wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Zamość

Miastowym dzieciom jest dużo łatwiej

Dodano: 24 maja 2007, 17:12
Autor: Bogdan Nowak

Wiejskie przedszkola to towar deficytowy, a podczas przyjmowania dzieci do placówek miejskich nadal obowiązuje tzw. rejonizacja.

Zdesperowani mieszkańcy podzamojskich wsi, którzy pracują w mieście i chcą zapisać swoje pociechy do przedszkoli, muszą nieźle kombinować.

- Pracujemy z żoną w Zamościu. Na nianię nas nie stać, a na pomoc teściów nie możemy liczyć - żali się 32-letni urzędnik, ojciec 4-letniego Bartka. - W naszej zapyziałej gminie przedszkola jednak nie ma. Na szczęście, moja matka mieszka w mieście. Co było robić? Przemeldowałem do niej synka. Gdy Bartek pójdzie do szkoły, oficjalnie wróci na wieś.
W gminie Zamość jest przedszkole (w Kalinowicach), ale dla mieszkanki Szopinka posłanie tam dziecka byłoby kłopotliwe. Kobieta chce zapisać syna do zamojskiej "dziesiątki”. - Odbieranie go z Kalinowic byłoby uciążliwe - tłumaczy kobieta. - Pracuję w Zamościu, tutaj uczy się moje drugie dziecko. Jeszcze w marcu chciałam zapisać synka do przedszkola. Okazało się, że nic z tego, bo dziecko nie ma w mieście meldunku!
Nie było wyjścia. Nasza Czytelniczka musiała w UG Zamość złożyć oświadczenie, że chce, aby jej dziecko uczęszczało do miejskiego przedszkola. Podobne pismo zaniosła do Wydziału Edukacji i Sportu zamojskiego magistratu. - To był dopiero początek - żali się zdesperowana mama. - Magistrat musi wysłać kolejne pismo do przedszkola, informujące o tym, że moje dziecko... można przyjąć, a dyrektor placówki musi wniosek zaakceptować. Pierwszeństwo mają jednak dzieci z miasta. To wszystko trwa już 2 miesiące i nadal nie wiem, czy miejsce dostanę. Coraz bardziej mnie to złości.
W podobnej sytuacji jest wielu mieszkańców Zamojszczyzny. Przedszkola w gminach należą do rzadkości. Dlaczego? Także dlatego że na wsi nadal pokutuje pogląd, że zawsze znajdzie się jakaś babcia, która dziecko przypilnuje. - To się nie sprawdza - mówi Jolanta Choduńska, dyrektor wiejskiego przedszkola w Łaszczowie. - Wielu rodziców pracuje w miastach. Przedszkole jest dla ich dzieci niezbędne. Nadal jednak obowiązuje rejonizacja, bo pobyt maluchów w placówkach przedszkolnych jest dotowany przez gminy. Aby to obejść, potrzebne są specjalne porozumienia. Z tym jednak bywa różnie.
W łaszczowieckim przedszkolu wychowuje się 57 dzieciaków. Na przyszły rok zapisano już 76 dzieci. - Do naszej placówki chcą także oddawać dzieci rodzice z sąsiedniego Telatyna - mówi dyrektor Choduńska. - Tam przedszkola nie ma. Nie wiem, czy to będzie możliwe. Możemy przyjąć tylko 80 dzieci.
Samorządowcy zapewniają, że chcą problem rozwiązać. - Zamierzaliśmy taką placówkę u nas powołać - mówi Tomasz Pańczyk, wójt Sułowa. - Sondaż pokazał, że zainteresowanie jest zaledwie wśród kilku rodzin. Zrezygnowaliśmy, a efekt jest taki, że rodziny z małymi dziećmi po prostu się z gminy wyprowadzają. To patowa sytuacja.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!