poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Zamość

Matka i córka żyły w zamknięciu. Wpuszczały tylko dzielnicowego

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 września 2010, 14:43

Całkowicie odcięły się od świata, żyły w ciągłym strachu. Nie wpuszczały na posesję nikogo poza dzielnicowym. Nie chciały się leczyć, dlatego sąd wydał postanowienie o umieszczeniu 63-latki i jej 25-letniej córki w szpitalu psychiatrycznym.

Mieszkają w gminie Zamość, utrzymują się z renty 63-latki. Obie były zamknięte w sobie, zamknięte były również na okrągło furtka i drzwi do ich mieszkania.

– Furtka była z pięć razy okręcona łańcuchem – mówi jeden z sąsiadów. – Nie wiem, jak one robiły zakupy, bo w ogólne nie wychodziły z mieszkania. Nie było z nimi kontaktu.

Do środka nie wpuszczały nikogo: ani rodziny, ani pracowników opieki społecznej, którzy zainteresowali się losem pań po sygnale od krewnych.

Jedyną osobą godną zaufania był dzielnicowy. – Dzielnicowy jest policjantem pierwszego kontaktu, dlatego z różnymi problemami się styka – mówi Joanna Kopeć, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zamościu. – Cieszy nas fakt zaufania do munduru.

25-latka przerwała studia i od zimy przebywała w czterech ścianach. Nie uczyła się, nie pracowała, nikt jej nie widział na dworze.

Ale próby nakłonienia kobiety oraz jej matki do leczenia spaliły na panewce. Dlatego też sąd rodzinny – na wniosek ośrodka pomocy społecznej – wydał postanowienie o przymusowym leczeniu obu kobiet w szpitalu psychiatrycznym.

– Zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego wystąpiliśmy z takim wnioskiem, bo baliśmy się, że dojdzie do tragedii – mówi Kazimierz Seń, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zamościu. – Przecież mogłyby się zagłodzić albo zamarznąć.

Sąsiedzi wspominają, że 63-latkę ciężko doświadczył los.

– W wypadku zginął jej mąż, później pochowała starszą córkę – opowiada pani Maria. – Może zaczęło się od depresji, która z czasem zaczęła zżerać również jej młodszą córkę?

W zeszłym tygodniu obie panie wyruszyły w drogę do szpitala.

– Obie kobiety żyły w ciągłym lęku i bały się wyjść z domu – mówi Filip Kościuszko, psychiatra z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zamościu. – To rodzaj psychozy. Splot trudnych zbiegów okoliczności sprawił, że bardzo obawiały się świata. Mam nadzieję, że pobyt w szpitalu przyniesie pozytywne efekty.

Panie nie zostaną same. – Po zakończeniu leczenia obejmiemy je indywidualnym planem pomocy – zapewnia kierownik GOPS.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
KrzyK
jumy
rafał
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

KrzyK
KrzyK (21 września 2010 o 00:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='rafał' date='20 wrzesień 2010 - 19:22 ' timestamp='1285003365' post='350274']
Po co ta opieka społeczna się wtrąca i uszczęśliwia ludzi na siłę??? Żyły sobie same, nikt im d**y nie zawracał a tu nagle opieka wie co jest dla kogoś najlepsze. Dziwne to trochę dla Mnie.Niektórzy pracownicy takich instytucji sami się powinni leczyć psychiatrycznie z powodu przerostu ambicji.
[/quote]
Masz rację, z każdym z nas więc mogą to zrobić, powód się znajdzie.
Rozwiń
jumy
jumy (20 września 2010 o 21:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
bylo dac im zajarac to by sie otworzyly bare blantow i zara hata pelna
Rozwiń
rafał
rafał (20 września 2010 o 19:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po co ta opieka społeczna się wtrąca i uszczęśliwia ludzi na siłę??? Żyły sobie same, nikt im d**y nie zawracał a tu nagle opieka wie co jest dla kogoś najlepsze. Dziwne to trochę dla Mnie.Niektórzy pracownicy takich instytucji sami się powinni leczyć psychiatrycznie z powodu przerostu ambicji.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!