piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Zamość

Oddajcie mi moje dzieci!

Dodano: 26 stycznia 2009, 18:54
Autor: Piotr Stasiuk

Jakiś czas temu Anna Makuch straciła męża. Jej świat w jednej chwili się zawalił. Myślała, że gorzej już nie może być. Niedługo potem straciła swoje dzieci…

- Po śmierci męża zapadłam na silną depresję. Miałam myśli samobójcze. Zostałam wysłana do szpitala w Radecznicy i spędziłam tam trzy tygodnie - opowiada Anna Makuch. Po powrocie doznała kolejnego szoku. - Podczas pobytu w placówce, bez mojej wiedzy, dzieci zostały zabrane i umieszczone w Niepublicznym Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Tuligłowach.

Kamil (11 lat), Natalia (10), Krystian (8), Mateusz (6), Patrycja (3) oraz najmłodszy, 7-miesięczny Norbert przebywają tam od kilku miesięcy.

- Władze gminy nie pozwalają na ich powrót, a ja nie wyobrażam sobie życia bez nich - tłumaczy kobieta.

Twierdzi, że dzieci chciałyby wrócić do domu, a ona nawet nie potrafi im wytłumaczyć, dlaczego nie mogą.

- Nie zostałam pozbawiona praw rodzicielskich, nie dostałam żadnych dokumentów - mówi.

Wkrótce po pobycie w szpitalu pani Anna poznała mężczyznę, z którym chce się związać.

- Zamierzamy się pobrać i ułożyć sobie jakoś życie - zapewnia jej partner Grzegorz Skubis. Wylicza, co udało im się już zrobić: Kupiliśmy parę rzeczy, np. lodówkę, czy duży siedmioosobowy samochód, żeby wozić dzieci.

Oboje twierdza, że to sąsiedzi i gminni urzędnicy rzucają im kłody pod nogi. - Jak chciałam zameldować Grzegorza u siebie, powiedzieli mi, że to nie moje mieszkanie, tylko moich dzieci - twierdzi pani Anna.

Wspiera ich jeden z biłgorajskich nauczycieli (nazwisko do wiadomości redakcji). - Bardzo nam pomógł. Przywoził rzeczy do mieszkania, artykuły spożywcze, ciuchy i zabawki dla dzieci - opowiada kobieta.

- Bo odebranie dzieci wisiało w powietrzu od dawna, ze względu na ciężkie warunki materialne - mówi nam pedagog. Zapewnia, że pani Anna była dobrą matką, choć czasem rzeczywiście bywała bezradna. - To jednak nie powód, by odbierać komuś dzieci, nawet tym najbiedniejszym. Łukowa to najbogatsza gmina w powiecie biłgorajskim. Powinni byli pomóc - uważa nauczyciel.

Szefowa Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łukowej nie chciała z nami o tej sprawie rozmawiać i odesłała po wyjaśnienia do wójta. Ten twierdzi, że gmina pomogła Annie Makuch na ile mogła, np. przyznając i urządzając mieszkanie.

- Większości ludzi tutaj leży na sercu dobro tej rodziny. Jednak obserwując sytuację, uznaliśmy, że matka nie będzie w stanie zapewnić dzieciom bezpieczeństwa (stąd wniosek o ich odebranie - red.) - tłumaczy wójt Stanisław Kozyra.

Podkreśla jednak, że ostateczna decyzja o losie sześciorga rodzeństwa nie należy do gminnych urzędników. - Teraz sprawą zajmuje się Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie i Sąd Rodzinny. Jeżeli te instytucje zdecydują, że dzieci mają wrócić do matki, to wrócą - zapewnia wójt.
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
WERONIKA
(31) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 marca 2017 o 21:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mogli byscie dac mi doniej numer tel
Rozwiń
Gość
Gość (6 marca 2017 o 21:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mogli bysci
Rozwiń
WERONIKA
WERONIKA (24 lutego 2010 o 23:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobrze znam tą rodzinę i wiem że ona nie interesuje się tamtymi dzieciakami.Po śmierci męża bardzo szybko znalazła sobie innego mężczyznę z którym po szybkim czasie zaszła w ciąże.Miała bardzo dużą pomoc np. Opieka Społeczna postawiła jej dom.Nie wywiązywała się dobrze ze swoich macierzyńskich obowiązków,gdyż dzieci były zaniedbane i głodzone.Dzieci które są w domu dziecka nie chcą wracać do mamy i jej kochanka.
Rozwiń
znajoma
znajoma (24 lutego 2010 o 22:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak pozna się bliżej tą rodzinę to prawda jest inna bez przyczyny ta kobieta nie straciła tych dzieciaków.Jak by była dobrą mamą to dzieci by odzyskała.Te dzieci przeżyły koszmar w tym domu z tą kobietą,były głodzone i bite.
Rozwiń
Gość
Gość (27 stycznia 2009 o 20:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~gość~ napisał:
nie masz zielonego pojęcia ile wynosi rodzinne na dziecko bo gdybys wiedzial to nie pisal bys glupot na ten temat, nie ma takiej mozliwosci zeby utrzymac dzieci z rodzinnego nawet przy pomocy opieki spolecznej a to ze ma tak duzo dzieci to tylko blogoslawienstwo bo byc moze kiedys te dzieci beda pracowaly na ciebie. pisze "on" bo mysle ze jestes facetem ktory ma byc moze dzieci ale nie ma pojecia ile ma rodzinnego albo gówniarzem ktory nie ma pojecia o zyciu
z wyrazami szacunku matka trojki dzieci ktora wie jak panstwo dba o dzieci (finansowo)


Zasiłek rodzinny wynosi : 48,00 zł na dziecko w wieku do ukończenia 5 roku życia;
64,00 zł na dziecko w wieku powyżej 5 roku życia do ukończenia 18 roku życia;
68,00 zł na dziecko w wieku powyżej 18 roku życia do ukończenia 24 roku życia.
Dodatki do zasiłku z tyt. samotnego wychowywania dziecka: 170 zł na dziecko nie więcej niż 370 zł na wszystkie dzieci.
Dodatek z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej 80 zł na trzecie i na następne dzieci uprawnione do zasiłku rodzinnego.
jest jeszcze fundusz alimentacyjny z którego takie rodziny mogą korzystać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (31)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!