niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Zamość

Parlamentarzyści PiS: To jest miotła polityczna

Dodano: 3 marca 2009, 18:26

Nie ochroniły ich mandaty radnych ani działalność związkowa. Poleciały głowy kierowników oddziałów Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Sitnie i Rejowcu.

- Nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której z jednej strony premier na siłę szuka oszczędności, podczas gdy podlegli mu urzędnicy administracji rządowej świadomie narażają budżety swoich jednostek na niemałe koszty związane z koniecznością wypłaty odszkodowań za ich niezgodne z prawem działania - przekonuje zamojski poseł Sławomir Zawiślak, jeden z sygnatariuszy interpelacji "w sprawie świadomego łamania prawa i generowania w ten sposób dodatkowych kosztów funkcjonowania państwa przez urzędników jednostek państwowych”.

Chodzi o sytuację w LODR w Końskowoli i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. Krzysztof Gałaszkiewicz, który w październiku ub. roku został odwołany ze stanowiska kierownika oddziału LODR w Sitnie, walczy w sądzie o przywrócenie go do pracy na wcześniej zajmowanym stanowisku i odszkodowanie.

Domaga się też od dyrektora LODR w Końskowoli przeprosin i 6 tys. złotych zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. - Uważam, że sumiennie wywiązywałem się z nałożonych obowiązków, a zarzuca mi się niegospodarność - mówi Krzysztof Gałaszkiewicz, który stracił stołek, choć jest radnym powiatu zamojskiego.

Państwowa Inspekcja Pracy wystąpiła do sądu o ukaranie dyrektora LODR za rażące naruszenie przepisów prawa pracy, bo zwolnienie Gałaszkiewicz ze stanowiska wymagało zgody Rady Powiatu. Sąd w trybie nakazowym nałożył na szefa LODR 5 tys. zł grzywny. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd nakazał już przywrócić na zajmowane wcześniej stanowisko Wiesława Orzędowskiego, byłego kierownika oddziału LODR w Rejowcu, ale i w tym przypadku wyrok nie jest prawomocny. Wywodzący się z PSL Tadeusz Solarski zwolnił go z pracy dyscyplinarnie przy bezpośrednim sprzeciwie organizacji związkowej, a dodatkowo w momencie, gdy mężczyzna zachorował. - Mnie nie interesują sprawy polityczne, tylko zaangażowanie pracowników - twierdzi Tadeusz Solarski, dyrektor LODR. - Proszę pojechać do Sitna i Rejowca i porozmawiać z pracownikami.

Posłowie PiS nie godzą się na to, by zwalnianie ze stanowisk odbywało się z pogwałceniem przepisów prawa. Ostatnio dyrektor RDLP w Lublinie odwołał ze stanowiska nadleśniczego Nadleśnictwa Janów Lubelski, który jest radnym PiS w powiecie zamojskim. - Otrzymałem odwołanie, choć Rada Powiatu nie wyraziła na to zgody - powiedział nam Lucjan Bednarz.

Dyrektor RDLP twierdzi, że nie odwołał Bednarza za jego sympatie polityczne. - Nadleśniczy dopuścił się złamania trzech ustaw, w tym m.in. o ochronie przyrody, wycinając drzewa bez zgody konserwatora przyrody - mówi Jan Kraczek. - Decyzję podjąłem, gdy starosta janowski złożył zawiadomienie w prokuraturze.

Wcześniej mandat radnego nie uchronił przed utratą stanowiska nadleśniczego z Parczewa.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!