poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Zamość

Pobili człowieka. Na śmierć

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 kwietnia 2008, 18:36

Nie wiadomo, o co poszło. Koledzy uciekli, Janusz P. nie zdążył. Sprawcy pobili go do nieprzytomności, zabierając na koniec telefon komórkowy.

Poszkodowany zmarł w szpitalu, oprawcy staną niebawem przed sądem.

Chodzi o 20-letniego Radosława B. i 18-letniego Stanisława B.
- Oskarżyliśmy ich o pobicie ze skutkiem śmiertelnym oraz rozbój - informuje Artur Kubik, szef Prokuratury Rejonowej w Zamościu, która skierowała do sądu akt oskarżenia.

Za pierwszy czyn grozi do 10, za drugi - do 12 lat więzienia. Stanisław B. odpowie dodatkowo za złamanie sądowego zakazu wstępu na masowe imprezy sportowe, a także za groźby i znieważenie policjantów.

W listopadzie ub. roku funkcjonariusze patrolujący zamojskie Stare Miasto otrzymali informację, że na klatce schodowej kamienicy przy ul. Grodzkiej leży nieprzytomny człowiek. Ustalono, że to 49-letni Janusz P.

Miał rozległą ranę w okolicy potylicznej. Już na pierwszy rzut oka było widać, że padł ofiarą rozboju. Z kieszeni ktoś wyciągnął mu telefon komórkowy warty 150 zł. Karetka odwiozła nieprzytomnego mężczyznę do szpitala, a policja zaczęła szukać sprawców.

Ustalono, że Janusz P. feralnej nocy przyszedł w odwiedziny do znajomej i wspólnie z dwoma kolegami pił alkohol. Gdy ujrzeli dno w butelce, postanowili uzupełnić zapasy. Przy ulicy Grodzkiej podeszli do nich Radosław B. i Stanisław B. z dwiema kobietami.

Rozmowa szybko przerodziła się w sprzeczkę, później doszło do szarpaniny. Kompanom 49-latka udało się schronić w mieszkaniu, Janusz P. nie zdążył. Radosław B. wspólnie ze Stanisławem B. zadawali mu ciosy rękami po całym ciele, a gdy upadł kopali po głowie. Stanisław B. trafił tej samej nocy na izbę wytrzeźwień, gdzie przekazał do depozytu... komórkę ofiary.

Janusz P. zmarł po czterech tygodniach. Z treści opinii sądowo-lekarskiej wynika, że przyczyną zgonu stały się obrażenia śródczaszkowe powikłane zapaleniem miąższu płucnego. Biegli nie mieli wątpliwości, że pomiędzy pobiciem a zgonem istnieje związek przyczynowo-skutkowy.

Stróże prawa zatrzymali sprawców. Na ich spodniach, kurtkach i butach zabezpieczono ślady krwi ofiary. Podczas zatrzymania Stanisław B. znieważył policjantów i groził im zabójstwem. Sąd zastosował wobec obu sprawców areszt tymczasowy. Siedzą do tej pory. Podczas śledztwa nie przyznali się do pobicia Janusza P. Twierdzą, że feralnej nocy pili alkohol u Radosława B., a telefon Stanisław B. kupił okazyjnie najprawdopodobniej od obywatela Ukrainy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!