czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Zamość

Łabunie: Gminni urzędnicy nie chcą się zająć bezpańskim psem

Dodano: 6 listopada 2009, 11:36
Autor: Bogdan Nowak

Pomoc bezdomnemu psu to dla urzędników z Łabuń twardy orzech do zgryzienia. Przekonała się o tym 75-letnia mieszkanka maleńkiej Dąbrowy, do której przybłąkała się suka.

Zwierze biega po polach, śpi pod miedzami i zaczyna szczekać na dzieci i rowerzystów. To trwa już dwa tygodnie.

– Moja mama ma już jedną sukę i drugiej po prostu nie może przygarnąć – tłumaczy Grażyna Skulska, córka kobiety. – Nikt we wsi też do tego się nie kwapi. Szkoda tego stworzenia.

Pani Grażyna interweniowała w tej sprawie w Urzędzie Gminy w Łabuniach. Uważa, że samorząd powinien się sprawą zająć i zwierzęciu pomóc.

– Kilka dni temu pracownik UG powiedział, że postara się o umieszczenie suki w zamojskim schronisku dla bezdomnych psów – mówi pani Grażyna. – Jeśli oczywiście będzie tam miejsce. I tyle. Nie zrobiono w tej sprawie nic.

Kobieta się nie poddała. Poprosiła o pomoc zamojską Fundację dla Ratowania Bezdomnych Zwierząt "Emir”.

– Natychmiast zadzwoniłam do pracownika tej gminy, który się takimi sprawami zajmuje – zapewnia Marta Bojarczuk-Pfeifer, członek "Emira” oraz przewodnicząca zamojskiego os. Kilińskiego. – To było jeszcze w ub. tygodniu. Pracownik gminy był niemiły, wręcz opryskliwy. Po prostu mnie zbył! W poniedziałek zadzwoniłam do wójta. I znów nic. Suka nadal biega po polach!

W końcu sprawa trafiła do nas. Czy naprawdę pomoc bezdomnemu zwierzęciu przekracza możliwości Urzędu Gminy w Łabuniach?

Dzwoniliśmy dzisiaj do UG, aby się czegoś w tej sprawie dowiedzieć. Jednak nie było tam ani wójta, ani sekretarza, ani pracownika zajmującego się m.in. sprawami bezdomnych zwierząt.

– Nie ma ich w urzędzie – tłumaczył nam jeden z pracowników. – Numerów komórkowych także nie można dać. To nic, że są godziny pracy, ale numery są prywatne.

Pracownicy "Emira” też nie mogli się z wójtem skontaktować.

Wygląda na to, że suka pomocy się nie doczeka. – W końcu zamarznie i tyle – kwituje jeden z mieszkańców Dąbrowy.
Czytaj więcej o:
Pikador
Józef
kartofel
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Pikador
Pikador (5 października 2010 o 15:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A może by tak na Smalczyk panie dzieju tego psiaka
Rozwiń
Józef
Józef (7 listopada 2009 o 17:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NIe wiem co to za fundacja ale na pewno nie powtała po to żeby pomagać
Rozwiń
kartofel
kartofel (7 listopada 2009 o 11:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale spycholandia - i wielka niemoc pani mając sukę w rękach wypuszcza ją na pole i każe łapać a emir którego zadaniem jest pomoc zwierzętom /chyba od tego sa jak d...od sr...a) się wypina, a i redaktorki z dziennika wscodniego niby tacy święci do łapania suki się nie kwapia- dlaczego? cudzymi rączkami to by się robiło a z siebie nic nie chcecie dać hipokryci!!!????skierować tam bożko magdalenę miłośniczke kotków i kombinatora wójciszyna - wszak to jego tereny niech pomagają bo przez nich suka może na wolności zdechnąć a wtedy powinni się nimi zająć obrońcy praw zwierząt!!!!! Do roboty!!!!
Rozwiń
mosquito
mosquito (6 listopada 2009 o 21:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oni telefonują a głodna suka marznie i z tej desperacji pewnikiem niedługo w nierząd pójdzie.
Rozwiń
mosquito
mosquito (6 listopada 2009 o 21:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
działacze prawie jak w PZPN.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!