piątek, 20 października 2017 r.

Zamość

Na zamojskim osiedlu Rataja wody mają w bród

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 czerwca 2009, 13:07
Autor: Bogdan Nowak

Na osiedlu Rataja jest wiele ulic, które ulicami trudno nazwać. Ich mieszkańcy muszą brnąć w błocie i lawirować między dziurami. Niektóre z dróg nie są nawet utwardzone.

- Nasi urzędnicy nie chcą zajmować się żywotnymi problemami mieszkańców - rozzłościł się podczas ostatniej sesji Piotr Wilk, mieszkaniec ul. Pszenicznej na os. Rataja. - Dlaczego? Domy przy naszej ulicy są zalewane, a droga to porostu rozjeźdżone błoto i lepiąca się glina. Błagaliśmy o interwencję. Odpowiedzi UM są wymijające i nic nie wnoszą. Urzędnicy nas ignorują.

Na osiedlu Rataja żyje kilka tysięcy osób, głównie w domkach jednorodzinnych. Prowadzi do nich ok. 30 fatalnych dróg.

Jakiś czas temu wykonano nawierzchnię ul. Swobodnej, Zagrodowej, części Górnej oraz przebudowano odcinki dróg przy Granicznej i Powiatowej (inwestycja pochłonęła 12 mln zł). Miasto zabrało się też za ulicę Łubinową i Osiedlową.

Ale to sprawy nie załatwiło. Dlaczego?

- Nie zrobiono kanalizacji deszczowej i woda z odnowionych ulic płynie prosto do naszych domów - denerwuje się Ireneusz Kuźma z Pszenicznej. - Zrobiło się fatalnie. Efekt? Mamy zalane piwnice i garaże.

Mieszkańcy są tym zdruzgotani. - Pan Wilk ma często wodę w piwnicy po kolana - tłumaczy Kuźma. - Wielu osobom podpadały kafelki. U mnie woda jest w garażu. Mówiliśmy o tym ostatnio na zebraniu osiedlowym. Przyjechał wtedy nawet wiceprezydent Kossowski. Tłumaczył, że miasto inwestuje… na os. św. Piątka. Ludziom po prostu ręce opadły.

Nie tylko zalewanie jest kłopotem. Mieszkańcy ul. Pszenicznej skarżą się, że po każdym deszczu muszą brnąć w kałużach i błocie. Pisali o tym m.in. do prezydenta Zamościa, przychodzili też na sesje RM (m.in. w kwietniu i maju).

- Droga jest fatalna i nie można doprosić się o remont. - mówi kobieta z Pszenicznej. - Urzędnicy tłumaczą się, że mają jakieś wieloletnie programy, że inne ulice są odnawiane i nie wszystko da się zrobić jednocześnie. Ale ile my mamy jeszcze czekać? Sto lat?

Wiceprezydent Tomasz Kossowski rzeczywiście nie obiecuje szybkiej interwencji.

- Teren jest w tej okolicy podmokły i stąd wynikają kłopoty mieszkańców - tłumaczy. - Na razie będą tam prowadzone badania przesiąkliwości gruntu i poziomu wód gruntowych. Gdy będą wyniki, zastanowimy się w jaki sposób sprawę rozwiązać… A jeśli chodzi o budowę drogi, także potrzeba jeszcze czasu. Mamy trzyletni program gospodarczy, który musi być realizowany. Pszenicznej w nim nie ma.

Co zrobić, aby się tam znalazła? - W 2010 roku będą ustalane założenia do kolejnego programu - tłumaczy Kossowski. - Mieszkańcy powinni zwrócić się do radnych. Dzięki ich wnioskom Pszeniczna może się tam znaleźć. Inaczej się nie da.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
seba
STYX
as
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

seba
seba (3 czerwca 2009 o 14:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Osiedle Rataja jest osiedlem na które poszly ogromne pieniądze na budowę kanalizacji sanitarnej, deszczowej i drogi.
Dzialki na których były bagna i zawsze stała woda kupowali za grosze i nie pytali miasta o drogi. Widziały gały co brały. W Zamościu są starsze osiedla gdzie trzeba inwestować.
Rozwiń
STYX
STYX (3 czerwca 2009 o 13:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No i jest powód do radości bo w Etiopii dzieci nawet do picia wody nie mają a wymienieni mają ją na ulicy. Czyli w Ameryce pieniądze leżą na ulicy a na Rataja woda...Też dobrze.
Rozwiń
as
as (3 czerwca 2009 o 08:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem zwykłym mieszkańcem Zamościa. Nieraz po tym osiedlu spacerowałem. Domy tam powstawały jak grzyby po deszczu (jak na dzikich polach). Rzeczywiście nikt tam wczesniej ulic nie wybudował, bo moze nie przypuszczał, że powstanie takie osiedle. Ale ostatnio wydano kilkanaście milionów złotych na przebudowę ulicy Granicznej oraz budowę kilku ulic przyległych. Są to srodki ogromne. W zadnej innej dzielnicy miasta tyle nie wydano. Były to środki (jak wiem z Internetu) UE i miejskie. Jest zrozumiałe,że każdy przed swoim domem chciałby mieć drogę z eleganckimi chodnikami, kanalizacją, oświetleniem i pozostałą infrastrukturą. Nie wiem ile to może kosztować (domyślam się, że jest co najmniej kilkadziesiąt tysięcy zł na jeden dom, jeżeli nie duzo więcej). Ja mieszkam w bloku, za chodniki i drogi wewnetrzne płacę w czynszu. To jest paradoks. Chciałbym, żeby władze miasta ważyły decyzje w tych sprawach. Bo pieniądze na te inwestycje idą też z moich podatków. Nie wydaję się mi też, żeby miasto było winne temu, że nie wszyscy mają przed swoimi domami wybudowanej na koszt miasta drogi (w tym w jakiejś cząstce na mój koszt). Chcę zauważyć, że w mieście są nie tylko takie potrzeby, niektóre bardziej priorytetowe. Pozdrawiam pana Redaktora artykułu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!