czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Zamość

Pieczone gołąbki na rzepakowym szlaku

Dodano: 29 kwietnia 2007, 17:30
Autor: Bogdan Nowak

Zamojszczyzna to kraina olejem i miodem płynąca. Zwłaszcza podczas zakończonego wczoraj Festiwalu Produktu Lokalnego

Wystarczy mieć trochę oleju w głowie, obsiane pola, maszyny przemysłowe pamiętające arcyksięcia Ferdynanda i już można rozkręcać biznes. Na Zamojszczyźnie powstaje niezwykłe ekomuzeum pod chmurką.
- Nasz region jest stworzony do produkcji oleju - zapewnia Tomasz Kostrubiec, szef olejowego stowarzyszenia z Ruszowa (gm. Łabunie), z wykształcenia inżynier-mechanik maszyn przemysłu rolniczego. - Mamy dobre gleby bielicowe i brunatne, doskonałe nasłonecznienie oraz specyficzny mikroklimat. Okres wegetacyjny roślin trwa nawet 214 dni! To sprawia, że olej ma unikatowy smak i powodzenie u smakoszy. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać.
Zamojscy rolnicy produkowali olej od wieków. Przed ostatnią wojną słynne były m.in. olejarnie w Dzierążni i Krynicach. Gęsty i złocisty płyn, który tam wytwarzano sprzedawany był na okolicznych targach przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą (dlatego olej zwano świątecznym). Słynął z niezwykłego smaku. Tomaszowi Kostrubcowi udało go odtworzyć. Uruchomił stary młyn walcowy, piec obrotowy oraz wielką prasę. To był strzał w dziesiątkę. Wytwarzany tam olej świąteczny zyskał uznanie i został w 2005 r. wpisany na listę produktów tradycyjnych. Teraz w swoim gospodarstwie tworzy olejowe muzeum. Założył także stowarzyszenie miłośników "złocistego płynu”, które już skupia 15 członków. - To dopiero wstęp do wielkiego, regionalnego ekomuzeum - zapewnia Kostrubiec. - Za kilka tygodni między Zamościem a Tomaszowem Lub. ruszy szlak turystyczny, na którym znajdą się gospodarstwa agroturystyczne oferujące turystom m.in. smażone gołąbki oraz... pola obsiane rzepakiem. Ubrani w regionalne stroje będziemy turystom objaśniać tajniki produkcji oleju oraz m.in. opowiadać legendy i baśnie.

Kostrubiec prezentował wczoraj swoją olejarnię na Rynku Wielkim w Zamościu. W weekend odbywał się tutaj Festiwal Produktu Lokalnego. Swoje kramy wystawiło kilkudziesięciu producentów, głównie z woj. lubelskiego. Można było spróbować swojskich kiełbas, razowego chleba oraz dziesiątki rodzajów ciast i miodów. Swoje wyroby prezentowali także rzeźbiarze (m.in. Józef Kurzyński ze Zwierzyńca). Obok, w Ratuszu odbywała się naukowa konferencja pt. "Korzenie i Skrzydła”. Dyskutowano m.in. ginących zawodach i produktach lokalnych.
- Coś się w naszej mentalności ruszyło - raduje się Irena Śliczniak z Mokregolipia, sprzedająca na Rynku Wielkim miody z rodzinnej pasieki. - Ludzie wracają do swoich korzeni. A turystyka to jedyna szansa na rozwój regionu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!