czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Zamość

Nie ma mocnych na kurze aromaty

Dodano: 13 grudnia 2005, 23:59
Autor: Bogdan Nowak

Fetor we wsi jest wszechogarniający. Wdziera się do mieszkań, sklepów i barów. Ponad 1 tys. mieszkańców tej miejscowości ma już tego dosyć. Zrozpaczeni są zwłaszcza lokatorzy kilku bloków obok kurzej fermy "Astra”.

- Smród jest tak intensywny, że można się udusić. Pochodzi z odchodów 10 tys. sztuk drobiu - skarży się Marta Buczkowska z Machnowa Nowego. - Cuchnie głównie wieczorami, kiedy wietrzone są budynki fermy. W blokach oddalonych o ok. 100 m od „Astry" mieszka ponad 30 rodzin. Bronią się przed smrodem, upychają szmatami szczeliny w drzwiach i oknach, wieszają w mieszkaniach odświeżacze powietrza i kadzidełka. Bez skutku. - I tak śmierdzi - kwituje Jan Gontarz z ul. 22 Lipca. - Do tego fetoru nie da się przyzwyczaić. Cuchną nawet nasze ubrania. Człowiek wstydzi się, gdy np. jedzie do miasta PKS-em. Ludzie od nas uciekają. Boimy się też o zdrowie dzieci. Amoniak z kurzych odchodów jest toksyczny. Wciska się do wszystkich domów we wsi. Zdzisław Rubacha z Machnowa Nowego od lat „wywąchuje sprawę". Twierdzi, że intensywność smrodu zależy m.in. od kierunku wiatru. - Przeważnie cuchnie z kurzej fermy - przyznaje Zdzisław Rachuba. - Lecz fetor dochodzi także z wielkiej świniarni w Machnowie Starym. Nie ma chyba drugiej tak śmierdzącej miejscowości w Polsce. Jesteśmy bezradni. Miejscowi twierdzą, że wielokrotnie interweniowali m.in. w Urzędzie Gminy w Lubyczy Królewskiej i tomaszowskim starostwie. Rozmawiali też z właścicielami „Astry". Bez skutku. - Wiadomo, że na fermie musi trochę śmierdzieć - dziwi się mieszkańcom Machnowa Wiesław Buczak, współwłaściciel „Astry". - Żale mieszkańców są bezpodstawne. Ferma działa zgodnie z obowiązującymi normami. Mieliśmy liczne kontrole. Żaden z urzędów nie miał do nas zastrzeżeń. A ludzie są złośliwi i zazdroszczą nam sukcesu. Czy Machnów Nowy jest skazany na fetor? Mieczysław Hek, kierownik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Lub. zapewnia, że słyszał o kłopotach mieszkańców Machnowa Starego, ale nic nie może w tej sprawie zrobić. Tłumaczy, że urząd nie ma prawa kontroli nad „tego typu placówkami". Odesłał nas do zamojskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie. - Nie mieliśmy dotychczas zgłoszeń dotyczących przykrego zapachu w tej miejscowości - dziwi się Wiesław Orzeł, p.o. kierownik zamojskiego WIOŚ. - Kilka lat temu kontrolowaliśmy fermę, ale nie pod kątem emisji przykrego zapachu. Obiecuję jednak, że zajmiemy się sprawą. Zbadamy także, czy ów zakład nie stoi za blisko siedzib ludzkich. - Smród jest tak intensywny, że można się udusić. Pochodzi z odchodów 10 tys. sztuk drobiu - skarży się Marta Buczkowska z Machnowa Nowego. - Cuchnie głównie wieczorami, kiedy wietrzone są budynki fermy. W blokach oddalonych o ok. 100 m od „Astry" mieszka ponad 30 rodzin. Bronią się przed smrodem, upychają szmatami szczeliny w drzwiach i oknach, wieszają w mieszkaniach odświeżacze powietrza i kadzidełka. Bez skutku. - I tak śmierdzi - kwituje Jan Gontarz z ul. 22 Lipca. - Do tego fetoru nie da się przyzwyczaić. Cuchną nawet nasze ubrania. Człowiek wstydzi się, gdy np. jedzie do miasta PKS-em. Ludzie od nas uciekają. Boimy się też o zdrowie dzieci. Amoniak z kurzych odchodów jest toksyczny. Wciska się do wszystkich domów we wsi. Zdzisław Rubacha z Machnowa Nowego od lat „wywąchuje sprawę". Twierdzi, że intensywność smrodu zależy m.in. od kierunku wiatru. - Przeważnie cuchnie z kurzej fermy - przyznaje Zdzisław Rachuba. - Lecz fetor dochodzi także z wielkiej świniarni w Machnowie Starym. Nie ma chyba drugiej tak śmierdzącej miejscowości w Polsce. Jesteśmy bezradni. Miejscowi twierdzą, że wielokrotnie interweniowali m.in. w Urzędzie Gminy w Lubyczy Królewskiej i tomaszowskim starostwie. Rozmawiali też z właścicielami „Astry". Bez skutku. - Wiadomo, że na fermie musi trochę śmierdzieć - dziwi się mieszkańcom Machnowa Wiesław Buczak, współwłaściciel „Astry". - Żale mieszkańców są bezpodstawne. Ferma działa zgodnie z obowiązującymi normami. Mieliśmy liczne kontrole. Żaden z urzędów nie miał do nas zastrzeżeń. A ludzie są złośliwi i zazdroszczą nam sukcesu. Czy Machnów Nowy jest skazany na fetor? Mieczysław Hek, kierownik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Lub. zapewnia, że słyszał o kłopotach mieszkańców Machnowa Starego, ale nic nie może w tej sprawie zrobić. Tłumaczy, że urząd nie ma prawa kontroli nad „tego typu placówkami". Odesłał nas do zamojskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie. - Nie mieliśmy dotychczas zgłoszeń dotyczących przykrego zapachu w tej miejscowości - dziwi się Wiesław Orzeł, p.o. kierownik zamojskiego WIOŚ. - Kilka lat temu kontrolowaliśmy fermę, ale nie pod kątem emisji przykrego zapachu. Obiecuję jednak, że zajmiemy się sprawą. Zbadamy także, czy ów zakład nie stoi za blisko siedzib ludzkich.

- Smród jest tak intensywny, że można się udusić. Pochodzi z odchodów 10 tys. sztuk drobiu - skarży się Marta Buczkowska z Machnowa Nowego. - Cuchnie głównie wieczorami, kiedy wietrzone są budynki fermy. W blokach oddalonych o ok. 100 m od „Astry" mieszka ponad 30 rodzin. Bronią się przed smrodem, upychają szmatami szczeliny w drzwiach i oknach, wieszają w mieszkaniach odświeżacze powietrza i kadzidełka. Bez skutku. - I tak śmierdzi - kwituje Jan Gontarz z ul. 22 Lipca. - Do tego fetoru nie da się przyzwyczaić. Cuchną nawet nasze ubrania. Człowiek wstydzi się, gdy np. jedzie do miasta PKS-em. Ludzie od nas uciekają. Boimy się też o zdrowie dzieci. Amoniak z kurzych odchodów jest toksyczny. Wciska się do wszystkich domów we wsi. Zdzisław Rubacha z Machnowa Nowego od lat „wywąchuje sprawę". Twierdzi, że intensywność smrodu zależy m.in. od kierunku wiatru. - Przeważnie cuchnie z kurzej fermy - przyznaje Zdzisław Rachuba. - Lecz fetor dochodzi także z wielkiej świniarni w Machnowie Starym. Nie ma chyba drugiej tak śmierdzącej miejscowości w Polsce. Jesteśmy bezradni. Miejscowi twierdzą, że wielokrotnie interweniowali m.in. w Urzędzie Gminy w Lubyczy Królewskiej i tomaszowskim starostwie. Rozmawiali też z właścicielami „Astry". Bez skutku. - Wiadomo, że na fermie musi trochę śmierdzieć - dziwi się mieszkańcom Machnowa Wiesław Buczak, współwłaściciel „Astry". - Żale mieszkańców są bezpodstawne. Ferma działa zgodnie z obowiązującymi normami. Mieliśmy liczne kontrole. Żaden z urzędów nie miał do nas zastrzeżeń. A ludzie są złośliwi i zazdroszczą nam sukcesu. Czy Machnów Nowy jest skazany na fetor? Mieczysław Hek, kierownik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Lub. zapewnia, że słyszał o kłopotach mieszkańców Machnowa Starego, ale nic nie może w tej sprawie zrobić. Tłumaczy, że urząd nie ma prawa kontroli nad „tego typu placówkami". Odesłał nas do zamojskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie. - Nie mieliśmy dotychczas zgłoszeń dotyczących przykrego zapachu w tej miejscowości - dziwi się Wiesław Orzeł, p.o. kierownik zamojskiego WIOŚ. - Kilka lat temu kontrolowaliśmy fermę, ale nie pod kątem emisji przykrego zapachu. Obiecuję jednak, że zajmiemy się sprawą. Zbadamy także, czy ów zakład nie stoi za blisko siedzib ludzkich.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!