środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Nadzór budowlany kazał zamknąć kładkę nad ul. Zamoyskiego

Dodano: 5 sierpnia 2008, 18:40
Autor: Anna Szewc

To Spółdzielnia Mieszkaniowa im. J. Zamoyskiego w połowie lat 80. zainwestowała w przejście nad jezdnią. I to ona je niedawno zamknęła.

.To ona również powinna je wyremontować. Problem w tym, że nie chce tego robić za własne pieniądze.

Cierpią na tym oczywiście mieszkańcy. I to ich bałagan nad ulicą Zamoyskiego drażni najbardziej.

- Zamknęli to przejście jeszcze chyba w czerwcu. I tak zostawili. To czysta głupota! - kwituje sytuację Jan Daryszak, mieszkaniec jednego z pobliskich bloków przy ul. Infułackiej. - Górą przejść się nie da, więc ludzie skracają sobie drogę, przechodząc pod spodem. Bo do wyznaczonych przejść jest spory kawałek. A przecież ulica Zamoyskiego jest w tym miejscu naprawdę bardzo ruchliwa i niebezpieczna.

- Za moment zacznie się rok szkolny i dzieciaki też pod kładką zaczną biegać do szkoły (chodzi o podstawówkę i gimnazjum nr 4 - red.). Tylko patrzeć, jak któreś wpadnie pod samochód. Gdzie później szukać winnych tragedii? - złości się pani Jadwiga. - Zresztą dam sobie rękę uciąć, że nikt z Infułackiej nie będzie nakładać drogi i chodzić do pasów. Ja na pewno nie będę. Bo mnie kości bolą.

- A moim zdaniem, dobrze się stało, że to zamknęli. Ta kładka była budowana w latach 80. metodą "oszczędnościową”. Zaczęła się sypać. Do tragedii może dojść, jak się dzieciaki opierają na barierkach. Przecież to mogło się w każdej chwili zawalić - uważa tymczasem Lech Jerzy Połetko, mieszkający przy ul. Bohaterów Monte Cassino. - Niech się za to wezmą i wzmocnią.

Problem jednak w tym, że spółdzielnia mieszkaniowa, do której Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego skierował pismo z nakazem zamknięcia i wyremontowania przejścia, wcale się do roboty nie pali.

- Kazali zamknąć, zamknęliśmy. Ale remontem powinien zająć się ktoś inny. Przecież ta kładka leży w obrębie pasa drogowego - tłumaczy Edward Typiak, inspektor budowlany w spółdzielni im. Jana Zamoyskiego.

- Nie ma mowy. Kładka nie należy do miasta - ucina Anna Muszyńska, szefowa Zarządu Dróg Grodzkich w Zamościu.

- Do nas także nie. My ją tylko użytkujemy i to nie jako spółdzielnia, bo służy mieszkańcom - mówi z przekonaniem Waldemar Władyga, prezes spółdzielni. - Dlatego od nakazu remontu się odwołaliśmy. Rozmawiamy z miastem o tym, by przejęło kładkę. Jeśli to nic nie da, to ją wyburzymy. Tak było na osiedlu od strony ul. Wyszyńskiego.
(pele)
Czytaj więcej o:
j
Gość
BMc
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

j
j (7 sierpnia 2008 o 11:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiemy jak duzy jest ruch samochodów na ulicach miasta. Pieszy jesli nie znajdzie się przy przejściu gdzie są światła, ma niewielkie szanse na szybkie przejście przez jezdnię. A np. przejście przez jezdnię ul. Peowiaków przy skrzyzowaniu z ulicą Piłsudskiego jest koszmarne. Zanim sie ją pokona trzeba trzykrotnie oczekiwać na zmianę świateł. Wydaje się, że piesi nie są dobrze traktowani. No i tak w tej sutuacji zamiast budować przejścia nadziemne lub podziemnie - wyburzajmy je. Nie wiem czy SM mieszkaniowa powinna remontować kładkę nad jeżdnią - bo to oznaczało, że płacąc czynsz za mieszkanie opłacam również remonty kładek na publicznymi drogami. Coś tu nie tak.
Rozwiń
Gość
Gość (6 sierpnia 2008 o 11:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszystko by wyburzali, taka kładka to bezpieczne przejście przez ulicę SKANDAL!!!!!!!!
Rozwiń
BMc
BMc (6 sierpnia 2008 o 10:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Totalna głupota ze strony władz spółdzielni przecież miasto im nie da żadnych pieniędzy i bardzo dobrze bo to nie jest ich obiekt a dla prezesa włodygi już dawno się wielki minus należy za złe rządzenie w spółdzielni niech bierze przykład ze spółdzielni łukasińskiego gdzie mimo też czasami braku pieniędzy robi sie o wiele więcej niż za całej kadencji Włodygi.Ps. wyburzenie tego wiaduktu jest najgorszym rozwiązaniem...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!