środa, 18 października 2017 r.

Zamość

Lekarze bazgrzą na receptach, a pacjenci mają problemy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 maja 2010, 13:43
Autor: Bogdan Nowak

Przewodnicząca zamojskiego osiedla Planty wystapiła na ostatniej sesji Rady Miasta z apelem do lekarzy. Chodzi o wypisywane przez nich recepty, które są często nieczytelne.

– Mieszkańcy mojego osiedla wiele razy opowiadali mi o przykrych dla pacjentów sytuacjach – zapewnia Wiesława Dubienka, przewodnicząca os. Planty w Zamościu. – Sama też byłam świadkiem takich scen. Trzeba to nareszcie zmienić!

36-letnia pani Anna z Zamościa jest matką 4-letniego Janka. Dziecko jakiś czas temu zachorowało na zapalenie oskrzeli. Kobieta wybrała się do przychodni na ul. Wyszyńskiego, a potem do pobliskiej apteki.

– Dziecko miało temperaturę i po prostu leciało z nóg – wspomina zdenerwowana kobieta. – Jednak w aptece okazało się, że moja recepta jest nieczytelna. Pani z okienka powiedziała, że leków mi nie sprzeda. Próbowałam z nią dyskutować, jakoś przekonywać… Niestety bez skutku.

Pani Anna wybrała się więc do innej apteki i tam receptę zrealizowała bez kłopotu.

Wiesława Dubienka o takich sytuacjach słuszna wielokrotnie. Według niej winę za "niedogodności” pacjentów ponoszą niefrasobliwi, niestaranni lekarze.

– Byłam nawet świadkiem takiego odsyłania ludzi od aptecznych okienek – denerwowała się na sesji przewodnicząca. – Powody są różne. A to źle odciśnięta pieczątka, a to brak cyferki w peselu, czy jakiejś literki… Pacjenci często są starsi, źle się czują. Dlatego nie chcą wracać do lekarzy po nowe wpisy. Efekt? Kupują po normalnej cenie leki, które powinny być refundowane!

Przewodnicząca zwróciła się na sesji z apelem skierowanym do zamojskich lekarzy. – Po prostu piszcie wyraźnie i starannie odbijajcie pieczątki – prosiła. – Oszczędzicie wielu ludziom kłopotu i podreperujecie ich często mizerne portfele!

Pracownicy zamojskich aptek potwierdzają, że mają kłopot z czytelnością recept.

– Zdarzają się takie sytuacje – mówi aptekarka Anna Radecka. – Leki to nie jest przecież kiełbasa, gdzie sprzedanie np. krakowskiej czy podlaskiej nie stanowi wielkiej różnicy… Jeśli mamy jakąś wątpliwość, leku nie wydamy. Ale robimy co się tylko da.

Farmaceuci starają się pomagać pacjentom. – Jeśli w aptece pracuje kilka osób, konsultujemy ewentualne wątpliwości – tłumaczy Anna Radecka. – Czasami udaje się odczytać właściwy lek… Jakie jest wyjście z sytuacji? To recepty drukowane.

Na szczęście lekarze coraz częściej się do nich przekonują. – Ale to jest możliwe jeśli pracodawca odpowiednio wyposaży gabinet – tłumaczy jeden z zamojskich lekarzy rodzinnych. – U nas nie ma takiej możliwości… Ja staram się pisać wyraźnie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Głos ze Wschodu
ZSRR
cosik
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Głos ze Wschodu
Głos ze Wschodu (19 maja 2010 o 09:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo dla Pani Radnej! Jeżeli nikt nie kwapi się odgórnie uregulować tej lekarskiej "tradycji" bazgrania po receptach. Nie wierzę, że wszyscy lekarze są obarczeni dysgrafią i nie potrafią czytelnie wypełnić recepty. Nie chodzi tu już o estetykę, ale o sprawę ważniejszą - ludzkie życie i zdrowie.
Zdrowi nie wiedzą, ci, którym zdrowie nie dopisuje, bądź też mają styczność z medycyną bądź też farmacją, wiedzą o tym, że w obecnych czasach jest wiele leków o podobnych nazwach. Recepta jest dokumentem na podstawie którego aptekarz sprzedaje często lek nieobojętny dla życia i zdrowia pacjenta, który może w danej chorobie pomóc, lecz omylnie podany może zaszkodzić. Dlatego też niedopuszczalne jest, aby farmaceuta zgadywał o jaki lek chodziło lekarzowi.
W wielu branżach wypełnia się zamówienia, czy też zlecenia wykonania, jednakże tylko w medycynie pisze się "lekarskim pismem", bo tak się przyjęło już dawno temu i wielu lekarzy uważa, że tak pisać należy. Jednakże jako ludzie wykształceni z pewnością zrozumieli by, gdyby wprowadzono nakaz wyraźnego wypełniania recept i dokumentacji medycznej. A jeśli faktycznie jakiś z lekarzy ma problemy z dysgrafią, może drukować recepty na drukarce komputerowej.
Jeszcze raz słowa uznania dla Pani Wiesławy. Tu przecież chodzi o nasze zdrowie, o nasze życie.
Rozwiń
ZSRR
ZSRR (19 maja 2010 o 09:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bazgrzą bo to nieuki myślące tylko o kasie,...ich mać.
Rozwiń
cosik
cosik (19 maja 2010 o 08:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A czy innych ważniejszych problemów w Zamościu nie ma, że radni zajmują się na sesjach takimi pierdółeczkami???
Rozwiń
P.Ł.
P.Ł. (19 maja 2010 o 05:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
znam przypadek że pacjent po wizycie w 5 aptekach musiał iść do lekarza by ten jeszcze raz wypisał receptę
Rozwiń
tgb
tgb (19 maja 2010 o 00:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
DAĆ IM PODWYŻKĘ napisał:
CIEKAWE DLACZEGO TO PACJENT MA BYĆ KARANY ZA BRAKI W EDUKACJI KALIGRAFII LEKARZY. PRZECIEŻ PIECZĄTKA JEST CZYTELNA I LEKARZ POWINIEN MIEĆ OBOWIĄZEK PRZEPISAC RECEPTĘ CZYTELNIE. TO BY SKUTECZNIE WYELIMINOWAŁO NIECZYTELNE RECEPTY A LEKARZE SZYBKO KUPILYBY DRUKARKI. NIEKTÓRE GRUPY SPOŁECZNE(zwłaszcza te bogatsze) SĄ TRAKTOWANE "święte krowy" NIETEYKALNI , NP PRAWNICY I LEKARZE, BEZ KAS FISKALNYCH A TERAZ JESZCZE PACJENT ODPOWIADA ZA BAZGROŁY LEKARZY. RÓWNOŚC WSZYSTKICH WOBEC PRAW.


Kas fiskalnych nie ma też na plebaniach Nie krzycz tak- chodzi o jakąś dziwną wojnę międzi NIEKTÓRYMI niespełnionymi sprzedawczyniami w aptekach którym wydaje się że są farmaceutkami a lekarzami. Często na farmacji lądują niedoszli kandydaci na lekarzy co wiele tłumaczy
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!