poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Zamość

Niedzielni kierowcy sieją strach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 stycznia 2007, 10:54
Autor: Anna Szewc

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy najmniej pracy drogówka miała środy. To najbezpieczniejszy dzień na drodze - wynika z policyjnych statystyk.

Na drugim biegunie znalazły się niedziele z największą liczbą wypadków i ofiar.

Było lepiej, niż w 2005 - mówią policjanci zamojskiej drogówki. Optymistyczne statystyki psuje jedynie fakt, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy na drogach powiatu zamojskiego zginęło więcej 25 osób. O trzy więcej niż rok wcześniej.
Tragediom winni są przede wszystkim kierowcy. - To oni byli sprawcami aż 122 spośród 170 wypadków, które odnotowaliśmy w zeszłym roku (w 2005 było ich 213 - red.) - wskazuje komisarz Joanna Kopeć, oficer prasowy zamojskiej policji i jako przyczyny wymienia: nadmierną prędkość (47 przypadków), nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu (26) i niewłaściwe wymijania czy wyprzedzanie (25). Ale piesi także potrafią nabroić. W zeszłym roku byli sprawcami i ofiarami 28 wypadków.
Co ciekawe, zmotoryzowani tracili czujność głównie wtedy, gdy na drogach panowały najlepsze warunki. W lipcu doszło do 21 wypadków, a sierpień przyniósł kolejnych 20. Najmniej tragiczny był natomiast ubiegłoroczny styczeń, który w statystykach zapisał się zaledwie 7 wypadkami. Bardziej zrozumiałe jest to, że zwiększoną liczbę kolizji przyniosła zima (grudzień - 131, styczeń - 128). - Najwięcej zdarzeń drogowych odnotowaliśmy na terenie gminy i miasta Zamość, ale w porównaniu z rokiem poprzednim przybyło ich znacząco także w gminach Zwierzyniec Szczebrzeszyn i Łabunie - informuje Kopeć. Dodaje, że najczęściej do stłuczek dochodziło przedpołudniem (w godz. 10-14), ale najtragiczniejsze wydarzały się już wieczorem (między godz. 16-24). - To w pewnym sensie zrozumiałe. O tej porze ludzie wracają zmęczeni już z pracy do domu, a późną nocą np. z imprez - tłumaczy rzeczniczka.
Dlaczego jednak najniebezpieczniejsze okazały się niedziele? - Bo weekendy to czas, który wykorzystuje się na podróże. Ruch wzrasta. Każdy chce jak najszybciej dotrzeć do celu, łatwo o zdenerwowanie i takie są efekty - kwituje podinspektor Andrzej Szewczuk, zastępca naczelnika zamojskiej drogówki.
Własną teorię mają na ten temat doświadczeni kierowcy. - Nazywamy ich kapelusznikami. Bo w niedzielę, taki pan wkłada elegancki kapelusz i pierwszy raz w tygodniu odpala samochód. Nic gorszego, niż spotkać takiego na drodze - zapewnia taksówkarz Damian Opiła.
Tymczasem policja ponawia apele o rozwagę. Tym bardziej, że rok 2007 rozpoczął się w powiecie zamojskim fatalnie. Od początku stycznia doszło już do 11 wypadków, w których cztery osoby. (jaś)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!