wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Zamość

O znalezieniu pracy na wakacje trzeba było myśleć wiosną

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lipca 2010, 14:44

Młodzi ludzie, którzy nie znaleźli sobie pracy przed wakacjami, w tej chwili są skazani na przymusowy odpoczynek. W PUP ofert pracy sezonowej brak. Ratować się można jedynie zbierając owoce.

Ewelina Kowalczuk jest licealistką z Zamościa. Ma wakacje, ale pracuje. Etat znalazła sobie jeszcze w roku szkolnym i już wtedy zaczęła zarabiać pierwsze pieniądze, godząc prace z nauką. Czym się zajmuje? Od kwietnia sprzedaje okulary przeciwsłoneczne na Starym Mieście.

– Na początku pracowałam w dni wolne i w weekendy. Zaczęły się wakacje, więc teraz mogę przychodzić codziennie – mówi zadowolona nastolatka.

Okazuje się, że wiosenny pośpiech wyszedł jej na dobre. Bo w tej chwili Powiatowy Urząd Pracy nie ma ani jednej propozycji dla chcącej dorobić w wakacje młodzieży. Ostatnie posady rozeszły się w czerwcu.

– Miesiąc wcześniej można było jeszcze zatrudnić się np. w chłodni Mors, która co roku potrzebuje rąk do pracy latem – mówi Marek Przyczyna, pośrednik pracy w zamojskim PUP.

Bez szans są również ci, którzy chcieliby w wakacje popracować za granica. Wojewódzki Urząd Pracy przyjmował chętnych do pracy przy zbiorze owoców w Europie Zachodniej, ale zapisy na te posady zakończyły się jeszcze w… grudniu ub. roku.

W wakacje ostatnią deską ratunku może być OHP. – Posiadamy jeszcze kilka ofert, ale trzeba się spieszyć, bo cieszą się ogromnym zainteresowaniem – podkreśla Jadwiga Walencik z OHP w Zamościu. – Mamy propozycje dla hostess i doradców klienta oraz wychowawcy kolonijnego.

Co jeszcze można robić w kraju? Zbierać nasze polskie owoce. Ale dla zamojskich studentów to ostateczność. Bo trzeba jechać daleko od domu, praca jest ciężka, a wcale nie najlepiej płatna.

– Wystarczy, że przyjdą upały i np. maliny są bardzo drobne. Trudno się je wtedy zbiera. Czasem można cały dzień stać na polu i zarobić raptem 20 zł – opowiada Bartłomiej Efner, który w poprzednie wakacje na malinowej plantacji spędził miesiąc.

A stawki w tym roku są identyczne, jak ubiegłoroczne. – Za 2,5-kilogramową łubiankę płacimy naszym pracownikom 3 zł – precyzuje Adrian Głąb, plantator z Ludwinowi pod Kraśnikiem. – Oferujemy do tego trzy posiłki i nocleg.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
zenek
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zenek
zenek (22 lipca 2010 o 13:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cyt: Praca przy sprzedaży okularów nie jest lekka, ale Ewelina Kowalczuk i tak cieszy się, że ją ma
Faktycznie, trzeba się natyrać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!