poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Nie odbierajcie nam dzieci - proszą rodzice z wioski pod Hrubieszowem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 kwietnia 2010, 08:26

Po cztery córeczki państwa Łabenckich w każdej chwili może przyjść kurator i zabrać je do pogotowia opiekuńczego. Tak postanowił sąd. – Za nic w świecie ich nie oddamy – zapowiadają rodzice, których wspierają rodzina i sąsiedzi.

– Jak można je odebrać, przecież nie chodzą głodne i mają gdzie spać. Wszyscy je kochamy – mówi 30-letnia Anna Łabencka z Dobromierzyc w pow. hrubieszowskim, która z mężem wychowuje cztery córki w wieku od roku i 8 miesięcy do 11 lat.

Ale zdaniem sądu, rodzice zaniedbują pociechy.

– Od sierpnia 2008 r. mają ograniczoną władzę rodzicielską. Kurator stwierdził poważne nieprawidłowości – wskazuje Robert Kowalczuk, wiceprezes Sądu Rejonowego w Hrubieszowie.

Według sądu dzieci śpią w jednym łóżku, są niedożywione i zaniedbane, domownicy są na bakier z utrzymywaniem porządku.

W drewnianym domu na skraju wsi mieszkają jeszcze babcia i stryj dziewczynek. W sumie 8 osób.

– Jak mogę, tak im pomagam – zapewnia babcia Maria Łabencka, która ma 500 złotych renty.

Rodzina utrzymuje się z zasiłku i korzysta z pomocy opieki społecznej. – Czasami trafi się dorywcza robota, ostatnio wynajęli mnie do rąbania drzewa – mówi 38-letni Piotr Łabencki.

– Luksusów tam nie ma, ale jest miłość – podkreśla Anna Trochimowicz. – W tym domu nie ma na pewno pijaństwa, nikt się nad dziećmi nie znęca.

Nauczyciele chwalą dziewczynki.

– Są zdolne, dobrze się uczą, nie stwarzają problemów – mówi Janusz Wójcicki, dyrektor Szkoły Podstawowej w Hostynnem. – Wierzę, że dzieci zostaną w domu.

Już w listopadzie ub. roku sąd zdecydował o tymczasowym umieszczeniu dziewczynek w placówce opiekuńczej.

– Ale gdy szukano dla nich miejsca, rodzice zaczęli działać: odmalowali pomieszczenia, znalazło się miejsce do nauki, dzieci zaczęły regularnie chodzić do szkoły – opowiada Kowalczuk.

Widząc poprawę, sąd zmienił decyzję i umorzył sprawę. Ale w połowie marca znowu wydał postanowienie, bo – jak podnosił kurator – rodzice zaczęli żyć po "staremu”.

W związku z tym, że Łabenccy nie chcieli dobrowolnie oddać dzieci, sąd nakazał ich przymusowe odebranie.

Kurator w asyście policji może w każdej chwili pojawić się w Dobromierzycach. W przyszłym tygodniu ma się odbyć rozprawa w zastosowania innej formy ograniczenia władzy rodzicielskiej.

Jeżeli Łabenccy się zmobilizują, sąd będzie mógł po raz drugi umorzyć sprawę. Bo trzeciej takiej szansy rodzina może nie otrzymać.

– Oczekujemy od nich trwałej zmiany – ocenia Zofia Pietruk, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Werbkowicach.

– Przydałyby się nam płyty gipsowe, farby i tapety to byśmy wykończyli duży pokój. Założylibyśmy też wodę w mieszkaniu – zastanawia się Jan Łabencki, stryj dziewczynek. Żeby tylko ktoś chciał pomóc.

JEŚLI MOŻESZ POMÓC, SKONTAKTUJ SIĘ Z NASZĄ ZAMOJSKĄ REDAKCJĄ: TEL. 84 627 11 51 LUB MAILEM: WOJTOWICZ@DZIENNIKWSCHODNI.P.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
Sonia
(36) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 kwietnia 2010 o 22:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a kiedy kolejne dziecko
Rozwiń
Gość
Gość (5 kwietnia 2010 o 09:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a może tak należałoby zmienić tytuł reportażu - "Nie odbierajcie nam dzieci - proszą rodzice z wioski pod Hrubieszowem".. na " Pomóżcie znaleźć nam pracę, bo chcemy sami zapracować na siebie i swoje dzieci-- proszą rodzice z wioski pod Hrubieszowem".
Rozwiń
Sonia
Sonia (3 kwietnia 2010 o 17:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~folkatka~ napisał:
W artykule wyraźnie stoi, że dziewczynki dobrze sie uczą, w domu nie ma przemocy i tak dalej. Z całości tekstu wynika, że rodzice je kochają. A to, że śpią na jednym łóżku? NIe przecze, że rodzice są niezaradni, ale czy to jedyny powód żeby zabierać im dzieci? NIe wierzę, żeby nie było innego sposobu pomocy tej rodzinie. Ktos tu ładnie napisał - czy dodatkowa para spodni zastąpi im miłośc rodziców? Wątpię.
I jeszcze jedno: zbyt wiele słyszałam o przypadkach nadurzyc ze strony systemu opieki społecznej, bym mogła Ci uwierzyć. Wbrew temu, co Ci się wydaje, to ja sie troche interesuje tym zagadnieniem. PO za tym - musze Ci powiedzieć że mam (co prawda posredni, ale zawsze) kontakt z rodzinami naprawde patologicznymi. Takimi, gdzie dziecku groziła amputacja reki bo przez kilka dni nikt mu nie opatrzył zranienia - rodzice pili. Orientuję sie, jak wygląda prawdziwa patoligia, i jej w opisanej rodzinie nie znajduję.
Po za tym: cały polski system sądownistwa uważam za źle funkcjonujacy.
To tyle.
Pozdrawiam
Ograniczona f.

Wiesz chyba po raz pierwszy się z Tobą zgadzam. Są inne sposoby pomocy takiej rodzinie. Ostatnio była głośna sprawa w Bystrzycy Nowej. Tam na wysokości zadania stanął proboszcz. Zorganizował zbiórkę pieniędzy i pomoc sąsiedzką. Nie trzeba było dużo czasu. Chyba już skończyli remont domu. Cała wieś czeka na powrót dziecka. Wierzę, że tamta sprawa znajdzie szczęśliwy finał. Może warto wziąć z nich przykład. Pozdrawiam i życzę sukcesów.
Rozwiń
Gość
Gość (2 kwietnia 2010 o 21:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A niby dlaczego mam płacić na czyjeś dzieci ?????????? Przecież Państwo dofinansowywałoby dziecioroby i ich dzieci z naszym (podatników) pieniędzy. I niby dlaczego??? Bo patologia miałaby wtedy raj na ziemi - do pracy już w ogóle by ich nie zagoniło się. Uważam że takich rodziców co produkują dzieci, żeby potem "z nich" żyć to powinno się kastrować!!!!! Za brak odpowiedzialności się płaci - i oby nie z naszych pieniędzy !!!!
Rozwiń
Gość
Gość (2 kwietnia 2010 o 20:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tak jest, zabrać próżniakom dzieci, bo nie rozumiem jak można mieć tyle dzieci i nie pracować, a rodzice czym żyją, okradają własne dzieci, na które opieka daje pieniądze. Zabrać i już, nauczyć próżniaków, ze jak się robi dzieci to się na nie pracuje a nie czeka na darmochę. Dlaczego inni rodzice pracują, to należny im też płacić za chęć do pracy. Ja też chcę za darmo pieniędzy, bo co mam pracować za 800 zł. Ci rodzice "rozpaczają", bo z czego będą oni żyli jeżeli im zabiorą dzieci.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (36)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!