piątek, 2 grudnia 2016 r.

Zamość

Medycy pod lupą

Dodano: 11 grudnia 2001, 15:13

Do Terenowego Oddziału Lubelskiej Regionalnej Kasy Chorych w Zamościu wpłynęło w tym roku jedenaście oficjalnych skarg na lekarzy i wybrane placówki służby zdrowia. Pięć zażaleń dotyczących służby zdrowia z terenu byłego województwa zamojskiego otrzymała też Lubelska Izba Lekarska. Jak się dowiedzieliśmy, sygnałów od niezadowolonych pacjentów jest w rzeczywistości kilkakrotnie więcej. W większości przypadków poszkodowani nie decydują się jednak wnieść oficjalnej skargi, bo...boją się swoich lekarzy.

Dwie z jedenastu oficjalnych skarg, które dotarły do zamojskiego oddziału kasy chorych, dotyczyły błędów popełnionych w sztuce lekarskiej. W pozostałych przypadkach pacjenci żądali od kasy wyjaśnień, bo mieli wątpliwości co do zasad korzystania ze świadczeń stomatologicznych, wydawania recept na bezpłatne leki dla inwalidów, czy zaopatrywania się w sprzęt ortopedyczny. - Pacjenci często zgłaszają nam przypadki, które według nich są sprzeczne z zasadami etyki lekarskiej. Jednak, gdy proponujemy, aby oficjalnie na piśmie wnieśli skargę, rezygnują - relacjonuje Witold Tkaczyk, dyrektor zamojskiego oddziału LRKCh. -Wiadomo, że w przypadku, gdy nie ma oficjalnego oświadczenia pacjenta, każde wszczęte przez nas postępowanie byłoby zwyczajnym pomówieniu.
Okazuje się, pacjenci nie wnoszą skarg, bo obawiają się, że środowisko lekarskie będzie patrzyło na nich niełaskawym okiem, a być może nawet odmówi w przyszłości leczenia. - Najczęściej nieoficjalne skargi dotyczą lekarzy pracujących w szpitalach. Pacjenci informują nas, że często żąda się tam od nich tzw. dowodów wdzięczności za świadczone usługi - dodaje dyrektor Tkaczyk. Poza tym skargi często dotyczą jakości świadczonych usług medycznych i trudności ze zdobyciem skierowań do specjalistów. - W ostatnim czasie pewna pacjentka poinformowała nas, że podczas domowej wizyty lekarz kazał sobie zapłacić 50 zł za przyjazd do chorego. Tłumaczył się podobno tym, że kasa płaci tylko za wizytę u chorego, a nie pokrywa kosztów dojazdu. Kobieta, mimo że proponowaliśmy jej złożenie oficjalnego zażalenia, nie zdecydowała się tego zrobić, ponieważ obawiała się, że jeśli lekarz się o tym dowie, to już do niej nie przyjedzie - ciągnie dalej W. Tkaczyk i opowiada, jak inny pacjent poinformował kasę o tym, że nie może podjąć leczenia poza województwem, ponieważ potrzebne skierowanie kosztuje u jego lekarza rodzinnego dokładnie 500 złotych.
W kilkuletniej historii zamojskiego oddziału kasy chorych, tylko jedna sprawa, dotycząca specjalisty laryngologa, znalazła swój finał na sali sądowej. Podobnie dzieje się z zażaleniami trafiającymi do Lubelskiej Izby Lekarskiej. Cztery z pięciu tegorocznych skarg umorzono. - Uznaliśmy że w tych przypadkach nie było winy lekarzy i nie działali oni w złej woli - wyjaśnia Janusz Hołysz, Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lubelskiej Izby Lekarskiej. Dodaje też, że najczęściej skargi pacjentów nie odnoszą się do sposobu wykonywania zawodu przez samych lekarzy, ale raczej organizacji pracy w danej placówce medycznej.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO