wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Zamość

Lubycza Królewska boi się uchodźców. "Jeszcze pamiętamy Czeczenów"


Uchodźcy na pograniczu serbsko-chorwackim (Fot. Jacek Szydłowski)
Uchodźcy na pograniczu serbsko-chorwackim (Fot. Jacek Szydłowski)

Mieszkańcy Lubyczy Królewskiej nie chcą, żeby w budynku byłego internatu zamieszkali uchodźcy z Bliskiego Wschodu. Tłumaczą, że schronienie znaleźli tam kilka lat temu uchodźcy z Czeczenii i Gruzji, którzy pozostawili po sobie bardzo złe wrażenie.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Informacja o tym, że na Zamojszczyźnie mają zamieszkać Syryjczycy wyszła od starosty tomaszowskiego. Kiedy urząd wojewódzki spytał, czy na jego terenie są budynki, w których można zakwaterować powyżej 50 osób wskazał internat po zlikwidowanym Zespole Szkół nr 6 w Lubyczy Królewskiej.

– Dlaczego Lubycza znowu staje się miejscem zsyłki niechcianej grupy ludzi? Nie chcemy tego i boimy się – denerwuje się pani Zofia, mieszkanka Lubyczy. – Uchodźcy to głównie młodzi mężczyźni. Doskonale pamiętam, jak Czeczeńcy, których zakwaterowano w internacie naszej „Rolniczanki” pokupowali sobie samochody i rozbijali się nimi po całej gminie. Ludzie do rowów uciekali, żeby nie skończyć pod kołami. A jak tymi samochodami jeździli, to też po drodze szabrowali. Nawet warzywa z przydomowych ogrodów kradli.

– Temat uchodźców bardzo poruszył ludzi – przyznaje Marek Kellner, sekretarz Urzędu Gminy Lubycza Królewska. – Rozmawiają o tym na wszystkich wiejskich spotkaniach. Przychodzą też z pretensjami do nas, mimo że budynek nie należy do nas tylko do starostwa i wszystko rozgrywa się poza nami.

Kellner przyznaje, że obawy rozumie, bo sam pamięta gdy 150 Czeczeńców zamieszkało w internacie.

- To ludzie odmiennej kultury, przez co było dużo problemów. W internacie porządku musieli pilnować ochroniarze, bo dochodziło do karczemnych kłótni. Codziennie przyjeżdżała tam policja. Bardzo często były także karetki pogotowia – mówi. – Młodzi Czeczeńcy jeździli też na pobliskie dyskoteki. Tam też dochodziło do awantur. Nic dziwnego, że ludzie się boją.

Starostwa powiatu tomaszowskiego przyznaje, że o awanturach słyszał.

– Ludzi w oczy kłuło też, że uchodźcy dostawali dużo pieniędzy i mnóstwo żywności. Potem handlowali konserwami i serami na bazarze – przyznaje Jan Kowalczyk. – Mieszkańców to oburzało. Pamiętają to do dziś i uchodźców z Syrii nie chcą. Niedawno jedna z mieszkanek Lubyczy zarzuciła mi, że nie dbam o ich bezpieczeństwo otwierając szeroko ramiona na przyjęcie uchodźców. Właśnie tak powiedziała.

Starosta tłumaczy jednak, że Syryjczycy do Lubyczy Królewskiej nie trafią.

– Ale podkreśliłem też, że nie można myśleć o natychmiastowym ulokowaniu tam ewentualnych uchodźców – tłumaczy. – Budynek przeszedł termomodernizację, a ponieważ szkoła przy nim została zlikwidowana, nie jest nam potrzebny i w przyszłym roku chcemy go sprzedać. Poza tym, żeby zamieszkali tam ludzie, trzeba byłoby przeprowadzić remont. My w środku nic nie robiliśmy, bo doszliśmy do wniosku że przyszły najemca sam dostosuje go do swoich potrzeb. Zwłaszcza w zimie nie można byłoby tam mieszkać bez remontu, bo stara kotłownia węglowa nie nadaje się do rozruchu.

Gość
mlody
Gość
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 października 2015 o 00:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
" mimo że budynek nie należy do nas tylko do starostwa i wszystko rozgrywa się poza nami" ciekawe stwierdzenie, to może znieść podatek od nieruchomości dla mieszkańców, przecież żyją we własnych domach
Rozwiń
mlody
mlody (15 października 2015 o 01:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I tu się zgodzę ze się polonczymy siły ja jestem z machnowa i chodziłem jeszcze do szkoły jak mieszkali tam czeczecy
Rozwiń
Gość
Gość (15 października 2015 o 00:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dawać ich, prędzej będą pakować manatki niż się zakwaterowali, mamy czym poskromić bydło !!!!!!!!!!
Rozwiń
Zoja
Zoja (14 października 2015 o 01:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Słowa 31-latka z Lubyczy Królewskiej przywracają wiarę w człowieczeństwo. Taka postawa jest godna zaufania, bo jest w obronie naszych dzieci, kobiet i osób starszych. Mężczyźni zapewne by sobie poradzili, lecz też niekoniecznie. Nie mówię oczywiście o tym, że na przywitanie mają ich zlać. Jedynie pokazać kto w danym miejscu ma się dostosować do panujących zasad. Oczywiście nie wrzucam wszystkich wyznawców islamu do jednego wora. Nie chcę tylko takiej sytuacji, że chociaż raz dojdzie do brutalnego napadu na kogokolwiek.
Rozwiń
Gość
Gość (13 października 2015 o 20:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Te, ale ja się ich nie boję. Jestem mieszkańcem Lubyczy od momentu urodzenia w Tomaszowie (3dni w szpitalu reszta 31lat w Lubyczy). Zostało tu, mimo wszystko sporo zdrowego narodu, jak coś to się zadzwoni po okolicy. Bez problemu się stawią. I Dęby, Kniazie, Potoki, Mosty, Machnów, Ruda, Zatyle, Żurawce, Hrebenne, Myślatyn, Łazowa, Kornie, Wierzbica i inne (Tomaszów Tomasovia i Bełżec Orkan) stanie ramię w ramię jak jeden mąż i sprawdzimy zgodność naszych polskich charakterów vs imigrantów islamskich. Nie mam nic przeciwko. Tylko milicja będzie miała kupę roboty. I "władza" tłumaczenia, jacy to są z nas ksenofoby. Tylko że ksenofobia to lęk przed obcymi a ja się ich za cholerę nie boję. Nastąpi konfrontacja i tyle. Troszkę manipulacyjny tytuł. Ja osobiście z Gruzinami nie miałem problemów. A islamscy Czczeńcy - historie na dobrą książkę.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!