czwartek, 23 listopada 2017 r.

Zamość

Oszczędności w biłgorajskim szpitalu zabiły naszą córeczkę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lipca 2009, 20:42
Autor: Anna Szewc

Umarła, bo tak bardzo śpieszyła się, żeby zobaczyć Ciebie. Ale była maluteńka, nie miała siły. Dlatego nie przeżyła - tak młode małżeństwo z Biłgoraja tłumaczy 4,5-letniemu synkowi, że nigdy nie zobaczy swojej maleńkiej siostrzyczki.

- Wszystko przez oszczędności. To cud, że dotąd nie doszło u nas do jakiejś jeszcze większej tragedii - tłumaczy Wiesław Mikuś, anestezjolog z biłgorajskiego szpitala.

Zapowiada, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie zeznawał, bo decyzję rodziców dziecka o ściganiu winnych popiera.

- To była normalna ciąża, nic nie wskazywało, że do porodu dojdzie przedwcześnie - opowiadał nam ojciec zmarłego noworodka.

Dwa tygodnie temu trafił z żoną w 29 tygodniu ciąży do biłgorajskiego szpitala. Był środek nocy. Ginekolog stwierdził, że niezbędne jest cesarskie cięcie. Ale jedyny anestezjolog, który był wtedy w szpitalu, asystował przy operacji.

- Nie mogłem zostawić chłopca na stole. Brzuch był otwarty, operowaliśmy roztrzaskaną wątrobę - opowiada nam doktor Mikuś. Na pytanie ginekologa, co ten powinien robić, odpowiedział: módl się i czekaj.

W końcu dziewczynka przyszła na świat siłami natury. - Udało się przywrócić oddychanie i pracę serca. Jej stan się ustabilizował i przekazałem ją pediatrom - wspomina Mikuś.

Dziewczynka była jednak bardzo słaba. Zdecydowano o transporcie do Lublina. - Ale zanim karetka z inkubatorem dotarła, moja córka przez dwie godziny leżała w łóżeczku przykryta tylko pieluszkami - opowiada ojciec. Czy noworodkowi nie zapewniono inkubatora natychmiast? Tego wczoraj w biłgorajskim szpitalu nikt nie chciał nam wyjaśnić.

W końcu dziewczynka trafiła do lubelskiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego. Po kilku godzinach zmarła.

Dyrektor szpitala w Biłgoraju nie ma sobie nic do zarzucenia. Mówi, że jeden dyżurny anestezjolog musi wystarczyć, bo takie są standardy, a oszczędności nie mają tu nic do rzeczy.

Ale zaraz dodaje, że utrzymanie zespołu operacyjnego kosztuje placówkę kilka tys. zł na dobę. - Wzywanie anestezjologa w środku nocy też nic by nie dało, bo sam operacji nie przeprowadzi. Potrzebny byłby cały dodatkowy zespół - kwituje dyrektor Andrzej Jarzębowski.

Rodzice złożą doniesienie do prokuratury. - Na razie się wstrzymujemy, bo nie chcę męczyć żony zeznaniami. Ale chcemy ustalenia, kto zawinił. Nawet jeśli nie człowiek, tylko system, to trzeba to jasno powiedzieć. Może uda się takich sytuacji uniknąć w przyszłości.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
nn
P.
człowiek
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

nn
nn (2 lipca 2009 o 22:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Ania~ napisał:
Serdecznie współczuję rodzicom dziewczynki. To ogromna tragedia. Zastanawiam się, czemu w takiej sytuacji nie został wezwany śmigłowiec, żeby przewieźć mamę do kliniki chociażby w Lublinie. Coś trzeba poprawić. Sytuacja była trudna i szpital, w którym była kobieta nie mógł jej zapewnić opieki, czemu więc nie wzięto jej do innego lepiej przygotowanego?
29 tydzień daje już duże szanse na przeżycie przy odpowiedniej opiece. Dziecko położone w łóżeczku- to skandal. Ten szpital nie ma INKUBATORA??????

Poniewarz śmigłowiec z Radawca wylatuje dylko w dzień nie vjest dostosowany do latania w nocy a cała sytuacja zapewne miała miejsce w nocy.
Rozwiń
P.
P. (2 lipca 2009 o 16:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Ania~ napisał:
czemu w takiej sytuacji nie został wezwany śmigłowiec, żeby przewieźć mamę do kliniki chociażby w Lublinie.[/quote]
był środek nocy, śmigłowce sanitarne nie mają odpowiednich certyfikatów na nocne loty (było o tym kilkakrotnie w TV)

człowiek napisał:
To są cuda pana Tuska, który swoimi przemówieniami kpi z szarego człowieka.

Tuska? Tusk rządzi niecałe 2 lata, a tego typu problemy są odkąd pamiętam, np. patrz jeden z poprzednich wpisów:
[quote name='Kamila' post='146617' date='2.07.2009, 11:59:32']Podobnie - 2 lata temu oszczędności doprowadziły do śmierci rodzącej i jej dziecka w Poniatowej...
Rozwiń
człowiek
człowiek (2 lipca 2009 o 14:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To są cuda pana Tuska, który swoimi przemówieniami kpi z szarego człowieka.Dla niego liczą sie cwaniacy, nieuki i ci,którzy krętactwem dochodzą do wielkich fortun.Pani Kopacz, kiedy tylko wystąpi to tylko prywatyzacja i prywatyzacja służby zdrowia.Ona w ogole nie dba o chorego czlowieka.Żeby dostac sie do specjalisty to trzeba czekac po kilkanaście miesięcy, a prywatnie u tego samego pana za cięzkie pieniadze od razu.Oddajcie nam te pieniądze, które potrącacie i bedziemy się leczyc prywatnie.Cuda Tuska to powolne umieranie ,w wielkim cierpieniu, polskiego narodu.
Rozwiń
Kamila
Kamila (2 lipca 2009 o 11:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Podobnie - 2 lata temu oszczędności doprowadziły do śmierci rodzącej i jej dziecka w Poniatowej...i co?...i nic, dyrektor niewinny, prokurator chce umorzenia sprawy..
Rozwiń
forumreader
forumreader (2 lipca 2009 o 11:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Tragedia, ale czemu rodzice tłumaczą 4,5-letniemu synkowi, że siostrzyczka umarła, bo tak się śpieszyła na świat, żeby zobaczyć Jego, czy to nie wpedzi dziecka w jakieś kompleksy ??

Też tak pomyślałam. Przecież ten chłopczyk może myśleć, że to przez niego. Bo w tym wieku trudniej jakieś mądre wytłumaczenie znaleźć.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!