wtorek, 17 października 2017 r.

Zamość

Miał dać mieszkania, a utrudnia im życie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 września 2006, 15:18

Dopóki pałac należał do gminy, nie narzekali. Naliczano im niski czynsz, którego i tak nie płacili. Wraz z nowym właścicielem pojawiły się nowe stawki, nowe porządki i problemy.

Sprzedając na początku tego roku pałac wraz z pięcioma rodzinami, gmina chciała pozbyć się balastu. - Oni tam mieszkali prawie za darmo. Mieli płacić po 50 groszy od metra, ale nie robili tego. Nadal mamy kłopot, bo te należności wiszą - mówi Wiesława Lubach z Urzędu Gminy Trzeszczany.
Andrzej Blaszyński, który kupił zabytek, nie zamierzał do lokatorów dokładać. Podniósł czynsz. Teraz za 50-metrowe mieszkanie w pałacu trzeba płacić ponad 200 zł miesięcznie. Nic dziwnego, że mieszkańcy są niezadowoleni. Ale skarżą się także na inne decyzje nowego właściciela, który zlikwidował im komórki, odebrał piwnice i zakazał uprawy ogródków. Opowiadają, że kiedy jeden z sąsiadów wyjechał na jakiś czas do rodziny, to został wymeldowany, a jego dobytek wyrzucono na podwórze. - A przecież w akcie notarialnym Blaszyński zobowiązał się, że w ciągu trzech lat postawi nam mieszkania socjalne. Tymczasem on myśli tylko o tym, jak się nas pozbyć - twierdzą bracia Jarosław Gutowski i Łukasz Kidyba.
- Na pewno nie kupiliśmy pałacu po to, żeby lokatorom budować mieszkania - przyznaje Elżbieta Blaszyńska. - Mieliśmy im zapewnić lokale socjalne, ale oni takich nie chcą. - Chyba nie byli tak naiwni, by uwierzyć, że ktoś im da nowe mieszkania - dodaje z rozbrajającą szczerością Wacław Borkowski, sekretarz gminy Trzeszczany. Po co w takim razie był taki zapis w umowie? - Żeby mieli czas czegoś poszukać - odpowiada sekretarz.
Wygląda na to, że plan udaje się realizować. Z pięciu rodzin sprzedanych wraz z pałacem, trzy na własną rękę znalazły już dla siebie nowe mieszkania. Dopóki nie wyprowadzą się pozostali, właściciele nie będą mogli przystąpić do renowacji zabytku zgodnie z konserwatorskimi wymogami, a na tymczasowe rozwiązania się nie godzą.
- Latem zaczęło nam zaciekać w pokoju. Blaszyński stwierdził, że nic tu robić nie będzie. Wszedł na dach i zniszczył to, co sami załataliśmy - opowiada Kidyba. Dlatego wspólnie z bratem złożył doniesienie do prokuratury. Zarzucili Blaszyńskim, że zamiast remontować, dewastują obiekt, a jego lokatorom utrudniają życie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!