środa, 18 października 2017 r.

Zamość

Lekarz do pacjenta: wchodzić, powiesić płaszcz i zachowywać się kulturalnie!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 grudnia 2008, 20:47
Autor: Bogdan Nowak

Wchodzić, powiesić płaszcz, wyciągnąć ręce z kieszeni i zachowywać się kulturalnie - tak radiolog z biłgorajskiego szpitala próbował nauczyć zasad savoir- vivre`u pacjenta. Tymczasem sam spóźnił się ponad godzinę i nikogo nie przeprosił.

- Zarejestrowałem się na badanie na wtorek na godz. 12 - tłumaczy nasz Czytelnik*, pracownik jednej z biłgorajskich uczelni. - Pielęgniarka oznajmiła, że pan doktor nieco się spóźni. Doradziła "odczekanie chwilki”.

I mężczyzna czekał. Choć łatwo nie było. Ani jemu, ani innym pacjentom umówionym tego dnia do Leszka Adamczyka, specjalisty radiologii. - Skopia żołądka przeprowadzana jest na czczo - tłumaczy nasz Czytelnik. - Jedna z siedzących w kolejce starszych kobiet poczuła się nawet słabo.

Czas mijał, a lekarza nie było. Okazało się, że jedzie z Zamościa. Gdy się pojawił, była 13.10. - Przeszedł obojętnie obok pacjentów i udał się do recepcji - opowiada mężczyzna. - Gdy w końcu wyszedł, zwrócił się do mnie: "wchodzić, powiesić płaszcz, wyciągnąć ręce z kieszeni i zachowywać się kulturalnie”. I dorzucił. "Jakiś pan taki… impertynencki!”.

Właśnie to najbardziej rozzłościło naszego Czytelnika. Odpalił więc lekarzowi, że on przecież również trzyma ręce w kieszeniach. Wtedy usłyszał, że medykowi wolno, bo szuka… pieczątki. - I oświadczył mi, że jestem za młody, żeby zwracać mu uwagę - wścieka się 30-letni biłgorajanin. - A mówił to wszystko ze złością, przybliżając swoją twarz na kilka centymetrów do mojej.

Pacjent poszedł na skargę do dyrektora szpitala. - Bo takie praktyki trzeba ukrócić - tłumaczy.

Dyrektor Andrzej Jarzębowski zapewnia, że sprawa zostanie wyjaśniona. - Pacjent powinien jednak złożyć do mnie skargę pisemną. Wtedy powołamy komisję dyscyplinarną, która zajście zbada. Niewykluczone, że ta sprawa może trafić do sądu pracy.

A radiolog nie ma sobie nic do zarzucenia. - Jestem zapracowany, bo lekarzy mojej specjalności jest mało - tłumaczy Leszek Adamczyk. - Dojeżdżam do Biłgoraja i czasami mam poślizgi czasowe. To są sytuacje losowe. I pacjenci je rozumieją. Nikogo nie lekceważę. Ale ten pan był nonszalancki. Rozmawiał ze mną, trzymając obie ręce w kieszeniach… To było niekulturalne.

* Imię i nazwisko do wiadomości redakcji
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
rybek
Hubi B-aj
hito
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

rybek
rybek (19 grudnia 2008 o 09:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jako komentarz: "Się pocałować w du..pę" taki krótki cytacik z 'Pora umierać" podczas wyzyty u lekarza.
Rozwiń
Hubi B-aj
Hubi B-aj (19 grudnia 2008 o 08:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wow to Gregory House dojeżdża z Zamościa ?
Rozwiń
hito
hito (18 grudnia 2008 o 19:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ot doktór. Całe życie wszyscy się kłaniają potulnie w pas, a tu jeden wsadził łapy w kieszenie i się coś pyta. Prześwietlać takiego to strata czasu.
Rozwiń
Lard
Lard (18 grudnia 2008 o 17:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Świetnie to ujęłaś Goś! Pozdrawiam!
Rozwiń
gocha
gocha (18 grudnia 2008 o 14:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tak to jest jak komuna w ramch awansu społecznego umożliwiła niektórym wejście na "salony"
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!