piątek, 15 grudnia 2017 r.

Zamość

Modlą się w marszu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 sierpnia 2007, 14:45
Autor: Anna Szewc

Uczestnicy XXV zamojsko-lubaczowskiej pielgrzymki do Częstochowy są już coraz bliżej celu.

Józef Konopka pielgrzymuje w intencji zdrowia własnego i swego bliskiego kolegi. Maria Sromowska chce podziękować Matce Boskiej za 35 lat pracy i prosić o błogosławieństwo dla rodziny. Szymon Chodźko modli się o powodzenie na studiach.
- Jest jakby ciężej, niż w zeszłym roku, ale się nie poddaję. Wiem, że kiedy wreszcie stanę przy murach Jasnej Góry zapomnę o całym tym trudzie, zmęczeniu i pęcherzach na nogach, które teraz tak dają w kość - mówi 19-letnia Beata Kyc z Zamościa, jedna z ponad tysiąca pielgrzymów z diecezji zamojsko-lubaczowskiej, z którą rozmawialiśmy wczoraj zaraz po codziennej porannej mszy świętej.
Wśród pątników są przedstawiciele wielu zawodów i ludzie w różnym wieku. - Najmłodszy jest chyba czteroletni chłopczyk, który pielgrzymuje razem ze swoją mamą. Najstarsi mają ponad 70 lat. Wszyscy czują się dobrze - zapewnia ks. Tadeusz Bastrzyk, kierownik pielgrzymki.
Przyznaje, że pielęgniarki i lekarze, którzy czuwają nad zdrowiem pielgrzymów mają jednak co robić. - To, jak na razie, wyłącznie kwestia zajmowania się poobcieranymi nogami, nadwyrężonymi ścięgnami, przemęczonymi mięśniami, czyli chleb powszedni na pielgrzymce - dorzuca ksiądz. Zapewnia, że żadnych poważniejszych przypadków dotąd nie było.
- A ja nie mam nawet jednego pęcherzyka - cieszy się 16-letnia Monika Dziurdzińska. - Idę w bardzo dobrych butach. Są już stare, zniszczone, ale dobrze rozchodzone a przez to bardzo wygodne. Sprawdziły się w zeszłym roku, sprawdzają i w tym.
Nie ma jednak obaw, że pielgrzymi będą zmuszani do wysiłku ponad miarę. - Najbardziej strudzeni mogą, w razie potrzeby zrobić sobie przerwę w marszu i część trasy pokonać autokarem, który nam cały czas towarzyszy - uspokaja ks. Bastrzyk.
W ciągu 13 dni zamojscy pątnicy mają do pokonania w sumie 364 kilometry. Najdłuższy, około 50-kilometrowy odcinek pokonali w poniedziałek. Wczoraj było już lżej. - O ile wiem trasa do Świniar, gdzie zaplanowano nocleg dla naszej grupy to tylko około 20 kilometrów. Nie będzie problemu z przejściem - mówi Beata Kyc. - A na miejscu na pewno będą na nas czekać dobre miejsca noclegowe. Jak dotąd spotykaliśmy się z ogromną życzliwością ludzi, którzy nas u siebie gościli - dodaje Monika Dziurdzińska.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!