poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Zamość

Musimy odejść od barbarzyńskich wzorców pracy - przekonuje emeryt z Zamościa. Jak dotąd, bez skutku

Jego samotna batalia trwa już trzy lata. 76-letni Roman Jarosz domaga się wprowadzenia w Zamościu zakazu handlu w niedzielę i święta. Na ostatniej sesji Rady Miasta wygłosił w tej sprawie dramatyczną, ósma już odezwę do radnych. Pozostała bez echa.
- Nasze społeczeństwo musi się obudzić i odejść od barbarzyńskich, zachodnich wzorców pracy - przekonuje Roman Jarosz. - To nas zniszczy. Ponad 95 proc. zamościan przyznaje się do katolicyzmu, a jednak godzą się na lekceważenie Dekalogu. To oburzające!

Jarosz nie należy do żadnej partii ani organizacji, ale zapewnia, że reprezentuje większość. - Jako katolicy jesteśmy zobowiązani do obrony ustanowionego przez Boga porządku - mówi. - W tej sprawie nie ma dyskusji. Bezustannie otwarte markety niszczą nasze rodziny. Gdzie tu miejsce na niedzielny obiad, mszę czy wychowywanie dzieci? Władze powinny to zmienić...

Mężczyzna od trzech lat zasypuje zamojską RM odezwami, petycjami i listami poparcia w sprawie zakazu handlu w niedzielę i święta. Domaga się przyjęcia odpowiedniej uchwały. - Poprzednia rada sabotowała moje działania - złości się Jarosz. - Także wojewoda udzielił mi wymijającej odpowiedzi. Może nowa rada coś zmieni. Większość to przecież katolicy!
Maria Gmyz, była przewodnicząca RM oraz prezes Stowarzyszenia Inteligencji w Zamościu popiera jego działania. - We Francji i w Niemczech markety są w niedzielę i święta zamknięte - mówi. - U nas też tak powinno być. Dla ludzi wierzących to jasne...

Czy uchwała zakazująca handlu w niedzielę i święta ma szansę wejść w życie? Raczej nie. W piśmie wysłanym do Jarosza kilka miesięcy temu przez Jerzego Różyłę, szefa Wydziału Rozwoju Gospodarczego czytamy: "sprawa może być jedynie regulowana aktem prawnym wyższego rzędu, czyli ustawą, nie zaś uchwałą RM. Według Konstytucji RP ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w taki sposób”.
- I dobrze - komentuje Jarosław Zaleski, właściciel stoiska w zamojskim Nadszańcu, który pracuje także w niedziele. - O zamykaniu sklepów powinien decydować rynek. Bez handlu w niedzielę trudno związać koniec z końcem.
- Każdy powinien zająć się przede wszystkim swoim sumieniem, nie innych - złości się 30-letni zamościanin Tomasz Buliński. - Gdy będą robić tak wszyscy katolicy, sklepy zostaną zamknięte... Regulowanie takich rzeczy uchwałami jest śmieszne.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!