sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Na starość dorobił się dzieci, ale nie radzi sobie z ich wychowywaniem

Dodano: 21 sierpnia 2009, 18:41

Na stare lata 73-latek spod Dołhobyczowa dorobił się trzech synów. Ale razem z młodą konkubiną nie radzą sobie z ich wychowaniem. Najstarszy syn trafił już do adopcji. Podobny los może spotkać jego dwóch młodszych braci, którymi po pijaku opiekowali się rodzice.

Niedawno chłopcy opuścili szpital, gdzie przebywali na obserwacji.

Eugeniusz I. z 28-letnią konkubiną po szkole specjalnej, dwuletnim Pawłem i dziewięciomiesięcznym Michałem mieszkają w popegeerowskim bliźniaku. W niedzielę jedna z sąsiadek poinformowała policję, że para najprawdopodobniej po pijaku opiekuje się dziećmi.

Mundurowi nie zbagatelizowali tego sygnału. Arleta P. miała 1,4 promila, jej partner nie chciał poddać się badaniu. Ale był pod działaniem alkoholu, co – po niepewnych ruchach, bełkotliwej mowie oraz zapachu – było widać, słychać i czuć.

– Dzieci były zaniedbane, starszy chłopiec bawił się puszką po piwie, bo nie miał innych zabawek – informuje Edyta Krystkowiak, rzecznik prasowy hrubieszowskiej policji, która sprawdza czy rodzice nie narazili pociech na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.

Karetka odwiozła dzieci do szpitala. – Chłopcy trafili do nas ze względów społecznych, a nie zdrowotnych – mówi Teresa Futyma, rzecznik prasowy hrubieszowskiego szpitala. – Czują się dobrze. Na pewno potrzebują dużo miłości.

Arleta P. po odebraniu dzieci musiała wytrzeźwieć, ale w poniedziałek pojawiła się przy ich łóżeczkach. We wtorek odebrała chłopców do domu. Sprawą zajmuje się sąd rodzinny.

Kobieta razem z konkubentem są na rencie, dlatego korzystają tylko ze świadczeń rodzinnych: zasiłków rodzinnych na dzieci oraz darów żywnościowych.

– Ostatnio nie mieliśmy żadnych niepokojących sygnałów od sąsiadów, czy policji – mówi Małgorzata Podpora, p.o. kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Dołhobyczowie. – Pielęgniarka środowiskowa nie zgłaszała, żeby dzieci były bite czy zaniedbywane. Wiadomo, że pan Eugeniusz jest w konflikcie z sąsiadami.

Gdy cztery lata temu dobiegający siedemdziesiątki mężczyzna został ojcem, zrobiło się o nim głośno w całym kraju. Przy młodszej o 45 lat konkubinie krzepki staruszek kroczył dumny jak paw, ale sielanka nie trwała długo. Jedna z sąsiadek zauważyła, że z trzymiesięcznym Piotrusiem dzieje się coś niedobrego, bo ciągle śpi.

Chłopczyk w głębokiej śpiączce oraz obrażeniami głowy i nóżki trafił do szpitala. Jego stan był bardzo poważny. W Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie spędził dwa miesiące. Konkubentów pozbawiono władzy rodzicielskiej. Arleta P. zeznała przed sądem, że upadła z dzieckiem. Za nieumyślne spowodowanie obrażeń zagrażających życiu synka skazano ją i konkubenta na dwa lata więzienia w zawieszeniu.

Czytaj więcej o:
Mieczysław
Gość
MAG
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Mieczysław
Mieczysław (13 listopada 2011 o 10:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przychodzi do lekarza na badania okresowe 73-letni staruszek.
Lekarz pyta go:
- Jak się pan dziś czuje?
- Jak w niebie, fantastycznie! Kochałem się z 28-letnią dziewczyną i zaszła w ciążę! I co pan na to?
Lekarz pomyślał i mówi:
- Kiedyś znałem znakomitego leśniczego. Pewnego dnia, idąc na polowanie, pomylił się i zamiast strzelby wziął parasolkę.
Głęboko w lesie wytropił wielkiego niedźwiedzia, podszedł blisko, wycelował i nacisnął spust! I wie pan, co się stało? Parasolka wystrzeliła, a niedźwiedziowi odpadła głowa!
- Niemożliwe! Ktoś inny musiał do niego strzelić!
- No właśnie, do tego zmierzam...


To w formie żartu, ale dwie sprawy prócz prawa naszego mnie rażą. Jak oni w ogóle mogli się do siebie zbliżyć?! 73 i 28! Po drugie razi mnie to, że sąsiedzi zainteresowali się tym tak późno. Skoro gość żyje w konflikcie z sąsiadami to - nie ma 'bata' - musieli patrzeć mu na 'podwórko' i widzieć wcześniej co się kroi. Przecież poPeGeRowska społeczność, szczególnie starsi, ci którzy 'pracowali' jeszcze w PGR'ach muszą się czymś interesować i zazwyczaj jest to sąsiad, albo pół wsi, co kto robi z kim i kiedy, no i w jaki sposób. Wiem co piszę mieszkam tu!
Rozwiń
Gość
Gość (23 sierpnia 2009 o 16:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a czy to są napewno dziadka te dzieci, w tym wieku to dziadkowi zostały najwyżej opakowania
Rozwiń
MAG
MAG (23 sierpnia 2009 o 10:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niesamowite jak nasza polityka rodzinna wpływa na poprawę życia dzieci! CZY MUSI STAĆ SIĘ TRAGEDIA ŻEBY KTOŚ COŚ Z TYM ZROBIŁ!
KAŻDY WIE ŻE DZIECIOM DZIEJE SIĘ ŹLE ALE OCZYWIŚCIE WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU !!!
Rozwiń
Noe
Noe (23 sierpnia 2009 o 07:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A wszystko po to, żeby tylko dostać becikowe i zasiłek z opieki społecznej, na kielunio chlebusia
Rozwiń
pete
pete (23 sierpnia 2009 o 04:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hrubieszowskiej policji, która sprawdza czy rodzice nie narazili pociech na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.zglaszam natomiast , ze Panstwo Polskie pozbawiajac obywateli emerytur wystarczajacych na godne zycie oraz wlasciwej opieki lekarskiej " terminy na wizyte do specjalisty 12 miesieczne oraz bezplatnych lekow- to stanowi zagrozenie dla zycia i zdrowia
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!