czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Zamość

Nie damy się nabić w butelkę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 czerwca 2007, 12:46
Autor: Bogdan Nowak

Znów zaiskrzyło między kupcami z Nadszańca, a Ratuszem. Handlowcy uważają, że magistrat ich zwodzi.

Jeśli nie nastąpi przełom, w Nadszańcu rozpocznie się kolejny protest. Tym razem nie skończy się na oflagowaniu hali i demonstracji.

- Dochód z warzywniaka jest podstawą utrzymania mojej rodziny - martwi się Maria Chojnowska, jedna z handlarek w Nadszańcu. - Zainwestowałam w niego mnóstwo pieniędzy, mam stałych klientów. Jeśli będę musiała się wynieść, nie mam pojęcia z czego będziemy żyć.
Protest kupców rozpoczął się w styczniu. Urząd Miejski wystarał się wówczas z tzw. Funduszu Norweskiego o 6 mln euro na renowację zamojskich fortyfikacji, m.in. Bastionu VII, w którym mieści się hala targowa (1,5 mln zł przyznał też minister kultury). Po odnowieniu ma tam powstać m.in. muzeum rozwoju fortyfikacji. Aby wykonać renowację, miasto musi usunąć handlowców.
W Nadszańcu działa 120 stoisk, w których pracuje ok. 160 osób. Wieść o tym wywołała ich protesty. Wydawało się, że przełom nastąpił miesiąc temu. W zamojskim Ratuszu odbyło się wówczas spotkanie z udziałem kupców, radnych oraz Iwonny Stopczyńskiej, wiceprezydent Zamościa. Ustalono, że handlowcy mogą w Nadszańcu zostać do końca roku (wcześniej terminy "wyprowadzki” ustalono m.in. na czerwiec). Mieli też kilka dni na wyznaczenie miejsca pod nową lokalizację hali.
Kupcy szukali dla siebie siedziby m.in. w dawnej bazie MZK oraz na działkach przy ul. Wyszyńskiego. Magistrat się na to nie zgodził. Zaproponowano im 4 inne lokalizacje. - Niektóre z tych propozycji były nietaktem - mówi Andrzej Szpatuszko z Nadszańca. - Jedna z działek jest własnością prywatną, inna leży... w szczerym polu. Aby tam dotrzeć, trzeba brać gumiaki i brnąć w błocie. Jedynie lokalizacja przy Lwowskiej (niedaleko hipermarketu Carrefour - red.) jest sensowna. 20 kupców zaczęło przychylać się do tej propozycji. Jednak UM zaczął piętrzyć trudności...
Handlowcy chcieli przy Lwowskiej wybudować halę o powierzchni 2 tys. mkw. Koszt takiej inwestycji pochłonąłby ok. 20 mln zł. Skąd wzięliby takie pieniądze? Byli gotowi brać kredyty. - Okazało się jednak, że o zwrot części działki zaczęło się właśnie starać dwóch byłych właścicieli - dziwi się Wiesław Łopuszański, inny kupiec. - To dziwne, bo wcześniej nie było o tym mowy. Poza tym, miasto nie chce nam działki wydzierżawić, ale możemy ją nabyć w... przetargu. To nieporozumienie. Przecież jeśli jakiś hipermarket zechce nas podkupić, to odpadniemy w przedbiegach. Poza tym, w barakach, które tam stoją, już są punkty usługowe... Wniosek jest przykry. UM nie chce nam pomóc, a wszystkie jego ruchy są jedynie pozorowane.
Kupcy będą się bronić. Jeśli nie uda się osiągnąć kompromisu, rozpoczną protest. Nie wykluczają głodówki. - Nic nie jest jeszcze przesądzone - uspokaja Karol Garbula, rzecznik UM w Zamościu. - Rozmowy trwają. Jedno jest pewne. Działka przy ul. Lwowskiej nie może być kupcom wydzierżawiona. To byłoby niezgodne z prawem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!