sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Machnówek: Oddadzą hołd pomordowanym w Worochcie

Dodano: 26 kwietnia 2011, 14:09

Worochta. Znicze i wieńce na mogiłach pomordowanych. Uroczystości sprzed dwóch lat (Leszek Wójtowicz
Worochta. Znicze i wieńce na mogiłach pomordowanych. Uroczystości sprzed dwóch lat (Leszek Wójtowicz

Miejsce, gdzie rozciągała się wioska, znajduje się obecnie na Ukrainie. Mieszkańcy gminy Ulhówek przekroczą granicę, by uporządkować mogiły, w których spoczywają mieszkańcy Worochty zamordowani 67 lat temu przez ukraińskich nacjonalistów.

Uroczystości związane z tą smutną rocznicą odbędą się w najbliższy poniedziałek w kościele Najświętszej Marii Panny Królowej Polski w Machnówku. Poprowadzą je ks. proboszcz Marek Gudz i ks. Stefan Batruch, proboszcz parafii greckokatolickiej w Lublinie. Początek nabożeństwa o godz. 9.

– Po uroczystej mszy świętej wszyscy chętni udadzą się z wieńcami i zniczami na mogiły po drugiej stronie granicy – mówi wójt gminy Ulhówek Łukasz Kłębek. – Otrzymaliśmy na to zgodę ze strony służb granicznych. Granica będzie otwarta w czwartek i w poniedziałek.

Przyjazd do Machnówka zapowiedziała wczoraj wojewoda Genowefa Tokarska. Władze gminy szacują, że mogiły po drugiej stronie granicy będzie chciało odwiedzić w poniedziałek 150–200 osób. Nie można zapomnieć o paszporcie. Na granicy zorganizowany zostanie tymczasowy punkt odprawy paszportowej.
Worochta była dużą wioską z kościołem, cerkwią i folwarkiem. Do tragedii doszło 6 kwietnia 1944 r. To był Wielki Czwartek.

– Ukraińcy spędzili wszystkich do jednego domu – opowiadała nam Helena Górnicka, była mieszkanka Worochty, która obecnie mieszka w Machnówku. – Nam w ostatniej chwili udało się uciec.
Tego szczęścia nie mieli jej dziadkowie. Banda UPA zamordowała także czworo ich dzieci. W dwóch mogiłach spoczywa ponad 30 osób. Najmłodsza ofiara rezunów miała roczek.

Wioska do 1951 roku należała do Polski, ale po "regulacji granicy” znalazła się w Związku Radzieckim. – Miała zostać przy Polsce – zapewniał nas Stanisław Wójtowicz z Korczmina. – Granica była już wycięta przez las. Przyjechała jakaś komisja na trzy samochody. Wycięli drugi pas i Worochta została po drugiej stronie.

Dwie zbiorowe mogiły zostały za pasem granicznym, którego znakiem był drut kolczasty. Wioska w krótkim czasie została całkowicie zniszczona.

W 1994 roku rodzinom pomordowanych udało się postawić na ich mogiłach drewniane krzyże. Trzy lata temu staraniem mieszkańców i władz gminy Ulhówek otrzymano pozwolenie na jednorazowe przekroczenie granicy. – Uporządkowaliśmy groby, złożyliśmy kwiaty i pomodliliśmy się za pomordowanych – wspomina wójt Ulhówka.

Od tamtej pory uroczystości obywają się co roku. – Nie chodzi o rozjątrzanie, ale prawda jest taka, że swoje życie oddali tylko za to, że byli Polakami – powiedział dwa lata temu podczas homilii ks. Bronisław Bucki.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!