środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Miotłą długu nie wymiotę!

Dodano: 20 września 2007, 16:42
Autor: Bogdan Nowak

Zadłużeni po uszy lokatorzy coraz rzadziej zamieniają się w malarzy czy konserwatorów, choć to skutecznie oddala od nich widmo eksmisji.

Także spółdzielnie ostrożnie korzystają z tej formy spłacania zaległości. Efekty są mizerne.

Czynszowe zaległości w zamojskich spółdzielniach mieszkaniowych można już przeliczać w grubych milionach. Urzędnicy motywują dłużników jak potrafią. Wysyłają upomnienia, procesują się, czasami zachęcają ich do pracy na rzecz spółdzielni. Rezultaty są mizerne. - Dochód mojej kilkuosobowej rodziny nie przekracza 1,5 tys. zł - mówi 53-letnia mieszkanka zamojskiej Starówki. - To ledwo wystarcza na życie. Zawsze człowiekowi zabraknie na czynsz czy światło. Teraz mamy łącznie 4 tys. zł długu. Żebym nie wiem jak się starała, miotłą tego nie odrobię.
Tylko zamojskiej SM im. Waleriana Łukasińskiego lokatorzy są winni 1 mln 200 zł za czynsz. Ostatnio trzy rodziny eksmitowano za długi. - Mnóstwo ludzi nie płaci, bo to sobie zwyczajnie lekceważą - denerwuje się Władysław Karwat, jeden ze spółdzielców Łukasińskiego. - A potem wstydzą się zamiatać, malować płoty, czy naprawiać huśtawki. Powinno się ich jakoś zachęcać. To leży w interesie wszystkich mieszkańców.
Jednak spółdzielnie coraz rzadziej kwapią się do zatrudniania dłużników. - Testowaliśmy takie rozwiązanie - przyznaje Jerzy Nizioł, prezes SM im. Łukasińskiego w Zamościu. - Można było część należności odpracować. Dłużnicy sprzątali place i piwnice, remontowali płoty, ławki itd. Tyle, że pracowali przez jeden lub dwa miesiące, a szkolić ich trzeba było tygodniami. Efekty były raczej mizerne. To się po prostu mało opłacało.
W tej spółdzielni zatrudniony jest teraz tylko jeden dłużnik. Maluje klatki schodowe. W SM im. Zamoyskiego takich osób nie ma ogóle. - Mnie to nie dziwi - mówi Mirosław Sitarz, wiceprezes SM "Łada” w Biłgoraju. - Także mieliśmy kilku takich osób, ale ich praca pozostawia sporo do życzenia. Łatwo się zniechęcają.
Niektóre spółdzielnie rozmyślają też nad innymi metodami. Listy zadłużonych mieszkań miałyby być wywieszane np. na klatkach schodowych. - To może dać efekt, bo ludzie będą się nawzajem mobilizować - zastanawia się Karwat. - Ja przez 30 lat regularnie płaciłem czynsz i się tym chlubię.
Czytaj więcej o:
mieszkaniec
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mieszkaniec
mieszkaniec (21 września 2007 o 10:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
po primo jestem tak samo wspolwlascicielem spoldzielni jak i ty secundo bez zgody wlasciciela mieszkania i dluznika nie mozesz wywiesic ile kto i za co jest dluzny bo sprawa w sadzie murowana...ochrona danych osobowych i tzw..dobra osobiste
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!