wtorek, 24 października 2017 r.

Zamość

Ośrodek zdrowia na peryferiach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 września 2007, 19:13

Mieszkańcy Perespy i kilku sąsiednich wiosek zostali z końcem wakacji bez opieki medycznej.

Lekarzom nie uśmiecha się tu pracować, bo jest za mało pacjentów. Ośrodek zdrowia może zostać zamknięty na cztery spusty.

Wybudowany latach 70. na potrzeby ówczesnej Gromadzkiej Rady Narodowej budynek jest własnością Urzędu Miasta Tyszowce. Z porad lekarza korzystali tu mieszkańcy nie tylko Perespy, ale także innych wiosek w gminie Tyszowce: Marysina, Kazimierówki, Czermna, Wakijowa, a także z sąsiednich gmin, np. Duba, Kotlic czy Honiatycz. Opieką medyczną objętych było około 700 osób. Ale na koniec sierpnia Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Ulhówku, który przez ostatnich kilka lat wynajmował ośrodek, złożył wypowiedzenie. - Nie zostało nam nic innego jak protokolarnie przyjąć sprzęt medyczny i pomieszczenia - informuje Mariusz Zając, burmistrz Tyszowiec. - Chętnych do podjęcia pracy na razie nie widać.
W niedzielę proboszcz ogłosił, że przez wrzesień do ośrodka będzie przyjeżdżać raz w tygodniu lekarz z Łaszczowa. - Kilka lat tu pracowałem, jestem zżyty z mieszkańcami, dlatego nie mogłem ich zostawić w potrzebie. Ale to tylko doraźne rozwiązanie - zaznacza Piotr Stokowski, który przyjmować będzie w środy w godz. 8-12.
Bo wrzesień szybko zleci. Co dalej? - Brak lekarza to duży problem - uważa Józef Jakubiak z Perespy. - Starszym, schorowanym, osobom trudno będzie stąd gdzieś dalej się wypuścić. - Bo z Perespy już zrobiła się wioska zabita dechami - mówi mieszkający w sąsiedztwie ośrodka Tadeusz Bogdanowicz. - Nie mamy żadnego autobusu. Aby dojechać do Tyszowiec czy dalej, trzeba najpierw dostać się do Przewala. Jeżeli ktoś nie ma samochodu, to idzie na piechotę, czeka na okazję albo zabiera się z tymi, którzy rozwożą chleb.
Sołtys Perespy chciałby, aby ośrodek - jak przed laty - pracował pełną parą. - Ale piłeczka jest po stronie Urzędu Miasta w Tyszowcach - wskazuje Tomasz Muca.
Do starszych, schorowanych pacjentów ma docierać pielęgniarka terenowa. - Będziemy dalej szukać lekarza, który zgodzi się dojeżdżać albo zamieszkać w ośrodku - mówi burmistrz Zając. - Wierzymy, że w końcu ktoś odpowie na naszą ofertę.
Ale nie brakuje głosów, że przy tak niskiej liczbie pacjentów placówki nie da się utrzymać.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
biedny pacjent
mały
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (20 sierpnia 2013 o 12:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Rozwiń
biedny pacjent
biedny pacjent (5 września 2007 o 14:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Burmistrzowie i wójtowie są bezradni w sprawach służby zdrowia.Mają lokale,które wynajęli na preferencyjnych warunkach lekarzom, a ci rozpanoszyli sie w nich.Utworzyli nzozy i nastawieni są głównie na kasę.Planować obsługę pacjentów w gminie może jedynie Gminny SPZOZ.Tam lekarze nie mogą odmawiać wykonywania obsługi pacjentów.
Rozwiń
mały
mały (5 września 2007 o 11:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wójtowie,burmistrzowie są bezradni wobec lekarzy.Zakończyli pracę i do widzenia.Lekarze wynajmują za psie pieniądze lokale i robią co chcą.Lokale są własnością gmin i można w ich zrobić SPZOZ.wtedy nie będzie kłopotów z zapewnieniem pacjentom opieki.Mając swój Publiczny ZOZ panami są urzędy gmin. One zatrudniają lekarzy.Planują opiekę zdrowotną na swoim terenie.A tak co? Płacz pacjentów , bezradność burmistrza.Burmistrz ma lokal a nie ma żadnej możliwości zorganizowania opieki zdrowotnej.Musi "prosić" panów doktorów.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!