sobota, 21 października 2017 r.

Zamość

Na zamojskiej Rotundzie modlono się za ofiary ukraińskich nacjonalistów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 czerwca 2009, 13:38

Tylko na prawdzie można zbudować pojednanie miedzy narodami. Tak uważają ocaleni z rzezi Wołyniacy. W niedzielę uczczono pamięć naszych rodaków pomordowanych na Wołyniu i Kresach Wschodnich.

- Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary - powiedział podczas homilii na zamojskiej Rotundzie ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Przypomniał, że na Kresach obok szacunku i tolerancji zasiano ziarno nienawiści, a Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) budowano na ludzkim cierpieniu, krwi i masowych grobach.

- Rządzący, oddajcie cześć pomordowanym, bo nie można zasłaniać się "rurą gazową” czy Euro 2012! - zwrócił się do prezydenta i premiera RP ks. Isakowicz-Zaleski.

Dodał, że najwyższy czas skończyć z eufemizmami i nazywać zbrodnie po imieniu. - To nie było "bolesne wydarzenie”, ale ludobójstwo - powiedział ks. Tadeusz.

Gorzkie słowa padły również z ust przewodniczącej zamojskiego Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu.

- My mamy w tej chwili mniej do powiedzenia we własnym kraju niż mniejszość ukraińska - powiedziała Janina Kalinowska, która krytycznie odniosła się przy okazji do decyzji KUL dotyczącej przyznania doktoratu honoris causa prezydentowi Ukrainy (środowiska kresowe maja za złe Wiktorowi Juszczence, że nie tylko pozwala na stawianie pomników i wręcza ordery banderowcom, ale też walczy o ich prawa kombatanckie).

W niedzielnych uroczystościach wzięło udział kilkaset osób. Mszę świętą celebrowali księża Jan Buraś, Franciszek Ostrowski, Bogusław Romankiewicz i wspomniany Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Na koniec poświęcono namalowany przez Ninę de Ankerburg Wagner obraz Matki Boskiej Swojczowskiej, który kilka lat temu trafił do kościoła wojskowego pw. Jana Bożego w Zamościu.

Na Wołyniu i Kresach Wschodnich w latach 1939-1945 z rąk OUN-UPA zginęło w niezwykle okrutny sposób około 150 tysięcy naszych rodaków. Bulbowcy nie oszczędzali pobratymców, którzy nieśli pomoc Polakom.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
berny
alfik
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (28 czerwca 2009 o 08:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
berny napisał:
Alfik - nie bardzo rozumiem co Cię tak wzburzyło :


A tak swoja drogą Alfik - to apeluję o bardziej przejrzyste i merytoryczne wypowiedzi.

Masz racjum i zacznij od siebie. Temat wątku brzmi"Na zamojskiej Rotundzie modlono się za ofiary ukraińskich nacjonalistów"
Tak to bywa z nawiedzonymi.
Rozwiń
berny
berny (28 czerwca 2009 o 00:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Alfik - nie bardzo rozumiem co Cię tak wzburzyło :
-czy fakt i treśc wypowiedzi posła dla - "wolgal" ?
- czy tez brak informacji o ewentualnych wcześniejszych działaniach posła w temacie ?

Pan poseł pewnie jak to często jest w życiu waha się pomiedzy "sercem" a "rozumem".
Tak na powaznie to panu posłowi należą sie wielkie podziękoweaqnia, że stara się na lokalnym zamojskim gruncie odkłamywac historię i dbac o pamięc pomordowanych Polaków z rąk zbrodniarzy OUN-UPA. Niestety, ale na forum ogólnokrajowym nie spotkałem sie z wypowiedziami posła w tym temacie. Przypuszczam że powodem jest dbałośc o relacje z kancelarią prezydenta, której poglądy na te sprawy są ogólnie znane.

A tak swoja drogą Alfik - to apeluję o bardziej przejrzyste i merytoryczne wypowiedzi.
Rozwiń
alfik
alfik (27 czerwca 2009 o 12:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
„To godne najwyższego ubolewania i potępienia, że mimo ważnych celów geopolitycznych państwa polskiego nie pamięta się o tym, by Polakom w sposób skuteczny przekazywać pamięć o haniebnej ludobójczej zbrodni dokonanej przez UPA”.


Ze Sławomirem Zawiślakiem posłem na Sejm RP i jednocześnie prezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Zamość rozmawia Aleksander Szycht

[url="http://www.wolgal.pl/art62.html"]http://www.wolgal.pl/art62.html[/url]

No to jazda Panie Zawiślak, proponuję DAĆ PRZYKŁAD i ....zacząć od siebie jak to skutecznie...>przekazywać pamięć<. A gdzie to waćpan był do tej pory i gdzieś się uchował. Niezły numerek z tego Zawiślaka.
Rozwiń
Gość
Gość (27 czerwca 2009 o 00:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
„To godne najwyższego ubolewania i potępienia, że mimo ważnych celów geopolitycznych państwa polskiego nie pamięta się o tym, by Polakom w sposób skuteczny przekazywać pamięć o haniebnej ludobójczej zbrodni dokonanej przez UPA”.


Ze Sławomirem Zawiślakiem posłem na Sejm RP i jednocześnie prezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Zamość rozmawia Aleksander Szycht

[url="http://www.wolgal.pl/art62.html"]http://www.wolgal.pl/art62.html[/url]
Rozwiń
berny
berny (26 czerwca 2009 o 00:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na forum "Dziennika Wschodniego" ( Zamośc) natknąłem się dzisiaj na poniższy wpis "kresowiaka" ( komentarz do artykułu o uroczystościach w Prehoryłem ), będący fragmentem z monumentalnego dzieła E. i W. Siemaszków dotyczącego ludobójstwa Polaków na Wołyniu, dokonanego
przez tzw. UPA. Poniższa relacja mordu Polaków mieszkańców wołyńskiej wsi Władysławówka dokonana przez ukraińskich nacjonalistów jest naprawdę porażająca. Jednak nie wolno nam o tym zapominac - powinna to byc dla nas wszystkich przestroga na przyszłośc.

"
Pod koniec sierpnia z Władysławówki przybiegł zakrwawiony mężczyzna krzycząc, że Ukraińcy mordują w tej wsi Polaków. Świadek, W. Malinowski ukrył się ze swoją rodziną w lesie. Pomagał im sąsiad, Ukrainiec Józef Pawluk. Poszedł on do wsi Władysławówka sprawdzić, co się dzieje. Wrócił po około 3 godzinach i zdał relację.
Prowidnyk ich powiedział, że taka rzeź jednocześnie jest przeprowadzana na całej Ukrainie, że jest nakaz wybicia wszystkich lachiw - żeby nikt nie pozostał - komunistów i Żydów też. Powiedział (Józef Pawluk - przyp. S.Ż.), że we wsi Władysławówce wybili wszystkich, 40 rodzin - ogółem 250 osób, leżą martwi, trupy. Zapytany, jak to się stało, opowiedział, że rano napadli na kolonię, 50-ciu Ukraińców - UPA, uzbrojonych, otoczyło i "zdobyło" wieś, podczas "zdobywania" wsi zastrzelili kilku Polaków, którzy uciekali. Pozostali bezbronni i sterroryzowani zostali oddani Ukraińcom, którzy oczekiwali w rejonie wsi przed jej "zdobyciem". Była to zbieranina ludzi bez broni palnej, ze 150 osób, między nimi były nawet kobiety - wszyscy posiadali kosy, sierpy, siekiery, widły, noże, cepy, szpadle, grabie, kłonice, orczyki i inne narzędzia stosowane w rolnictwie. Tak, na dany znak przez uzbrojonych Ukraińców, rzucili się na Polaków. Rozpoczęła się straszna rzeź, w tym zamieszaniu pobili i swoich. O tym opowiedział mi ojciec - mówił Pawluk, a sam widziałem koniec tego mordu - najgorzej znęcali się nad ostatnimi Polakami - rozszarpywali ludzi, ciągnęli za ręce i nogi, a inni ręce te odżynali nożami, przebijali widłami, ćwiartowali siekierami, wieszali żywych i już zabitych, rozcinali kosami, wydłubywali oczy, obcinali uszy, nos, języki, piersi kobiet i tak ofiary puszczali. Inni łapali je i dalej męczyli, aż do zabicia. Przy końcu ofiara była otoczona grupą ryzunów - widziałem, jak jeszcze żyjącym ludziom rozpruwano brzuchy, wyciągano rękami wnętrzności - ciągnęli kiszki, a inni ofiarę trzymali; jak gwałcili kobiety, a później je zabijali, wbijali na kołki, stawiali żywe kobiety do góry nogami i siekierą rozcinali na dwie połowy, topili w studniach. Powiedział Pawluk, że nigdy w życiu nie widział i nie słyszał o takiej rzezi, i nikt, kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy, że jego pobratymcy tego dokonali. (...) Po wybiciu ofiar wszyscy rzucili się na dobytek - rabowali wszystko, nawet jedni drugim zabierali, były bratobójcze bójki (...). Nie mogłem patrzeć się na dzieci z roztrzaskanymi głowami i mózgiem na ścianach, wszędzie trupy zmasakrowane, krew - aż czerwono...
W Augustowie ocalał świadek Kajetan Cis, ukryty w kopie zboża złożonej z dziesięciu snopków. Widział nieudaną próbę ucieczki rodziny Malinowskich, brata świadka, który spisał relację Ukraińca Pawluka. Rodzina ta liczyła 7 osób: rodziców, teściową i dzieci lat: 2. 3, 4 i 5. Rozjuszona banda, jeszcze okrwawiona i rozgrzana we Władysławówce - widłami, siekierami, sierpami i kosami - zabijała, maltretowała tę rodzinę; kobiety, żonę Malinowskiego i teściową, rozebrali do naga i gwałcili - chyba gwałcili już nieżywe kobiety, bo leżały bez ruchu i co raz jakiś ryzun kładł się na nie, były całe we krwi. Żywe dzieci podnosili na widłach do góry - straszny krzyk (...). Kilku ryzunów poznałem - mieszkali w przyległych wioskach, sąsiedzi.
W wiatraku koło wsi Augustów, wymordowali rodzinę Romanowskiego. Jego żona, z pochodzenia Niemka, zdołała ukryć się i obserwowała rzeź. Widziała z ukrycia, jak siekierami zabili ojca i dzieci: dwie córki w wieku 18 i 20 lat i dwóch synów w wieku 15 i 18 lat. Córki, przed zabiciem, zgwałcili na oczach matki. Ukraińców było około dziesięciu.
Powyższe relacje świadków pochodzą z książki W. i E. Siemaszków; "Ludobójstwo...", s. 1235 - 1238.
"

Musimy pamietac, że takich wsi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej były setki i o nich dzisiaj prawie nikt nikt nie pamięta. Trupy pomordowanych często leżą w niepoświeconej ziemi, pozbawione nawet brzozowego krzyża. My Polacy bijemy się w piersi za odwety w Pawłokomie i Sahryniu ( oczywiście niewinnnie pomordowanym ukraińskim cywilom należy się pamięc), ale jednoczesnie brak jest jakiejkowiek skruchy ze strony Ukraińców za wymordowanie przez OUN-UPA i SS-Galizien min. 150 tys. Polaków ( po stronie ukraińskiej jest natomiast maks. 10 tys. ofiar). Co więcej oni wręcz chełpią się zbrodnią i wynoszą na piedestał takich ludobójców i nazistów jak komendant UPA - Roman Szuchewycz ps. " Taras Czuprynka" ( rozkazujący - "Polaków wycinac w pień..." ), którego Juszczenko uznał oficjalnie za bohatera Ukrainy....


Dlaczego godzimy się na poniżanie pamięci o polskich ofiarach banderowskiego ludobójstwa ?
Dlaczego pan prezydent Lech Kaczyński nie był obecny rok temu na uroczystościach 65 rocznicy Rzezi Wołytńskiej?
Dlaczego marszałek sejmu - B. Komorowski także rok temu, zablokował uchwałę oddającą cześc pomordowanym Polakom?
Dlaczego , w wyniku prawdopodobnej ingerencji ambasadora Ukrainy ( czyżby nowy "wielki brat") polskie władze odwołują obecnośc swoich urzedników na konferencji Rzecznika Praw Obywatelskich poświęconej ludobójstu Polaków, dokonanego przez OUN-UIPA na Wołyniu i Podolu, a Uniwersytet Wrocławski odwołuje całkowicie podobną planowaną konferencję ?
Dlaczego Katolicki Uniwersystet Lubelski pomimo możliwości zmiany uhonorowania przedstawiciela Ukrainy ( w rocznicę 440-lecia Unii Lubelskiej) na inną osobę - uparł się przy kandydaturze gloryfikatora morderców Polaków - Juszczence skoro wiadomo, że jego zaplecze polityczne wygłasza skrajnie nacjonalistyczne, a jednocześnie antypolskie poglądy?
Dlaczego zwycięskie hasło z kampani parlamentarnej i prezydenckiej 2005 r. - tj. - " PRAWDA HISTORYCZNA " będące realizacją "polityki historycznej" - zupełnie nic nie znaczy dla "prawicowo-niepodległościowej" partii prezydenckiej ( tak naprawdę najwiecej dla Kresowian zrobił szef Rady Naczelnej PSL-u - Jariosław Kalinowski - przewodniczący komitetu organizacyjnego - 65 rocznicy Rzezi Wołyńskiej.

Ps.
Aby byc zgodnym z prawdą należy wspomniec o zamojskim pośle PiS-u Sławomirze Zawiślaku, który na niwie lokalnej walczy o odklamywanie prawdy na temat ludobójstwa Polaków dokonanego przez tzw. UPA.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!