czwartek, 19 października 2017 r.

Zamość

Obcym wstęp surowo wzbroniony

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 kwietnia 2007, 17:23

Traktuje to miejsce, jak swój folwark - skarżą się młodzi zamościanie, korzystający ze skateparku nad Łabuńką.

- Pilnuję tylko, żeby przestrzegano regulaminu - ripostuje Leszek Łuczka, administrator obiektu.

Bartek Kalita mieszka przy ul. Lwowskiej, ale kiedy chce pojeździć na desce, wybiera się na Promyk. - Blisko mojego domu, na boisku Gimnazjum nr 2, też są podobne obiekty, ale okolica jest nieciekawa. Dlatego wolę ten skatepark - tłumaczy nastolatek.
Problem w tym, że on, podobnie jak inni skaterzy z oddalonych od Promyka części Zamościa byli zmuszeni toczyć regularne boje z przewodniczącym tego osiedla. Jakiś czas temu Leszek Łuczka wezwał nawet Straż Miejską i policję, by wygonić grupę "napływowych”. Dlaczego? - Bo jak się zjedzie młodzież z całego Zamościa, to dla okolicznych dzieci nie ma już miejsca - tłumaczy przewodniczący.
Zapewnia jednak, że najważniejsze jest coś zupełnie innego. - Odpowiadam za ten obiekt i przestrzeganie jego regulaminu. Gdyby jeździli kulturalnie i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, nie byłoby problemu - przekonuje Łuczka.
Popierają go dorośli mieszkańcy osiedla. - Jak pan Łuczka ich pilnował, było w porządku. Kiedy go jednak nie ma, to bez przerwy jakieś k... i ch... lecą. Głowa od tego puchnie - opowiada Stanisław Siemko. - Dookoła tego placu biega mnóstwo małych dzieci. Podpatrują, podsłuchują starszych i zaraz powtarzają te brzydkie wyrazy.
- Zdarza się, że ktoś przeklnie, czy zapali papierosa - przyznaje Michał, który na rolki przyjeżdża do Zamościa aż z Kalinowic. - Ale naprawdę upominamy się nawzajem i jest spokój.
Skaterzy postanowili zapobiec kolejnym interwencjom Łuczki i wydelegowali swoich kolegów do magistratu. - Bo regulamin mówi tylko o tym, że korzystać z obiektu należy tak, by nie stwarzać zagrożenia dla innych. Nie ma w nim mowy o jakiejkolwiek rejonizacji. Wybrałem się więc do Urzędu Miasta i rozmawiałem osobiście z prezydentem Zamoyskim - opowiada Bartek Kalita. - Był zaskoczony tym, co ode mnie usłyszał. Interweniował. Od tamtej pory korzystamy z obiektu do woli. Mam nadzieje, że tak już będzie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!