań i nie zajmują się sprawami policjantów tylko swoimi.”

„...bardzo się ucieszyłem, że są ludzie którzy realizują tak szczytne cele. niestety również pracuję "w prywatnym folwarku" jaki zorganizowali sobie co niektórzy przełożeni. ..”

„ ... Po podjęciu przeze mnie kroków prawnych postępowanie z naruszeniem procedury i wszelkich możliwych terminów zakończone zostało w dniu (...) 2007 roku zwolnieniem mnie ze stanowiska i przeniesieniem do dyspozycji. Dodam, iż postępowanie nie zawierało żadnego materiału dowodowego, a organ nie uwzględnił żadnego mojego wniosku, w tym m. in. dot. efektów pracy , opinii i ocen okresowych itp.”

„ ... w dniu (...) 2008 roku na mój wniosek WSA w Warszawie wymierzył Komendantowi Głównemu Policji grzywnę za nieprzekazanie mojej Skargi na jego bezczynność w terminie ...”

„ ... komendant wszczął w stosunku do mnie postępowanie administracyjne w celu zwolnienia z zajmowanego stanowiska na zasadzie art 37 uop nie podając przyczyny żądania. Odpisałem, że nie wyrażam zgody, złożyłem wnioski dowodowe m.in. dot. przesłuchanie świadków oraz wskazałem na brak podstaw prawnych do działania w mojej sprawie. Przez ponad 2 miesiące była cisza, a teraz został wydany rozkaz o przeniesieniu mnie do dyspozycji (.......). Zwracałem
się z prośbą o zapoznanie mnie z materiałem dowodowym, uczestniczenia w przesłuchaniach świadków itd. Żadna czynność nie została wykonana.”

„ ... chcę dodać że oni jednoznacznie przy wydawaniu pisemnych stwierdzeń, nie decyzji czy rozkazu cały czas twierdzili iż nie mam drogi odwoławczej i wydane pismo jest ostateczne nie mam drogi dochodzenia przed sadem administracyjnym”

„ ... sugerowano mi podawać wyniki zgodne z przewidywaniami Komendy Głównej Policji. Sygnalizowałem, że fałszowanie statystyk nic nie daje w zakresie poprawy bezpieczeństwa i należy dążyć do efektywniejszego pełnienia służby oraz sygnalizowania wyższym przełożonym o konieczności zmian ...”

„ ... Przedmiotowa opinia została także bezprawnie włączona do akt osobowych policjanta (ponieważ nie można jej uznać za ostateczną). Zgodnie z § 11 ust. 7 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 17 czerwca 2002 r. w sprawie opiniowania służbowego funkcjonariuszy Policji oraz wzoru formularza opinii służbowej (Dz. U. z dnia 3 lipca 2002 r.) do akt osobowych włącza się opinię, którą przełożony utrzymał w mocy -podejmując ostateczną decyzję w formie rozkazu personalnego ...”

„ ... w moim odczuciu to postępowanie jak i inne zachowania wobec mojej osoby (rozpuszczono o mnie plotki w jednostce i mieście gdzie mieszkam uwłaczające mojej czci i godności, jeden z "kolegów" policjantów w prokuraturze złożył na mnie fałszywe zawiadomienie) ... więc zgodnie z ustawą o Policji nie powinni mi wszczynać postępowania. Ale wszczęli i prowadzą...”

„ ... Proszę o radę jak się bronić przed tym mafijnym działaniem ...”


Żądamy od Pana Premiera podjęcia działań, które wymuszą respektowanie prawa w Policji, rozbiją panujący układ. „Najciemniej zawsze jest pod latarnią” jednak czy w tym przypadku tak powinno być ?!

Układ jaki wytworzył się nie tylko między kierownictwem policji, ale także między policją a prokuraturą oraz policją a sądem obliguje nas do upubliczniania całych postępowań. Najwyższy czas, aby opinia publiczna miała możliwość oceny funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, stojącego często po stronie bezprawia. Będzie to w przyszłości przedmiotem naszego wystąpienia do Ministra Sprawiedliwości.

Dedykując Panu poniższy list wyrażamy nadzieję, że przeczyta go Pan z uwagą, przecież jest Pan Premierem wszystkich Polaków. Zapewne wielu policjantów dało Panu kredyt zaufania. Opisane zdarzenia obrazują jak działa zorganizowana grupa pod nazwą Policja. Naszym zdaniem należy się przyjrzeć dokładnie komórce pod nazwą Biuro Kontroli KGP, ale przede wszystkim osobom, które w imieniu Komendanta Głównego Policji udzielają odpowiedzi na zarzuty stawiane przez funkcjonariuszy. Czy przeszłość niektórych z tych osób daje im legitymacje do wydawania jakichkolwiek opinii ?


„ Jestem policjantem z blisko 14-letnim stażem służby. Od roku 2002 mieszkam i pracuję w (...). Wcześniej przez siedem lat pełniłem służbę w Gdańsku i Gdyni. Jednak dopiero po kilku latach w KPP w N., kierowanej do roku 2006 przez komendanta Wiesława B., zetknąłem się z szeregiem nieprawidłowości, nadużyć i przestępstw, których dopuszczali się sam komendant oraz jego „przyboczni”. Z niezrozumiałych dla mnie wówczas powodów wszelkie sprawy kadrowe, awanse, nagrody itp. każdy zainteresowany policjant lub pracownik „załatwiał” osobiście z komendantem i nie obowiązywała w tym zakresie żadna tzw. “droga służbowa”. Po odbytej służbie wojskowej i siedmiu latach służby, postępowanie takie było dla mnie zupełnie niezrozumiałe i niewłaściwe, gdyż uważałem, że to bezpośredni przełożony powinien załatwiać wszelkie tego rodzaju sprawy. Z tego też najprawdopodobniej powodu zacząłem być postrzegany jako „dziwny” i donoszono komendantowi na mój temat rożne „dziwne rzeczy” (o czym dowiedziałem się dopiero niedawno). A ostatni awans otrzymałem siedem lat temu w KMP w Gdyni. Nigdy nie zamierzałem „robić kariery” w Policji. Chciałem pracować w pionie kryminalnym i robiłem to od 1998 roku, na rożnych stanowiskach w dochodzeniówce i jako policjant operacyjny. Zajmując się głównie sprawami poszukiwawczymi i identyfikacyjnymi, zdobyłem w tym zakresie duże doświadczenie zawodowe. W KPP w N. od 2004 roku także zajmuję się (lub raczej zajmowałem do niedawna) poszukiwaniem osób.

W marcu 2006 roku do komendy w N. przyjechali policjanci z wydziału kontroli KWP w (...), którzy przywieźli komendantowi B. opisujący jego oraz inne osoby anonim w związku z licznymi nieprawidłowościami celem sprawdzenia jego prawdziwości. Treść anonimu jako pierwszy poznał sam zainteresowany i rozpoczął „polowanie na czarownice” czyli autora anonimu. Komendant bezprawnie dostał się do szafy pancernej w kancelarii tajnej, a następnie włamał się do archiwum komendy. (Obecnie stwierdzono brak kilkuset dokumentów, a nieoficjalnie wiadomo, że zniknęły wówczas kontroli samochodów służbowych oraz grafiki służ. Panowie z kontroli odjechali I nic się nie działo. (Z pewnością treści z anonimu “nie potwierdzono”).

W dniu 20 marca 2006 roku Czesław W. (emerytowany policjant, który odchodząc otrzymał od Komendanta B. wysoki dodatek) a następnie ponownie przyjęty został jako pracownik cywilny, w stacji dyskietek komputera znajdującego się w jego pokoju znalazł rzekomo dyskietkę komputerową, po czym niezwłocznie ze słowami „o ciekawe co tam jest, trzeba to szybko sprawdzić”, korzystając z innego komputera, wydrukował treść anonimu (komputer, w którym „znalazł” dyskietkę, nie posiadał żadnego edytora tekstu ani drukarki - służył do rejestracji w KSIP). W ten sposób anonim otrzymali policjanci i pracownicy cywilni. O autorstwo anonimu komendant posądzał wiele osób, jednak (po „sugestiach” swoich doradców) cały impet podejrzeń skupił się na mnie i innym policjancie Cezarym W. Obydwaj nie ukrywaliśmy w rozmowach z innymi swojego niezadowolenia z zachowań i działań komendanta B. oraz jego “przybocznych”. W dniu 21.03.2008r. Wiesław B. w rozmowie ze mną oskarżył mnie o autorstwo anonimu i żądał, abym przyznał się do jego napisania wspólnie z W. Odmówił jednak pokazania mi treści tego anonimu, abym mógł się do tego odnieść. Zagroził mi wszczętym postępowaniem prokuratorskim oraz stwierdził, że ma niezbite dowody w postaci dyskietki, która miała być podobno moja, ponieważ wcześniej, (sporadycznie) pracowałem na komputerze w pokoju W. (po raz ostatni tydzień przed tym znaleziskiem). Ja nie przyznałem się do stawianych wobec mnie oskarżeń, ponieważ nie miałem z tą sprawa nic wspólnego. Komendant B. wspólnie ze swoim zastępcą Jackiem C. (wywodzącym się z SB) oraz zaufanym przybocznym informatykiem Wiesławem W. zabezpieczyli mój służbowy komputer (bez jakiegokolwiek protokołu) twierdząc, że to na nim został napisany anonim. W następstwie tych wydarzeń w dniu 23.03.2006r. Wręczono nam rozkazy personalne o powierzeniu czasowo obowiązków z plutonie patrolowym. Uzasadnieniem tej decyzji był rzekomy „spadek przestępczości o 15%, dzięki naszemu zaangażowaniu w czasie pełnionych doraźnie służb patrolowych”. Ja pełniłem tylko jedna taką służbę (w r. 2005) i nie przyniosła ona wówczas żadnych efektów. Wręczając nam rozkazy o przeniesieniu komendant nie pozostawił najmniejszej wątpliwości, że jest to jego odwet i zemsta za anonim. Dotarły do nas wówczas informacje, że planowano podrzucić nam pieniądze lub narkotyki i w ten sposób pozbyć się definitywnie ze służby. Działania te spowodowały rozstrój zdrowia na tle nerwowym, zwłaszcza, że w miejscach, gdzie mieszkamy wzmogła się aktywność policyjnych radiowozów, a kierownikiem plutonu patrolowego był i jest nadal jeden z najbliższych współpracowników W. B. – Jacek K. (któremu wielokrotnie komendant ratował „tyłek” gdy przyłapano go na kradzieży prądu w swoim domu, pobiciach osób w lokalach, przerobieniu numerów id. samochodu nielegalnie sprowadzonego z zagranicy, itp.). Nastąpiła jednak zmiana na stanowiskach komendantów powiatowych i B. przeniesiony został do KPP w N., a w N. stanowisko objął podinsp. Janusz F. Pomimo wielu „donosów” na nasz temat, w tym negatywnych sugestii J. C. – zastępcy komendanta, podjął on decyzję o przywróceniu nas na ostatnio zajmowane stanowiska w Sekcji Kryminalnej oraz stwierdził, że ocenia ludzi po ich pracy, a nie na podstawie plotek. Komendant B. nie poprzestał jednak na tym i przy pomocy swoich kolegów z wydziału kontroli KWP i jego szefa p. K., dla których wielokrotnie organizował zakrapiane imprezy przy okazji spotkań komendantów, za pieniądze przeznaczone najprawdopodobniej na nagrody, wykorzystując BSW w O. rozpoczął działania zmierzające do skierowania przeciwko nam postępowań karnych. Pojawiły się „dziwne” nie dziennikowane nigdzie notatki sporządzone przez K. i U. - przybocznych komendanta, na podstawie których prokuratura wszczynała szereg spraw mających na celu doprowadzenie do przedstawienia nam zarzutów. Czesław W. bez wiedzy Naczelnika Sekcji Kryminalnej włamał się do szafy podkom. Grzegorza L., skąd zabrał akta kontrolne zakończonego postępowania w sprawie kolizji z roku 2004, w której uczestniczył samochód C. W. Wewnętrzne akta Policji trafiły do ówczesnej szefowej Ośrodka Zamiejscowego Prokuratury w K. z/s w N. Danuty Gj. Sprawa została wznowiona. Pojawiła się cała rzesza nowych świadków, których odwiedzili panowie z BSW i przekonywali do zmiany wcześniejszych zeznań. C. W. przedstawiono zarzuty. Sprawa toczy się przed Sadem Rejonowym w K. i zmierza do pomyślnego zakończenia. Kiedy okazało się, że te wysiłki nie wystarczą „wymyślono” kolejne sprawy, gdzie świadkami oskarżenia stali się ci sami K., U. oraz inni dla których pojawiła się szansa zdobycia grupy po W. Na podstawie fałszywych zeznań przedstawiono C. W. kolejne wyssane z palca zarzuty, a nadto rozpoczęto nękanie jego syna i wrabiając bezprawnie w kolejne sprawy karne, aby zniszczyć tego policjanta za wszelką cenę. W kwietniu 2007 roku „wybuchła” afera w (...) prokuraturze dotycząca ukrywania przez prokuratorów kilkuset akt, które powinny trafić do sądu, a były przechowywane w prywatnych domach (sprawę szeroko opisywała (...)). Nieoficjalnie wiem, że nasze nazwiska przedstawiono w prokuraturze jako „sprawców” ujawnienia tej afery. Spowodowało to nasilenie podejmowanych przeciwko nam działań i uwikłanie w ta walkę prokuratury. Wykonywaliśmy jednak swoje obowiązki służbowe, osiągając pozytywne, a nawet spektakularne wyniki ( np. wykrycie po kilkumiesięcznej pracy operacyjnej prestiżowej sprawy napadu na Bank Spółdzielczy w N.). Było to nie na rekę wymienionym osobom. Ponieważ podejmowane próby skierowania przeciwko mnie sprawy karnej spełzły na niczym (prokuratura z braku jakichkolwiek dowodów umorzyła wszystkie wszczynane sprawy), rozpoczęto nękanie mnie cyklicznymi kontrolami z Wydziału Kontroli, której pracownik Krzysztof U. w rozmowie z komendantem F. bez ogródek zapytał czy ustalił już autorów anonimu I czy M. nadal pracuje. Nieustannie naciskano też komendanta, aby pozbył się nas z pracy, docierały „sugestie”, że byłoby lepiej, gdybyśmy się gdzieś przenieśli itp. Komendant nie poddawał się jednak tym naciskom. W sierpniu 2008 roku od naczelnika Sekcji Kryminalnej otrzymałem kopię anonimu z marca 2006 roku. Zapoznałem się z jego treścią. Opisywał on szereg nadużyć Wiesława B. i jego kompanów m. in. przyjmowania łapówek od kandydatów do służby, wyprowadzania pieniędzy przy okazji prowadzonych remontów budynku komendy przez fikcyjne faktury i zawyżanie kosztów, wielomiesięczne wykorzystywanie przez komendanta i tolerowanie wykorzystywania przez jego podwładnych samochodów służbowych do prywatnych celów, „tuszowania” rożnych przestępstw popełnionych przez K., W., G. tj. pobić, ściągania z internetu pornografii na sprzęcie komendy i handlu płytami CD, zmuszania policjantów do żyrowania kredytów w zamian za wcześniejsze awanse i wyższe grupy oraz wielu innych spraw. Z treści tego listu wnioskować można, że jego autorem jest emeryt policyjny, który nie może pogodzić się z postępowaniem komendanta. Wówczas, mając na uwadze bezprawne działania komendanta w marcu 2006r. złożyłem w Prokuraturze Apelacyjnej (...). zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy przez komendanta B. w rozkazie personalnym z marca 2006 roku. W sprawie tej Prokuratura Rejonowa W. Śródmieście wszczęła śledztwo Sygn. 3 Ds. 272/07. BSW z O. podjęło natychmiast działania polegające na próbie dotarcia do prokuratora prowadzącego. Najprawdopodobniej naciskał tez Komendant Wojewódzki (...), który mając na uwadze zatuszowaną przez siebie sprawę anonimu z marca 2006r., (po miesiącu od objęcia stanowiska), wiele mógłby stracić, gdyby sprawa wyszła na jaw. Dlatego po przesłuchaniu kilku świadków, wyłącznie współpracowników komendanta B. z N. tj. Informatyka W., zastępce C., kadrowca S. (wszyscy opisani byli w anonimie) oraz Czesława W., sprawę umorzono. Nikt nie silił się aby zweryfikować ich zeznania, które nie miały nic wspólnego z prawdą. Po złożonym zażaleniu sprawę przesłano do Sądu w N., gdzie (z wiadomych względów) ugrzęzła. Jedynym skutkiem tych działań było pospieszne odejście na emeryturę komendanta B., który podczas swojego pobytu w szpitalu-sanatorium w Pokoju opowiadał, że wszystko już ma poukładane, że w N. nastąpią zmiany, będzie nowy komendant, a wszyscy jemu “niewygodni” zostaną poprzenoszeni. Komenda Wojewódzka przeprowadziła następnie zmasowany “atak” kontrolny na komendę w N., a zwłaszcza na Sekcję Kryminalną. Każdemu niemal pracownikowi zarzucono cały szereg nieprawidłowości. Drobiazgowej kontroli poddano moje sprawy poszukiwawcze oraz inne operacyjne. W protokole pokontrolnym wymieniono każdego policjanta imiennie wraz z zarzutami wobec jego pracy. We wnioskach jednak znalazło się tylko jedno (moje) nazwisko i polecenie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. W tym samym czasie, pod „przywództwem” K. dokonano przewrotu w zarządzie terenowym związków zawodowych, gdzie policjanci z kilkumiesięcznym stażem służby gremialnie wstąpili do związku i w wyborach wybrali „wskazanych” im kandydatów. Nowy zarząd w rozmowie z komendantem wojewódzkim ustalił, że należy odwołać komendanta powiatowego i naczelnika sekcji kryminalnej. W ciągu kilku dni zasłużonym policjantom, którzy odważyli się mieć własne zdanie „dano propozycję nie do odrzucenia” i wysłano na emeryturę. Powodem nie była wykrywalność i osiągane wyniki (KPP w N. osiągnęła I miejsce w województwie pod tym względem) lecz rzekomo „stosunki panujące w komendzie”. Faktycznym jednak powodem były działania komendanta F., który w równym stopniu od wszystkich wymagał rzetelnej pracy i ścigał za nieróbstwo, co przyzwyczajonym do tego za czasów B. było bardzo nie na rękę. Od tego też momentu zaczął sprawdzać się scenariusz, o którym opowiadał B. Generał mianował nowym komendantem młodego komisarza z K., któremu polecił dokonanie “czystki”. Faktu tego nikt już nie starał się ukrywać. Generał (...) podczas odprawy rocznej w N. (gdzie stał się on w ostatnim czasie częstym gościem) powiedział wprost, że gratuluje nowemu zarządowi związków zawodowych i życzy powodzenia w pozbyciu się do końca malkontentów z tej jednostki. Aby nie powtórzyć błędów sprzed dwóch lat zaplanowano przeprowadzenie reorganizacji komendy i zmianę stanowisk, aby móc w ten sposób pozbyć się wszystkich niewygodnych osób. W dniu 10 marca 2008 roku Komendant Powiatowy wydał orzeczenie o uznaniu mnie winnym w postępowaniu dyscyplinarnym i odstąpił od wymierzenia kary. Komendant antydatował ten dokument jako wydany dnia 5 marca, gdyż w dniu 6.03.2008r. minął miesiąc od wszczęcia postępowania i nie zostało ono przedłużone. Jednakże w dniach od 5-7 marca komendant A. był nieobecny z uwagi na wyjazd służbowy a obowiązki komendanta powierzone decyzją pełnił zastępca C. (czyż nie jest to poświadczanie nieprawdy?). Orzeczenie komendanta o uznaniu mnie winnym nastąpiło także po upływie roku od dnia popełnienia zarzucanego mi czynu. Złożyłem odwołanie do KWP (...), który powołał komisję a tam rozważano wymierzenie mi kary surowszej, jednakże wykazując cały szereg błędów przeprowadzonego postępowania komendant wojewódzki utrzymał decyzję w mocy. Przed wydaniem tej decyzji złożyłem wniosek o wyznaczenie obrońcy z urzędu i zawieszenie postępowania, zarzucając wadliwe pouczenie mnie o prawie do profesjonalnej obrony. Odpierając ten argument stwierdzono, że ustawa o Policji nie nakłada obowiązku przełożonego dyscyplinarnego do ustanowienia obrońcy (z urzędu). Przed upływem terminu do złożenia skargi do WSA (...) wystąpiłem do Komendanta Powiatowego z wnioskiem o zapoznanie mnie z całością materiałów postępowania i wydanie ich kopii z uwagi na ważny interes, aby móc podjąć decyzje w sprawie skierowania skargi. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi na ten wniosek. W dniu 9 czerwca 2008 roku minął termin złożenia skargi. Następnego dnia tj. 10 czerwca komendant ogłosił mi swoją decyzje personalna dotycząca czasowego powierzenia mi obowiązków referenta w plutonie patrolowym. Takim działaniem komendant zamierza zmusić mnie najprawdopodobniej do zmiany jednostki. Powierzając mi obowiązki w plutonie patrolowym, uczynił moim przełożonym Jacka K., który w okresie ostatnich dwóch lat wielokrotnie składał przeciwko mnie fałszywe zeznania w różnych toczących się postępowaniach pomawiając o różnorodne czyny, które nigdy nie miały miejsca. Sytuacja ta ma z pewnością na celu nasilenie konfliktu lub doprowadzenie do konfrontacji (pragnę zaznaczyć, że złożone przeze mnie zawiadomienie o składaniu fałszywych zeznań przez K. zakończone zostało odmową wszczęcia śledztwa z uwagi na to, że jest to przestępstwo p-ko wymiarowi sprawiedliwości i to, że nie jestem pokrzywdzonym a K. nie był uprzedzony w treści protokołu z art. 234 i 238kk). Motywując swoją decyzję o przeniesieniu komendant A. wspomniał, że “inni policjanci sekcji kryminalnej boją się ze mną pracować” (chodzi zapewne o policjantów, którzy korespondują na stronach portalu nasza-klasa z poszukiwanym listem gończym I zamieszczają tam swoje zdjęcia jak dwóch dzielnicowych i rzecznik prasowy !), a ja “nie wyciągnąłem żadnych wniosków z wcześniejszych rozmów..”(o wszystkich tego rodzaju ustaleniach informowałem we właściwy sposób przełożonych) oraz wspomniał o “miernych” wynikach mojej pracy. Z oczywistych powodów nie mogę godzić się z takimi bezpodstawnymi wypowiedziami a zwłaszcza z tym ostatnim argumentem nie mogę się zupełnie zgodzić, gdyż osiągane wyniki i progi satysfakcji poszukiwań były zadowalające. W chwili obecnej nie ma kompetentnej osoby, która mogłaby zajmować się we właściwy sposób zagadnieniem poszukiwań w tut. KPP, jednak niewątpliwy regres w tej dziedzinie nie ma prawdopodobnie żadnego znaczenia. W dniu 13.06.2008r. Jerzy S. (ten sam, który opisany był w anonimie), który już jako cywil zwyciężył w zorganizowanym przez siebie konkursie na stanowisko kadrowca (zaraz po tym jak przy pomocy mobbingu zmuszono do odejścia p. Z.), w którym sam wziął udział i został nowym kadrowcem, wręczył mi zawiadomienie o wszczęciu postępowania administracyjnego w związku z likwidacją mojego stanowiska służbowego. W tym samym czasie w Sekcji Kryminalnej zwiększono liczbę etatów o dwa nowe, powierzając czasowo obowiązki dwóm policjantom z plutonu patrolowego, bez przeszkolenia i doświadczenia. Podejmowane wobec mnie (oraz kilku innych policjantów) działania uważam za ewidentny mobbing. Proszę o udzielenie porady co do możliwości postępowania w tej sytuacji oraz o zgłoszenie udziału Komitetu Obrony Policjantów w moim postępowaniu administracyjnym.

Pomimo kilkunastu lat służby w Policji i tych przykrych dla mnie ostatnich dwóch lat doświadczeń, mam nadzieję i wierzę w elementarne zasady sprawiedliwości.

Z poważaniem; sierż. szt. Maciej M.


KOMITET OBRONY POLICJANTÓW


Dane osobowe do wiadomości Premiera
Rozwiń
emeryt
emeryt (17 września 2008 o 10:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zastanawiam się jakim kalibrem wypali Działo i dokąd będzie nagradzane naganne zachowanie f-szy podwyżką dodatku?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!