piątek, 15 grudnia 2017 r.

Zamość

Nie ma mocnych na smród

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lipca 2007, 16:22
Autor: Paweł Mazur

Były kontrole i mandaty, ale nic się nie zmieniło. Mieszkańcy podhrubieszowskiego Leopoldowa nie wiedzą już, jak walczyć z uprzykrzającym ich życie fetorem.

- Tego nie da się po prostu wytrzymać - skarży się Jan Musolf z Leopoldowa. - Ten okropny wywar nie daje nam żyć. Gdy zawieje od pól, fetor wciska się nam nawet do domów. Przez zamknięte okna! Gorzelnia mówi, że to jest nawóz.
Przykry zapach wzmogły ostatnie upały. - Śmierdzi bez przerwy - denerwuje się Witold Lipian. - Jakby wylali raz, zaorali pole, nie byłoby problemu. A oni cały czas pakują to paskudztwo w jedno miejsce.
Wywar, na który skarżą się mieszkańcy wioski w gminie Trzeszczany to produkt uboczny produkcji w miejscowej gorzelni. Powstaje w wyniku suszenia pozostałości sfermentowanego ziarna zbóż. - Trzymają to w beczkowozach po 9 tysięcy litrów każdy i leją na pola, twierdząc, że w ten sposób je nawożą. Jeśli są deszcze to wszystko się zrywa i leci do rzeki! To bezprawie - przekonuje Musolf.
- Wywarem można nawozić pola - uspokaja Wiesław Orzeł, kierownik działu inspekcji z zamojskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Ale w nadmiarze takie paskudztwo może prowadzić do zatrucia oczek wodnych, czy wód gruntowych. Dlatego nam przeszkadza. Zwyczajnie boimy się o swoje zdrowie - przekonują gospodarze z Leopoldowa, którzy na gorzelnię wielokrotnie skarżyli się do WIOŚ. Efektem były liczne kontrole. - W wyniku kilku, także ostatniej na właściciela gorzelni został nałożony mandat karny - mówi Orzeł. - Mamy też zapewnienie właściciela gorzelni, że zakład dostosował się do naszych wytycznych i sytuacja już się nie powtórzy.
- Bzdura - kwituje Musolf. - Nic sobie z tych mandatów nie robią. Dalej leją ten wywar. W okolicy są spadki terenu i w zagłębieniach tworzą się prawdziwe rozlewiska tego świństwa. Nie dość, że środowisko jest degradowane, to jeszcze drogi się rozjeżdżają.
- Trucizną dla gleby są szamba, których zawartością rolnicy nawożą swoje pola, a nie nasz wywar - odpiera zarzuty Jerzy Nowak, kierownik gorzelni w Leopoldowie. Przyznaje, że kiedy jest ciepło może trochę śmierdzieć, ale twierdzić, że mandaty nakładane przez WIOŚ były karą za coś zupełnie innego. - Zresztą, jak bardzo zechcą, wszystkiego mogą się przyczepić. My nie mamy sobie nic do zarzucenia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!